Gabinet Lekarski

Moderator: Isabella M. Neumann-Swann

Awatar użytkownika
August Neumann Stempel
Posty: 35
Rejestracja: 23 lipca 2026, 22:56
Lokalizacja: Wolkenbad

OBYWATEL

Gabinet Lekarski

Post autor: August Neumann »

Jeszcze przed wschodem słońca brukowane uliczki Wolkenbad spowija chłodne, górskie powietrze. Doktor August pewnym krokiem zmierza w stronę Himmelruh Klinik. Ubrany jest w starannie wyprasowaną białą koszulę, brązową kamizelkę i ciemne spodnie, a na ramieniu niesie śnieżnobiały fartuch. W dłoni trzyma skórzaną teczkę, w której znajdują się notatki z poprzedniego dnia oraz stetoskop.

Po przekroczeniu progu gabinetu lekarskiego zdejmuje kapelusz, odwiesza płaszcz na drewniany wieszak i zapala stojącą na biurku lampę. W pomieszczeniu unosi się delikatny zapach drewna, ziół i środków dezynfekcyjnych. Na ścianach wiszą anatomiczne ryciny, a półki wypełniają grube księgi medyczne i szklane butelki z lekarstwami.

August zakłada biały fartuch, poprawia kołnierzyk koszuli i odkłada teczkę na biurko. Następnie otwiera księgę przyjęć, sprawdza listę pacjentów oraz notatki dotyczące tych, których odwiedzi podczas porannego obchodu. Starannie przygotowuje stetoskop, termometr i skórzaną torbę lekarską, upewniając się, że wszystkie potrzebne instrumenty są na swoim miejscu.

Na chwilę zatrzymuje się przy oknie. Promienie porannego słońca wpadają do gabinetu, oświetlając drewnianą podłogę i biurko pełne dokumentów. August bierze głęboki oddech, zamyka księgę, gasi lampę i z pogodnym, lecz skupionym wyrazem twarzy rusza w stronę drzwi. Za chwilę rozpocznie kolejny dzień służby mieszkańcom miasteczka, gotów nieść pomoc każdemu, kto jej potrzebuje.
(-) August Wilhelm Neumann
Awatar użytkownika
August Neumann Stempel
Posty: 35
Rejestracja: 23 lipca 2026, 22:56
Lokalizacja: Wolkenbad

OBYWATEL

Re: Gabinet Lekarski

Post autor: August Neumann »

Poranek w Wolkenbad był wyjątkowo cichy. W gabinecie lekarskim panował półmrok rozświetlany jedynie promieniami słońca wpadającymi przez wysokie okna. Na drewnianym biurku leżała otwarta księga przyjęć, obok niej skórzana torba lekarska, stetoskop i kilka opasłych tomów medycznych. August właśnie kończył przeglądać notatki przed porannym obchodem, gdy rozległo się ciche pukanie do drzwi.
Proszę wejść.
Drzwi uchyliły się powoli. Do środka wszedł wysoki mężczyzna około trzydziestupięciu lat, ubrany w znoszony płaszcz i filcowy kapelusz. Jego twarz była nienaturalnie blada, a pod oczami widniały ciemne cienie. Najbardziej niepokoiły jednak jego dłonie — delikatnie drżały, mimo że w gabinecie było ciepło.
Nazywam się Michael Strauss…— powiedział cicho. — Od kilku tygodni dzieje się ze mną coś, czego nie potrafię wyjaśnić.

August wskazał pacjentowi krzesło.
Proszę usiąść i opowiedzieć wszystko od początku.

Mężczyzna odetchnął głęboko.
Wszystko zaczęło się od zmęczenia. Potem pojawiły się zawroty głowy. Ale najdziwniejsze są napady… Mam wrażenie, jakby świat na kilka sekund milkł. Nie słyszę niczego, a zaraz potem słyszę każdy najmniejszy dźwięk, nawet tykanie zegara na drugim końcu pokoju.
Lekarz zanotował każde słowo.

— Czy występuje gorączka?
— Nie.
— Kaszel? Duszność?
— Nic z tych rzeczy.
— A ból?
— Czasem… tutaj.
— Pacjent wskazał lewą stronę klatki piersiowej. — Ale tylko przez chwilę.

August podszedł bliżej.

Rozepnie pan koszulę. Posłucham serca.
Przyłożył stetoskop. Serce biło spokojnie, niemal książkowo. Płuca również wydawały się zdrowe. Tętno było jednak zaskakująco wolne.

Dziwne… — mruknął bardziej do siebie niż do pacjenta.

Nagle mężczyzna zamarł. Jego źrenice rozszerzyły się.
Znowu… — wyszeptał. August obserwował go uważnie.
— Co pan czuje?
— Ciszę… Zupełną ciszę…


Kilka sekund później pacjent gwałtownie odwrócił głowę w stronę okna.
Teraz słyszę ptaki… i ludzi rozmawiających na ulicy… przecież to niemożliwe, są kilka metrów stąd…

Napad minął równie szybko, jak się pojawił. August usiadł przy biurku. Przez chwilę milczał, po czym sięgnął po jedną z najstarszych ksiąg medycznych. Przerzucał kolejne strony, szukając opisu podobnych objawów. Nic. Nigdy wcześniej nie spotkał się z takim przypadkiem. Spojrzał na pacjenta.

