Wśród wysokich Gór Południowych największym miasteczkiem jest Grünerwald. Mieszkańcy to w znacznej części żołnierze i społecznosć związana z branżą militarną. Nie znaczy to, że jest ono smutne i nudne, wręcz przeciwnie. Tętni radosnym życiem z icznymi kawiarniami i wspaniałymi, uśmiechniętymi ludźmi.
Gdy tylko trafisz do dzielnicy mieszkalnej Grindelwald od razu będziesz chciał w niej zamieszkać. Urocze małe kamienniczki, od których wprost nie da się oderwać wzroku.
Romanow od kiedy zamieszkał w Edelweiss rozglądał się za swoim mieszkaniem. Nie interesowała go główna metropolia, a raczej chciał swe maleńkie lokum mieć w mieście, które nikomu nie przyjdzie do głowy, że może zostać wybrane przez dawnego arystokratę. Zubożały szlachcic wybrał właśnie Grünerwald, który przypominał mu dzieciństwo, gdy wychowywał się na carskim dworze. Wszędzie żołnierze, jednostki wojskowe i mili uśmiechnięci ludzie. Gdy tylko dostał informację od Oberhaupta @Heinz-Werner Grüner, od razu postanowił się wprowadzić. Mieszkanie było skromne, a także meble nie były pierwszej młodości, chociaż i to nie przeszkadzało Piotrowi. Odziedziczone mieszkanie po poprzedniej rodzinie bardzo mu się podobało.
W jednym z pomieszczeń zauważył fortepian i od razu uznał, że to świetna chwila, aby zagrać coś z piosenek, które miał okazję usłyszeć jeszcze na carskim dworze.
(realowo się uczyłem chociaż już nie pamiętam jak zagrać)
Piotr po powrocie z koszar ściągnął opinacze, którymi rzucił w kant przedpokoju. Rozpiął marynarkę, którą zarzucił na wieszak, rozpiął parę guzików w koszuli i założył laczki, w których udał się do kuchni zagotować wodę w czajniku. Mimo późnej pory, ten sięgnął po herbatę, swoją ulubioną szklankę w koszyczku i nasypał jej trochę.
Ruszył później wolnym krokiem do salonu, żeby włączyć na gramofonie jedną z płyt piosenek w j.niemieckim, aby dalej kontynuować naukę tegoż języka.
Gdy tylko ta piosenka napełniła całe jego mieszkanie, zalał wodą herbatę i przeniósł szklankę do salonu, aby usiąść wygodnie na kanapie i przeczytać zaległości. Niestety gazety jakoś go nie uwiodły swoim zakresem informacji, dlatego wziął je na rozpałkę do kominka.
Wyszedł na balkon i spoglądając na okolicę rzekł; "Ahhh, siehr shun, brakowało mi ciepła domu."
Zgodnie z wolą Domu Romanow znosimy postanowienie z dnia 4 czerwca ws. naszego syna Benjamina Rockwell-Romanow. Z dniem dzisiejszym pozostawiamy mu wolną wolę odnośnie jego przynależności do rodu czy też nie.
TY CYMBALE JEDEN! KTO CIĘ TU ZATRUDNIŁ, TO BYŁ LIST NA CZARNĄ GODZINĘ! ZOSTAJESZ NATYCHMIASTOWO ZWOLNIONA! - wykrzyknął Benjamin na swoją pracownicę, po czym kazał jej odejść. Nic dziwnego, skoro wysłała tzw. "list na czarną godzinę", podpisała go w jego imieniu i uzupełniła daty.
Natychmiast udał się do dziesiątego mieszkania, aby sprostować sytuację, lecz nie zastał nikogo w środku. Postanowił więc, że wrzuci do skrzynki odręcznie wypisaną karteczkę z krótką informacją, brzmiącą...
Tato, spokojnie. Moja pracownica okazała się być zdradliwą kobietą i wysłała list.
Wszystko co w nim jest napisane jest kłamstwem!!! Nigdy bym Cię nie opuścił!
Po czym wrócił do swego mieszkania, aby wyczekiwać informacji zwrotnej...
Piotr po powrocie do kamienicy zobaczył list od Benjamina. Poszedł po kartkę papieru i zaczął pisać;
Darahoj syn,
Wybaczam Ci tę pomyłkę, bowiem i te w życiu się zdarzają. W ramach wyrozumiałości chciałbym Cię zaprosić do Grünerwaldu na herbatę, abyśmy sobie wszystko opowiedzieli i zaprzestali dalszych sprzeczek na tle rodzinnym. My wasz Ojciec wierzymy, że ten list był czystym przypadkiem, a wykonanie tego było pod wpływem impulsu, a nie z własnych pobudek.
Oby, oby, ale to już nie leży w mojej kwestii. Tutaj syn musi następnym razem podejmować bardziej stanowcze kroki i wiedzieć na co się decyduje, a na co się nie decyduje. No, ale najważniejsze że wrócił normalnie, a nie z problemami.
Piotr Romanow pisze: ↑16 czerwca 2022, 20:44
Oby, oby, ale to już nie leży w mojej kwestii. Tutaj syn musi następnym razem podejmować bardziej stanowcze kroki i wiedzieć na co się decyduje, a na co się nie decyduje. No, ale najważniejsze że wrócił normalnie, a nie z problemami.
Jak to mówią, małe dzieci małe problemy. Duże dzieci - duże problemy.
(-) Isabella Marie Augentrost-Cargalho Neumann-Swann [von Lichtenstein]