Pomimo mokrego ubrania i nieprzyjaznej pogody, Kevin nie poddawał się. W sumie spodobały mu się góry, piękne widoki, spora dawka adrenaliny, a przy okazji bardzo dobry trening sprawnościowy. Ciężko było mu również zaprzeczyć, że pilnowanie Króla byłoby tylko uciążliwym obowiązkiem, bo i tak musiałby się dostosować do jego rozkazów. Może pora opuścić już Kongversaherseit, osiedlić się gdzieś w Kotlinie i zamieszkać razem z pozostałymi bergsteigerami?
- Ale Winkulia mnie potrzebuje - myślał sobie w duchu, idąc przed siebie cały czas, prąc niczym górska kozica, nie przerywając ani na chwilę. Nie myślał już o zmęczeniu, bo wędrówka sama dawała mu siłę. Bardzo łatwo było mu zresztą iść cały czas przed siebie, kiedy szlak w końcu przestał być zalany błotem, a jedyną przeszkodę stanowiła pogoda i spadające z drzew szyszki.
- Ale Winkulia mnie potrzebuje - myślał sobie w duchu, idąc przed siebie cały czas, prąc niczym górska kozica, nie przerywając ani na chwilę. Nie myślał już o zmęczeniu, bo wędrówka sama dawała mu siłę. Bardzo łatwo było mu zresztą iść cały czas przed siebie, kiedy szlak w końcu przestał być zalany błotem, a jedyną przeszkodę stanowiła pogoda i spadające z drzew szyszki.
ooc
Na E7!


