Notfallabteilung czyli Oddział Ratunkowy Pierwszego Szpitala przeznaczony dla pacjentów, którzy "zaniemogli" podczas wypraw górskich, a ich stan wymaga dłuższej opieki lekarskiej. Tutaj trafiają mikronauci z odmrożeniami po każdorazowej realiozie, a o długości pobytu decyduje stan pacjenta.
Wszedł niemalże niesłyszalnie. Gdy tylko ją ujrzał poczuł zakłopotanie. Choć Lieselotte była kobietą niewątpliwej urody, to dało się zauważyć ogromne wyczerpanie i zmęczenie na jej licu. -Liese, jak się czujesz? - Gruner wyszeptał cicho, tak jakby jego głos miał krzywdzić od samego słuchania.
Sam już poczuł się znacznie lepiej. Pielęgniarki w Erstes Krankenhaus to wysokiej jakości personel. Tym się właśnie szczyci największa edelwajska placówka medyczna.
Oberhaupt, gdy tylko doszedł do siebie pognał do swojej faktotum. Nikt nigdy nie wiedział jakim uczuciem darzy się ta dwójka. Wydaje się to nawet pewne, że sami zainteresowani nie do końća byli pewni czy łączą ich relacje służbowe, przyjacielskie czy może jeszcze inne.
Usiadl ostrożnie blisko kobiety i mówił dalej:
-Co ci się stało? Cała drżysz...Tęskniliśmy. Ja tęskniłem...za Tobą - kontynuował dalej dopytując o szczegóły sytuacji w jakiej się znalazła Frau Augentrost.
Czy było cokolwiek pewniejszego w życiu Lieselotte niż to, że Herr Grüner przyjdzie jej na ratunek, pocieszy i po raz kolejny zapewni o tym, że jest jedynym słusznym wodzem Edelweiss? Ten głos, ten uścisk ręki, to ciepło i dobro, jakie biło od niego, roztapiało postteutoński lód. Poczuła się pokrzepiona, ale nawet nie miała sił ani odwagi wychylić spod kołdry.
- Herr Oberhaupt, dziękuję. Jesteś jedynym człowiekiem, jakiego chciałam teraz ujrzeć. – rzekła, wzdychając. Jej głos był słaby. – Wybacz, moją nieobecność. Zapewne … zapewne … nie udałoby mi się uciec z uścisku dzikich edelweisskich ostępów, gdyby nie to, że wciąż i niezmiennie chcesz mej obecności w Kotlinie. – powiedziała poważnie, po czym wysunęła się spod okrycia i usiadła. – Nie jestem w stanie wyjaśnić, co się stało. Zgubiłam się w lesie w czasie Oktoberfest. A potem… - zamilkła i widocznie starała się przywołać z pamięci strzępki wspomnień. - … Wiedźma mi pomogła. – dokończyła, a potem spojrzała w oczy Oberhauptowi. – Liczę na jeszcze jedną szansę, Herr Oberhaupt. – rzekła, a ponieważ za szybko pozwoliła myślom wyrazić się słowami, dodała szybko. - … że razem zadbamy o Edelweiss. – potem westchnęła, gdy znów dotarło do niej, jak te słowa zabrzmiały. - … że spełnię oczekiwania jako Faktotum. – skwitowała, a potem opadła na poduszkę ze zmęczenia. - … jak tylko… dojadę do siebie trochę.
- To Ty najdroższa...współpracownico odpoczywaj, a ja zajmę się przygotowaniem wszystkiego pod Twój przyjazd do domu. Tymczasem, bądź zdrowa! - to powiedziawszy pogłaskał ją po włosach, po czym energicznie wstał i wyszedł.
Następnie zwrócił się bezpośrednio do pielęgniarek, że mają ją otoczyć najlepszą opieką, a lekarz niech stoi nad nią przez 24 godziny na dobę... To powiedziawszy nie dał nikomu złudzeń, że w przypadku zasłabnięcia Lieselotte wyciągnie konsekwencje wobec wszystkich...
Niewiele potrzeba było czasu, by Lieselotte zaczęła dochodzić do siebie. Ku niepocieszeniu szpitala, gdyż arystokratka szybko zaczęła wprowadzać swoje rządy. Odmawiała jedzenia, które, jak można się było spodziewać, nie spełniało jej wygórowanych oczekiwań. Narzekała na wystrój, sprawdzała i krytykowała styl pracy i zachowanie służby szpitala. Dlatego właśnie bardzo szybko otrzymała wypis do domu…