Zbliżała się godzina 11 w nocy. Zabawa na Freiheitslichtung w pełni. W końcu ktoś w oddali dojrzał pedzący na złamanie karku pojazd. Wiele ich w Dolinie nie było, a tak szybkich to już posiadała naprawdę niewielu. Jednym z nich był znany pasjonat motoryzacji Oberhaupt Grüner. W zasadzie to wszyscy czekali na jego przybycie. Każdy wiedział, że prawdziwa zabawa zacznie się dopiero, kiedy ujrzą jego nigdy nie schodzący z ust, uśmiech.
I tak też się stało... Podjechał zielonym (a jakże by inaczej!) automobilem marki Puch az się śnieg uniósł podczas hamowania. Zgasił silnik. W końcu wysiadł z promiennym uśmiechem i w swoim, dość specyficznym stylu, stanął jakby trącony miotłą. Ukłonił się nisko tym, którzy dojrzeli go w pierwszej kolejności. Ruszył ku centrum zabawy...
Nawet orkiestra pomału przycichła, tylko jedna panienka jeszcze w oddali (nota bene fałszując) piała z zachwytu podczas wykonywania "arii" swojego autorstwa. Ewidentnie impreza poczyniła w jej głosie spore zmiany wokalne. Nie byłbym sobą gdybym nie uczepił się także tego, że i pion musiała podtrzymywać opierając się o siedzącego nieopodal mężczyzny...
No, ale do rzeczy... Oberhaupt delikatnym gestem ręki uciszył jeszcze pomrukiwania po czym wydał z siebie zaskakujący dźwięk!
https://drive.google.com/file/d/1BbsHj4 ... sp=sharing
-
Bawmy się! Cieszmy się tą chwilą! Witam wszystkich mieszkańców Edelweiss, a także wszystkich gości. Nie będę dzisiaj przemawiał, późno już - mimochodem spojrzał na zegarek -
Chciałbym tylko życzyć wam wszystkim, żebyście czerpali przyjemność ze Święta Roztopów!