- Wyśmienite. Mamy nadzieję, że i Państwo dobrze się bawili. A jeżeli doskwiera wam ból głowy, naraz znajdziemy się w miejscu tak orzeźwiającym, że na pewno poczujecie się lepiej. - powiedziała Lieselotte w imieniu pozostałych.
Po tym, jak wszyscy zasiedli już w powozie, gościom wręczono
mapki miasta a konie ruszyły z kopyta, porywając wszystkich pasażerów. Nie było bowiem wiele czasu.
Z Grand Hotelu turyści ruszyli w kierunku miasta, lecz szybko zboczyli w pierwszą w lewo w kierunku Herrenhausgasse, przemierzając po raz pierwszy romantyczną rzekę miasta. Z tego miejsca na tle gór widniał już
Zielony Dworek, najpiękniejszy pałacyk w mieście.
To nie on był główną atrakcją tego miejsca, lecz
malownicze pasma górskie w tle, prawdziwa wizytówka Edelwiess. Krystaliczne, górskie powietrze uderzyło jadących, dodając pozytywnej energii i zachęcając do wypraw górskich, które organizowane są w Edelweiss cyklicznie. Udział w takim wydarzeniu, zwanym przez tutejszych „Lawiną”, to nie tylko doskonała zabawa i wyzwanie dla górołazów, ale również i forma zyskania sobie prawdziwej przyjaźni międzynarodowej. Gdyż, jak mawiają Edelweissczycy: „Tylko w górskich ostępach poznasz prawdziwego brata”. Dlatego gospodarze po trzykroć powtarzali sarmackim przybyszom, że warto wysłać delegację do udziału w kolejnym wydarzeniu wspinaczkowym.
