Scena 3
Pokój Matthiasa Breü, Dwór Breü, 21.10.1923r. godzina 9:15

Herr Dittrich został poprowadzony przez służbę do pokoju, który zajmował Matthias Breü. Było to pomieszczenie o metrażu około dziesięciu metrów kwadratowych. Zza zakratowanego okna widać było ścianę browaru, więc pomieszczenie było słabo doświetlone. Drewniana podłoga lepiła się od brudu, pozostałości jedzenia, farb i innych trudno identyfikowalnych substancji. W pomieszczeniu panował totalny bałagan. Wokół leżały sterty książek, płyty winylowe, śmieci, pomięte rysunki i całe mnóstwo innych przedmiotów.
Matthias leżał na swoim jednoosobowym łóżku. Gdy drzwi się otworzyły, zerwał się do pozycji siedzącej.
- Czego Herr jeszcze ode mnie chce? – zapytał na wstępie, drapiąc się nerwowo po głowie.
- Co za syf… - Herr Dittrich nie mógł powstrzymać się od komentarza, ale Matthias nie wydawał się obrażony tą uwagą. Wszedł do środka i zaczął przyglądać się detalom. – Chciałem dowiedzieć się, co robiłeś dwudziestego pierwszego około północy.
Matthias ponownie położył się na swoim łóżku. Patrzył przez chwilę w sufit, zanim odpowiedział.
- Leżałem. – odpowiedział. – Tak jak teraz. I. Kosztowałem gorzkiego smaku mojej marnej, ludzkiej egzystencji.
„Na Oberhaupta…” – komentował w myślach Herr Dittrich. – Ktoś może to potwierdzić?
- NIE! – warknął nagle Matthias, zrywając się z miejsca do pozycji siedzącej. – Nie wychodzę z tego pomieszczenia. Nie widać?
Przechodząc koło komody, Herr Dittrich spostrzegł ampułki i strzykawki.

- Brałeś narkotyki? – zapytał zaciekawiony.
Matthias znów opadł na łóżko, wzdychając ciężko.
- Jestem artystą. Potrzebuję stymulacji dla mojej twórczej wizji. – rzekł z wyrzutem, tak, jakby było to czymś oczywistym.
- Ojciec pewnie nie podzielał tej opinii… - rzucił, przyglądając się jednemu z obrazów.
- Ojciec jest prostolinijnym bucem. Nigdy nie zrozumie potrzeb twórczych. – rzekł, po czym machnął ręką na Herr Dittricha. – Proszę już iść. Teraz będę się umartwiał.

Po tygodniu od tych wydarzeń, Frau Breü wraz z synem oraz Herr Engel stawili się w kancelarii, by odczytać testament, który Herr Breü w tej właśnie kancelarii przetrzymywał. Niestety nie ucieszyła ich obecnośc również Herr Dittricha, który ostatnimi czasy niemalże nie opuszczał ich domostwa. Zasiedli więc przy stole, Frau Breü z synem po jednej stronie, a Herr Engel po drugiej. Herr Dittrich z drugiego końca stołu, przy wyjściu. Do pomieszczenia wszedł Herr Notar z zalakowanym dokumentem.
- Witam Państwa. – przywitał się, każdemu ściskając dłoń. – Wiemy wszyscy, że kwestia testamentu nie jest niczym przyjemnym, więc postarajmy się szybko to zrobić. Otwieram.
Notariusz przełamał pieczęć i zaczął czytać.
Stadt Edelweiss, 22 września 1923r.
Testament.
Ja, niżej podpisany, Wolfgang Breü, chciałbym spisać swoją ostatnią wolę i przekazać to, czego nie ujawniłem za życia. Zanim przekażę należące do mnie majętności, chciałbym serdecznie podziękować Thomasowi za współpracę przy tworzeniu naszego browaru. Oraz mojej żonie, Marlene, za cały wkład pracy w nasze rodzinne życie. Mam nadzieję, że uda jej się naprostować Matthiasa i kiedyś wyjdzie na ludzi.
– Tak tu jest napisane, przeprawszam. Kontynuuję.
W kwestii majątku. Thomasie, wybacz mi. Wiem, że umawialiśmy się inaczej, ale życie pisze przeróżne scenariusze.
Wzrok zebranych spoczął na Thomasie, który zmarszczyl brwi.
Marlene, nie będę cię przepraszał, bo myślę, że życie ma się tylko jedno i trzeba z niego korzystać.
Podział majątku.
Aojej żonie, Marlene, oddaję nasz dom w Stadt Edelweiss, który mieści się obok budynku browaru oraz sto tysięcy klubeków, jako zwrot jej posagu.
Matthiasowi, mojemu synowi, przekazuję mój importowany z Austro-Węgier samochód, bo i tak niczym innym nie byłby w stanie zarządzać.
Matthias położył głowę na stole, podpierając ją rękami. Podział majątku.
Aojej żonie, Marlene, oddaję nasz dom w Stadt Edelweiss, który mieści się obok budynku browaru oraz sto tysięcy klubeków, jako zwrot jej posagu.
Matthiasowi, mojemu synowi, przekazuję mój importowany z Austro-Węgier samochód, bo i tak niczym innym nie byłby w stanie zarządzać.
- To… kto dostaje browar??? – dopytywała już mocno poirytowana Marlene.
Wszystkie moje udziały w browarze przekazuję
Nagle drzwi kancelarii rozwarły się, a do środka weszła kobieta.
Wiktorii Schonbrust. Mojej jedynej i prawdziwej miłości. Która zawsze pocieszała mnie i była przy mnie w chwilach słabości. Kocham Cię, Skarbie, nie pozwól zmarnować dorobku mojego życia.
- To ja. – rzekła kobieta. – Wiktoria Schonbrust…Kogo powinien przesłuchać Herr Dittrich?
1. Wiktorię Schonbrust
2. Thomasa Engela
3. Notariusza Herr Notara
GŁOSOWANIE


