61 - zwierzyna duża
Gibson, poruszając się z gracją ducha, przeniknął przez ścianę gęstych krzewów, aż dotarł do krawędzi ukrytej polany. Zapach mokrej ziemi i piżma był tu tak silny, że myśliwy nie potrzebował już wzroku, by wiedzieć, że jest blisko czegoś potężnego. W samym centrum polany, kąpiąc się w ostatnich promieniach słońca przebijających przez korony drzew, stał jeleń.
Był to potężny samiec o imponującym porożu. Pavel, nauczony doświadczeniem z poprzednich spotkań, nie pozwolił sobie na pośpiech. Powoli uniósł łuk, stabilizując oddech tak, by zgrać go z rytmem lasu. Gdy cięciwa napięła się do ostatecznych granic.
Strzała pomknęła z taką siłą, że niemal zniknęła w locie. Uderzenie było czyste i precyzyjne; potężny zwierz
ugiął się pod ciężarem celnego trafienia i po krótkiej chwili runął na ziemię. Gibson wystąpił z cienia, a jego sylwetka na tle powalonego kolosa wyglądała jak uosobienie triumfu. Po wszystkich trudach dnia, ta wielka zwierzyna była ukoronowaniem jego wytrwałości.
1d100