Ph’nglui mglw’nafh Cthulhu R’lyeh wgah’nagl fhtagn
Łyk piwa przywołuje nie tylko piękne wspomnienia... Piwo poświęcone pradawnym bogom, to nieistniejąca, a zarazem wszechogarniająca ich obecność. To otwarcie bramy. To wołanie w otchłań wszechświata. To głos znikąd, słyszany tylko przez naznaczonych. Łyk piwa to manifest, to pakt podpisany smakiem, to akt przynależności.
Ciemne niczym kosmiczna wędrówka, a jednocześnie piękne i przyciągające wzrok krwawym bursztynem. Spróbuj, a zanurzysz się na wieki w karmelowo-słodowych nutach, wydobywających z człowieka pradawne instynkty. A leżakowanie w beczkach po rumie z okrętów przemierzających bezmiar wód, wciągnie Cię w przestwór niezmierzonego oceanu goryczkowego smaku.
Ważone zgodnie z sennymi przekazami przedwiecznych. Ważone w czasie, gdy granica dzieląca nas od przedwiecznych jest cienka jak nić życia. Ważone dla bogów.