I w tej sprawie się wypowiedziałem jednoznacznie - moim zdaniem miał, bo było to typowe OBPP - bez żadnych ograniczeń do działania, bo nikt tego w żaden sposób nie zastrzegł (jak to miało miejsce w przypadku niektórych, innych terenów mikroświata).Joachim Cargalho pisze: ↑29 lipca 2025, 23:33 Rozmowa tyczy się jedynie odnośnie tego, czy Voxland w świetle ogólnoprzyjętych norm miał prawo do wywołania wojny na tym terenie, czy nie powinien zajmować dawnego terytorium Samundy.
I moja sympatia do nieboszczki Samundy nie ma kompletnie znaczenia... zasada jest prosta - niezabezpieczone OBPP jest dostępne do swobodnego zasiedlania.
Nie jestem stroną samego sporu - o ile taki w ogóle jest, bo na razie to jednostronne deklaracje czy wygłaszanie opinii przez parę osób nie będących reprezentantami władz państwowych.Heinz-Werner Grüner pisze: ↑29 lipca 2025, 23:30 Twórca mapy nie jest żadną ze stron. Tu chyba mamy jasność, prawda?
Jeżeli taki spór nastąpi to jak mniemam pomiędzy Voxlandem, a... no właśnie nie wiem, bo o ile się nie mylę to Oberhaupt jest osobą decyzyjną w Edelweiss.
Natomiast czasami jestem zmuszony do zajmowania stanowiska dotyczącego zaznaczania czegoś na mapie lub nie robienia tego. Bywam zmuszony rozpoznać sprawę oraz podjąć decyzję co i jak oznaczyć... w przypadkach gdy rozstrzygnąć czegoś nie jestem w stanie oznaczam jako "sporne".
Przykładowo jeżeli ktoś sobie jednostronnie stworzy na terenie przynależnym do innego działającego państwa i bez jego zgody to sprawa jest prosta - nie pojawia się to na mapie, bez względu na jednostronne twierdzenia "agresora". Tak już bywało... np. swego czasu na terenie wyspy Suderland.
Natomiast jeżeli chodzi o niezabezpieczone OBPP to w sumie kto pierwszy ten lepszy... Dlatego na chwilę obecną stoję na stanowisku, że skoro Voxland pierwszy zaczął eksploatować teren po nieboszczce Samundzie to na mapie pojawiło się to co stworzyli (choćby tylko narracyjnie).
Jak to się rozwinie? Zobaczymy... zresztą równie dobrze stronnicy różnych rozwiązań na tym terenie mogą się po prostu jakoś dogadać. Na razie to tylko wypowiedzi osób nie reprezentujących żadnego kraju (w każdym razie się na to nie powołują), którym coś tam się nie spodobało. Nie pierwszy i nie ostatni pewnie raz w mikroświecie.




