Po serii testów zmodernizowanego opancerzenia, w których skupiliśmy się na ochronie przed odłamkami i drobnicą, doszliśmy do kluczowego wniosku: choć koncepcja lżejszej, prostszej ochrony spełnia swoje zadanie w określonym zakresie, nie odpowiada w pełni na potrzeby wojska. Analiza kosztów produkcji w zestawieniu z efektywnością ochrony wykazała, że kompromis między bezpieczeństwem a mobilnością wciąż nie jest dostatecznie satysfakcjonujący.
Ochrona przed odłamkami i drobnymi elementami latającymi po wybuchach to niewątpliwie ważny aspekt, jednak w kontekście intensyfikacji działań zbrojnych oraz coraz szerszego użycia ciężkiej broni piechoty okazało się, że potrzeba czegoś więcej by zwiększyć ochronę ale i siłę ognia pojedynczego żołnierza.
W tym momencie pojawiła się idea, która początkowo brzmiała niczym fragment literatury science fiction, jednak z każdym kolejnym etapem nabierała realnych kształtów. Specjalna komisja wojskowa przy współpracy kapitan
@Femme Mystere oraz admirała
@Albert Fryderyk de Espada rozpoczęła prace koncepcyjne nad mechanicznym pancerzem dla żołnierza piechoty, roboczo nazwanym projektem „Chodzącego Czołgu”, znanego wewnętrznie również jako „Edel-Ritter” Rycerzy Kotliny.
Założenie projektu jest śmiałe, ale precyzyjne: stworzyć zbroję, która nie tylko zapewni ochronę przed większością standardowego uzbrojenia piechoty w broni rączej oraz mniejszych ładunków wybuchowych ale jednocześnie znacząco poprawi zdolności bojowe samego użytkownika. Mechaniczny napęd wbudowany w konstrukcję ma pełnić podwójną funkcję:
- rekompensować ciężar opancerzenia, czyniąc żołnierza w pełni mobilnym mimo znacznie zwiększonej masy ochronnej,
- zwiększać udźwig, pozwalając użytkownikowi operować bronią, która do tej pory wymagała obsługi przez kilkuosobowe drużyny lub montażu na pojazdach.
W teorii system ten zapewni piechocie nowy wymiar możliwości bojowych. Żołnierze wyposażeni w taki pancerz mogliby przemieszczać się w terenach niedostępnych dla pojazdów opancerzonych, zachowując jednocześnie przewagę siły ognia i ochrony nad standardową piechotą przeciwnika. Co równie ważne mobilność pozostanie na tyle wysoka, by umożliwić unikanie ostrzału z broni ciężkiej zdolnej do przebicia takiego pancerza, co wydłuży przeżywalność jednostki na polu walki.

Obecnie projekt znajduje się w fazie wstępnych testów konstrukcyjnych. Rozważane są różne warianty układu napędowego od systemów hydraulicznych, przez elektryczne, aż po hybrydowe, łączące zalety obu rozwiązań. Jednocześnie znaczącym problemem fazy projektowej jest rodzaj stosowanego napędu który posiadać musi dostateczną moc zasilenia pancerza oraz zachować stosunkowo niską masę by móc go umieścić na pancerzu. Badania obejmują również analizę wpływu obciążenia na organizm żołnierza, ocenę poziomu hałasu generowanego przez napęd oraz testy z wykorzystaniem zintegrowanego wyposażenia dodatkowego oraz uzbrojenia.
Jeśli faza prototypowa zakończy się sukcesem, projekt „Rycerza” może stać się punktem zwrotnym w sposobie prowadzenia działań zbrojnych, redefiniując rolę pojedynczego piechura czyniąc z niego i jego uzbrojenia ekwiwalent całego oddziału.