"Kolejna ofiara lawiny" - Goniec Górski

Miasteczko na południu krainy, graniczące z Austro-Węgrami. To tutaj znajdziemy jedyne na ten moment czynne przejście graniczne. Dlatego też jest to obszar silnie zmilitaryzowany z największym skoszarowaniem szarotkowych żołdaków.
Regulamin forum
Obrazek

- GRÜNERWALD - LICZBA MIESZKAŃCÓW: 35 111
- PRAHBURG - LICZBA MIESZKAŃCÓW 14 300
Awatar użytkownika
Fabio Rhyner Stempel
Posty: 183
Rejestracja: 20 września 2022, 17:04

ODZNACZENIA

OBYWATEL

"Kolejna ofiara lawiny" - Goniec Górski

Post autor: Fabio Rhyner »

24 września 1922 roku, późny wieczór
Ulice Grunerwaldu były o tej porze opustoszałe. Wyraziste kontury budynków i kamienic, rozświetlane były jeno przez delikatne promienie światła, pochodzące ze starych naftowych latarni. Jak co tydzień starsza kobieta - Brigitte Vogt przemierzała ulice Grunerwaldu przypinając na tablicach lokalne ogłoszenia oraz kolportując prasę. Grunerwald nie był dużą miejscowością, większość mieszkańców znała się nawzajem i pozostawała w dobrych relacjach towarzyskich tudzież zawodowych. Brigitte wiedziała więc zatem gdy na świat przychodził nowy mieszkaniec Grunerwaldu lub gdy dwoje wypowiedziało sakramentalne „tak”. Wśród wywieszanych przezeń ogłoszeń znajdowały się bowiem zapowiedzi ślubne jak i „lokalne klepsydry”.
Obrazek
Zbliżała się już godzina 22:00 a kobieta prawie zakończyła roznośić przeznaczoną na dziś prasę. Wśród pozostałych materiałów zalegających w małym wiklinowym koszyku, znajdowało się skromne ogłoszenie prasowe z mało widocznym napisem Arkadenalle 18. Brigitte westchnęło po czym udała się pod wskazany adres. Po krótkiej chwili skręcając w lewo od strony koszar przed jej oczyma pojawiła się kamienica „Schwarze Rose”. Przy starych mosiężnych drzwiach, skąd inąd pokrytych zaśniedziałą patyną znajdowała się mała drewniana tablica. Kobieta wyjęła więc stary gwóźdź i za jego pomocą przypięła niewinnie wyglądające ogłoszenie. Upewniwszy się kilkukrotnie że jego umiejscowienie jest odpowiednie, oddaliła się kawałek dalej, po czym zaczęła dokładniej studiować treść ogłoszenia.. Po krótkiej chwili starsza kobieta piskliwym głosem odrzekła pod nosem – Mein Got Herr Eisenhut, kiedy!?
**** TRAGEDIA W GÓRACH: KOLEJNA OFIARA ŚMIERTELNA LAWINY ****
Grunerwaldzki Goniec Górski informuje że jak wynika z ustaleń wewnętrznych redakcji gazety, dwa tygodnie temu w okolicach Koziej przełęczy (Ziege Passieren) miała miejsce lawina śnieżna. Szlak Kozia przełęcz nie jest na co dzień uczęszczanym szlakiem turystycznym, jednakże od czasu do czasu przełęcz stanowi łakomy kąsek dla górskich śmiałków, którzy poszukiwali trudnych, niedostępnych podejść na Edelweńskie szczyty górskie. Jak podaje anonimowy informator w chwili zdarzenia na szlaku przebywał niejaki Robin Von Eisenhut – prezes Edelweńskiego Banku Narodowego, pilot. lokalny aktywista oraz mieszkaniec Grunerwaldu. Kilka dni temu Edelweńśka Grupa Ratownictwa Wysokogórskiego zgłosiła, iż znalazła ciało mężczyzny w trakcie tegorocznych ćwiczeń na przełęczy. Jak nieoficjalnie ustalono, wyniki sekcji zwłok mężczyzny wskazują na zgon spowodowany szeregiem obrażeń mechanicznych nieznanego pochodzenia oraz gwałtownym wychłodzeniem organizmu. Z dotychczasowych informacji wynika, iż biegli z zakresu medycyny sądowej nie zidentyfikowali w sposób jednoznaczny sposobu powstania ujawnionych obrażeń. Redakcja Gońca pragnie wskazać, iż od jakiegoś czasu w stolicy Edelweiss mówiono o pogarszającym się stanie zdrowia mężczyzny. Nieoficjalnie okoliczność tą wiązano z postępującą, bezobjawową realiozą.
Z uwagi na tragiczne okoliczności zdarzenia rodzina zdecydowała się na skromny a zarazem kameralny pochówek. Mogiła zmarłego znalazła się w bocznej alei na cmentarzu parafialnym w Grunerwaldzie.
Śmierć Robina Von Eisenhut rodzi dalsze pytania o losy Edelweńskiego Banku Narodowego, gdyż powstały w ten sposób wakat stwarza bezprecedensową lukę w jednym z kluczowych elementów Edelweńskiego Sektora Finansowego.

Jak zwykle Grunerwaldzki Goniec Górski trzyma rękę na pulsie i będzie Państwa informował na bieżąco o dalszych losach sprawy!
W imieniu redakcji bliskim oraz rodzinie zmarłego składamy kondolencje.