Panie Michaelu, nie chcę stawiać pochopnej diagnozy. Pańskie objawy nie przypominają żadnej znanej mi choroby. Chciałbym zatrzymać pana na obserwacji i przeprowadzić kilka dodatkowych badań. Być może mamy do czynienia z czymś bardzo rzadkim… albo z chorobą, której medycyna jeszcze nie opisała. Skonsultuję się również z moją żoną. I zobaczymy co to nam da.

Mężczyzna skinął głową. August zamknął księgę, lecz nie potrafił pozbyć się niepokoju. Czuł, że właśnie otworzył pierwszy rozdział zagadki, która może odmienić nie tylko jego lekarską karierę, ale również los całego miasteczka. W głębi gabinetu zegar wybił dziewiątą. Rozpoczęło się śledztwo, którego nikt nie potrafił przewidzieć.
(-) August Wilhelm Neumann
Awatar użytkownika
Isabella M. Neumann-Swann Stempel
Posty: 2689
Rejestracja: 15 marca 2022, 19:57
Lokalizacja: Wien/Wolkenbad

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Gabinet Lekarski

Post autor: Isabella M. Neumann-Swann »

W gabinecie panowała cisza. Na biurku piętrzyły się otwarte księgi medyczne, a obok nich leżały starannie zapisane notatki Augusta. Bella weszła do środka z filiżanką gorącej herbaty i od razu zauważyła zamyślony wyraz jego twarzy.

Od 3 dni nie odszedłeś od tych książek — powiedziała łagodnie, stawiając filiżankę na biurku. — Coś cię trapi?


August westchnął i zamknął jedną z ksiąg.
Zgłosił się do mnie pacjent z objawami, których nigdy wcześniej nie widziałem. Szukam czegoś co by je tłumaczyło.

Bella usiadła naprzeciw niego.
Opowiedz mi wszystko. Może razem uda nam się coś wymyślić.

Mężczyzna około trzydziestu-pięciu lat. Blady, wyraźnie osłabiony. Skarży się na przewlekłe zmęczenie i zawroty głowy. To jednak nie jest najdziwniejsze.
— Co więc?
— Co jakiś czas traci słuch. Dosłownie na kilka sekund zapada całkowita cisza. A chwilę później zaczyna słyszeć dźwięki z ogromnej odległości, jakby jego słuch stawał się niezwykle czuły.


Bella zmarszczyła brwi.
Może to choroba uszu?
— Tak pomyślałem na początku. Ale nie znalazłem żadnych oznak stanu zapalnego. Serce pracuje prawidłowo, płuca są czyste, gorączki nie ma. Jedynie tętno jest nieco wolniejsze, niż powinno.


Bella przez chwilę milczała.
Czy podczas napadu traci przytomność?
— Nie. Jest w pełni świadomy. Rozmawia, odpowiada na pytania. Po prostu nagle przestaje słyszeć, a po kilku sekundach słyszy wszystko z niezwykłą dokładnością.
— A wzrok?
— Bez zmian.
— Drżenie rąk?
— Delikatne, ale obecne.


Bella spojrzała na otwarte księgi.
I niczego nie znalazłeś? - August pokręcił głową.
Przejrzałem podręczniki z chorób wewnętrznych, neurologii i chorób zakaźnych. Żaden opis nie pasuje do jego dolegliwości. To tak, jakby choroba wymykała się wszystkim znanym klasyfikacjom.

Bella wzięła do ręki jedną z notatek.
Czy pacjent wspominał, co robił przed pojawieniem się pierwszych objawów? - August zastanowił się.
Mówił tylko, że kilka tygodni temu wrócił z gór szmaragdowych, gdzie pomagał przy porządkowaniu opuszczonego schroniska, które odnalazłaś jakiś czas temu.

Bella uniosła wzrok.
Jak sądzisz, od jak dawna nikt tam nie mieszka?
— Podobno od wielu lat nikt tam nie mieszka.
— Może miał kontakt z czymś, czego nie powinien dotykać? Zatrutą wodą, pleśnią, starymi chemikaliami albo rzadkimi roślinami?


August oparł dłonie o blat.
Właśnie o tym myślę. Choroba może wcale nie zaczynać się w organizmie. Być może jest skutkiem czegoś, z czym zetknął się w górach.

Bella uśmiechnęła się lekko.
A więc nie szukaj tylko w książkach. Czasem odpowiedź znajduje się tam, gdzie zaczęła się historia pacjenta.

August spojrzał na nią z uznaniem.
Masz rację. Jutro dokładnie wypytam pacjenta o każdy szczegół jego pobytu w schronisku, a pojutrze może razem wybierzemy się by je sprawdzić?
— Dobry plan.
- Bella zamknęła jedną z ksiąg.
A ja w tym czasie przejrzę stare kroniki i zapiski miejscowych lekarzy. Może podobny przypadek wydarzył się przed laty, ale został zapomniany.

August skinął głową. Po raz pierwszy od paru dni poczuł, że śledztwo nabiera jakiegoś kierunku. Jeśli odpowiedzi nie było we współczesnych podręcznikach, być może czekała na nich w zakurzonych kronikach albo wysoko w górach, gdzie zaczęła się historia pacjenta.
(-) Isabella Marie Augentrost-Cargalho Neumann-Swann [von Lichtenstein]
ODPOWIEDZ

Wróć do „Himmelruh Klinik”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości