Borowe szepty - opowiadanie interaktywne - Rozdział 2

Od niepamiętnych czasów w Kotlinie kultywuje się zwyczaj hołdu dla bursztynowego trunku. Mieszkańcy Edelweiss, z prawdziwą estymą odnoszący się do piwnych tradycji, po raz czwarty z rzędu zapraszają wszystkich miłośników chmielowego napoju na wielki festyn na Polanę Wolności. Nie dajcie się zwieść podróbkom — tylko prawdziwy, edelweisski Oktoberfest ma w sobie ducha starej dobrej zabawy!
Regulamin forum
Obrazek

Co powinien zrobić Jonatan

Czas głosowania minął 29 października 2025, 09:39

Czy Jonatan powinien odmówić i iść samotnie, kierując się chłodnym rozsądkiem?
1
25%
Czy może powinien przyjąć towarzystwo, nie wiedząc, kim naprawdę jest ten mężczyzna?
3
75%
 
Liczba głosów: 4
Awatar użytkownika
Femme Mystere Stempel
Faktotum
Posty: 4191
Rejestracja: 17 stycznia 2022, 13:19

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Borowe szepty - opowiadanie interaktywne - Rozdział 2

Post autor: Femme Mystere »

Borowe szepty


Rozdział II: Wezwanie lasu



Jonatan spojrzał na wiedźmę beznamiętnie, jak przystało na człowieka nauki. Poprawił okulary na nosie palcem wskazującym, a jego głos zabrzmiał surowo, niemal wykładowczo:

- To tylko księga. Nie jestem tu dla zabawy ani rytuałów. Przyświeca mi cel naukowy. Szanuję miejscowe tradycje i wierzenia, lecz nie mogę oddać pani tej księgi. Wypożyczyłem ją z zasobów kościoła i zamierzam ją zwrócić - powiedział, akcentując ostatnie słowo z wyraźnym naciskiem.

- Ta księga nie należy również do kościoła. Musimy ją spalić. – rzekła z nie mniej surowym wyrazem. Jej oczy błyszczały w półmroku, jakby widziały więcej niż powinny. Jonatan wstał z miejsca, otrzepał płaszcz i dodał:
- Muszę już iść. Czas na mnie.

Odwrócił się, lecz zanim zdążył odejść, kobieta złapała go jeszcze za ramię. Odpięła z paska zwitek ziół, związany sznurkiem z włókna pokrzywy. Wcisnęła mu go w rękę, a gdy wziął go niechętnie, powiedziała cicho:
- Weź chociaż to. Przyda ci się. W najmniej spodziewanym momencie.

Nie odpowiedział. Schował zwitek do kieszeni i ruszył w stronę wyjścia z karczmy, zostawiając za sobą cień kobiety i zapach wilgotnej ziemi.
:E :E :E
Uliczki Glänzbergu tonęły w ciszy. Kamienne domy spoczywały ciężko, a ich dachy parowały resztkami dziennego ciepła. Latarnie rzucały blade światło, które nie rozpraszało mroku, a jedynie go podkreślało. Liście szurały pod butami Jonatana, a jego kroki odbijały się echem od ścian domostw.
Z okien wyglądały twarze - blade, zaniepokojone. Jonatan mógłby przysiąc, że słyszy ich rozmowy w zaciszach domostw:
- Obcy…
- W dziady…?
- Idzie w stronę lasu…
Jonatan nie zwalniał kroku. Wiedział, że wzbudza niepokój, ale nie miał czasu na wyjaśnienia. Musiał dotrzeć na rozstaje przed północą.
:E :E :E
Wejście do lasu wyglądało jak rana w ciele świata. Ciemność była tam gęstsza, gałęzie splatały się nad ścieżką, tworząc sklepienie z cieni. Jonatan zatrzymał się na chwilę. Nawet jego chłodny umysł poczuł drżenie. Powietrze było ciężkie, wilgotne, pachniało mchem i czymś jeszcze – starością.
Wtedy dostrzegł sylwetkę majaczącą w oddali. Po chwili z lasu wyłonił się Edel z zakręconym wąsem. Na pierwszy rzut oka wyglądał całkiem normalnie, lecz przyglądając się szczegółom, Jonatan dostrzegł kilka intrygujących szczegółów. Ręce miał brudne, ziemia tkwiła mu pod paznokciami. Spod surduta wystawała mu poszarpana koszula. A u paska nosił toporek.
Mężczyzna przystanął przed Jonatanem i zmarszczył brwi.
- Wybiera się Pan do lasu? O tej porze? - zapytał.
- Tak, nazywam się Jonatan Engel. Badacz. Muszę udać się na rozstaje. W celach naukowych.
- Poczekaj Pan do rana. - odparł. - Niejeden taki ważniak już zginął na szlaku.
- Nie mam tyle czasu. - odpowiedział Jonatan, znów poprawiając okulary na nosie.- Jak pan sobie poradził w ciemnościach w lesie, to i ja sobie poradzę. - dodał.
- Śmiem wątpić, nie wygląda mi pan na bersteigera - Spojrzał na las. - Jesienią bywa tu trudno. Nawet zwykła ścieżka potrafi zmylić kroki. - Zerknął na zegarek na ręce. - Mam chwilę czasu. Mogę pójść z panem, jeśli pan pozwoli.

Czy Jonatan powinien odmówić i iść samotnie, kierując się chłodnym rozsądkiem?
Czy może powinien przyjąć towarzystwo , nie wiedząc, kim naprawdę jest ten mężczyzna?
(-) Lieselotte Augentrost
Prawa Faktotum
ODPOWIEDZ

Wróć do „Oktoberfest 1925”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości