Po bardzo przyjemnym i pracowicie spędzonym z Persjanką walentynkowym wczorajszym dniu, wieczorze i dzisiejszym poranku, Jürgen Voller postanowił włączyć radio, by jego irańska shireen mogła posłuchać trochę muzyki.
Wysłuchali w radiu wspaniałego utworu utalentowanej perskiej piosenkarki, która żyjąc w Wiedniu, przybrała imię Emma, choć tak naprawdę, miała na imię Saba.
https://m.youtube.com/watch?v=wXROavHE6 ... ZWVkb20%3D
Wszystko było pięknie do momentu, gdy małżonkowie nagle usłyszeli o sobie informację w miejscowym radiu, o przybyciu pięknej nieznajomej perskiej małżonki Herr Vollera, jej wspaniałych kruczoczarnych włosach z rudymi pasemkami, ukrytych pod hidżabem w kolorze złota, ciemnych oczach, ukrytych za przyciemniającymi okularami, młodym wieku, średnim wzroście, pięknej, zielonej sukni z białymi końcówkami na rękawach oraz naprawdę robiących wrażenie na przypadkowych mieszkańcach Edelweiss, nogach długich do nieba.
Właśnie zamierzała mu opowiedzieć o tym, jak idzie jej nauka języka niemieckiego i przygotowania do egzaminu językowego, gdy Setareh słysząc o sobie informację w radiu zaniemowiła z wrażenia...
Trzeba będzie przerwać naszą sielankę we dwoje i wyjść trochę do ludzi- stwierdził jej ukochany Jürgen.
Doskonale się składa! Właśnie zgłodniałam! - promiennym uśmiechem wynagrodziła mu wszystko Setareh jan.
Chętnie zjadłabym naleśniki ze szpinakiem i z żółtym serem na wierzchu, zapiekane w żaroodpornym naczyniu!

)
Ciekawe, czy będzie dziś zimno?

Przyzwyczaiłam się, gdy zwiedzałam kiedyś Alpy. Schronisko na Jungfraujoch jest ciekawe jako miejsce warte odwiedzenia. Rzucałam się tam na śnieg, robiąc orła i rzucałam w irańską przyjaciółkę jak dziecko! Mieli tam marną kuchnię, niestety - szczebiotała szczęśliwa Setareh.
Jürgen mógł tego słuchać godzinami.