Piotr Romanow pisze: ↑08 czerwca 2022, 23:35
Szanowny Herr Oberhapt, nie miałem na myśli tego żeby robić z nas super bogate państwo, po prostu lepiej mieć zabezpieczenie, niż go nie mieć. Poza tym, jakie z nas biedne państwo jak Hugo Romanow szyje nam mundury?
A ja uważam, że lepiej nie mieć, bo fabularnie możemy się wtedy rozwijać i tworzyć kolejne zamówienia.
Załóżmy, że mamy 12 samolotów rozpoznawczych i 2 w rezerwie (tak swoją drogą to nie wiem czy szkoleniowe by się nie przydały).
Podczas misji "Huragan" eskadra pod dowództem leutnanta Brennera(jedno skrzydło) i feldwebela de Espady(drugie skrzydlo) robi rozeznanie w północnej części kraju, gdzie nie ma nic.
Po nieszczęsnym podmuchu wiatru skrzydło Brennera zostaje zmuszone do postawienia maszyn w nieznanych zaśnieżonych terenach. Feldwebel de Espada zgłasza to centrali, następuje próba akcji ratunkowej i teraz w zależności jak nam się chce (wyznaczamy sobie np. realny tydzień) i wszystko zależy od sprawnej realizacji.
a)organizujemy akcję ratunkową, wykorzystując sprzęt jaki mamy (nawet maulwurfy- nota bene je też gdzieś trzeba umieścić w strukturze armii). Załóżmy, że udało się odratować załogę, maszyn nie, ale znamy powody co nie zagrało w aeroplanach i dzieki temu uzyskujemy wiedzę i możemy rozbudować flotę o nowy projekt rozpoznawczego samolotu. Tracimy trzy maszyny - zyskujemy wiedzę do budowy nowszego modelu
b)nie robimy nic, albo spóźniamy się - tracimy trzy maszyny. Nie mamy wiedzy na nową.
Musimy zamawiać "stare" modele. I tak fabularnie by to można rozgrywać.
Widzę tutaj jednak sens tworzenia tego typu zabaw, jeśli jednak osoba ma pełną wiedzę(dowódca woskowy tworzący misję lub ją przeprowadzajacy), druga (np. ja potrafi pomóc w narracji i zaskoczyć właśnie tego pierwszego jakimś nieoczekiwanym zdarzeniem), trzecia (zupełnie niewtajemniczona osoba, od której w dużej mierze okaże się czy misja się powiedzie, bo to ona będzie miała swego rodzaju test).