/-/ Timon Plotken
Red. Grunerwaldzkiego Gońca Górskiego
Wiadomość o śmierci Von Eisenhuta była zaskoczeniem dla okolicznych mieszkańców. Choć nie był on stałym bywalcem na Grunerwaldzkich gościńcach to jednak dzięki swej życzliwości oraz wszechobecnej kurtazji zjednał sobie serca wielu ludzi. Z czasem pod Arkadenalle 18 oraz na cmentarzu parafialnym zaczęto pozostawiać małe świeczki oraz kwiaty.
Obrazek
Do mogiły pewnym krokiem podszedł również i on 30 letni postawny mężczyzna w starym, delikatnie sfatygowanym, szarym garniturze oraz popielatym kaszkiecie. Jego twarz wolna była od większych emocji, jednak z jego oczu można było wyczytać że jest on typem intelektualisty. Odczytawszy wyryte na nagrobku Robina epitafium, pomodlił się w ciszy a następnie pozostawił trzymaną w ręce czarną różę. Odchodząc z cmentarza w stronę gościńca, trzydziestolatek zmarszczył brwi, wsiadł na przywiązanego do ogrodzenia kasztanowego konia a następnie udał się do Edelweńskich służb granicznych – wszak chciał jak najszybciej zalegalizować swój pobyt w kotlinie. Nikt tak naprawdę bowiem nie wiedział skąd oraz w jakich okolicznościach Fabio Rhyner pojawił się na terytorium kotliny..
Ostatnio zmieniony 04 listopada 2022, 19:28 przez Fabio Rhyner, łącznie zmieniany 2 razy.
Obrazek
Awatar użytkownika
Joachim Cargalho Stempel
Graue Eminenz
Posty: 6084
Rejestracja: 18 stycznia 2022, 20:21

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Lawina śnieżna - Grunerwaldzki Goniec Górski

Post autor: Joachim Cargalho »

- Robin nie żyje, już jest nawet pochowany - zaczęto szemrać na mieście, kiedy na jednej z tablic informacyjnych pojawiła się ta wiadomość. Joachim spotkawszy się z tą informacją początkowo uznał ją za zwykłą plotkę, jednak tak często powtarzana stała się dla niego niebywałą zagadką. Udał się więc pod wskazywany w opowieściach adres, by na własne oczy przekonać się o autentyczności tej informacji.

Szedł pospiesznym krokiem, potrącając od czasu do czasu ludzi, którzy nie zeszli mu z drogi. Bądź co bądź, Robin zniknął już dawno temu, jednak nadal był poszukiwany, a Oberhaupt @Heinz-Werner Grüner wysyłał ekspedycje górskie, by przeczesywały teren. Służba graniczna nie odnotowała jego wyjście poprzez Bramę Kozicy, jednak ponieważ ich jakość pracy pozostawiała wiele, można było spodziewać się wszystkiego. Wysyłani więc byli szpicle do innych krajów, którzy mieli odnaleźć jakąkolwiek informację o Robinie. Wszędzie jednak dudniało echo pytania, które zadawali. Robin zapadł się pod ziemię i nikt nie wiedział gdzie go szukać, aż nagle...
W mieście pojawiła się informacja, że nie żyje, że jest pochowany - pochowany w Edelweiss.

Cargalho dopadł do kartki z ogłoszeniem przygniatając je z powrotem do tablicy, gdyż czas, przez jaki tu wisiało znacznie uszkodził papier. Doczytał do końca i rozejrzał się wokół jakby sprawdzał, czy ktoś go nie obserwuje. Informacja ta była dla niego naprawdę nieprawdopodobna. Udał się jeszcze na cmentarz, by potwierdzić, że mogiłą ta rzeczywiście tam została stworzona. Nazwisko Robina von Eisenhuta widniało mocno wyryte na nagrobku. Jego uwagę przykuła również czarna róża, która mocno kontrastowała wśród przeważających, białych kwiatów. Dotknął jeden z jej płatków, chwilę zastanawiając się nad losem jaki spotkał Robina...

Był mocno zakłopotany, dlatego też udał się do Oberhaupta, gdyż i do niego na pewno dotarła już ta informacja.
Kiedy wszedł do biura - tradycyjnie - bez pukania, @Heinz-Werner Grüner właśnie spisywał jakiś dokument.
- Wiedziałeś o Robinie? - zapytał nieco z wyrzutem. Nie chciało mu się wierzyć, że to wszystko wydarzyło się bez wiedzy kogokolwiek.
Obrazek
Awatar użytkownika
Heinz-Werner Grüner Stempel
Oberhaupt
Posty: 21579
Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Lawina śnieżna - Grunerwaldzki Goniec Górski

Post autor: Heinz-Werner Grüner »

Oberhaupt aż podskoczył z wrażenia, tak się wystraszył na widok wchodzącego mężczyzny do jego "oazy spokoju".

-Jakim Robinie? Co Robinie? - wydał z siebie zaskakujące pytania - Nie możesz z łaski swojej zacząć pukać, Herr Joachimie? - po chwili dotarło do niego jakie pytanie zadał Herr Cargalho.

-Robin??? Bankdirektoren naszego narodowego??? Dlaczego ja się dopiero teraz o tym dowiaduje? Ale jak? Jak to się stało - swoim zwyczajem oberhaupt pewnie zacząłby zadawać całe mnóstwo pytań, na które sam sobie by odpowiadał, ale nie tym razem. Tym razem nie znał odpowiedzi na żadne z nich.

Na spokojnie. Joachimie, co się wydarzyło, kiedy i skąd to w ogóle wiesz? To takie przykre. Zostawiłmoże jakiś ślad, informacje, cokolwiek? - Grüner zatroskał się szczerze.

@Joachim Cargalho @Fabio Rhyner
(-)Heinz-Werner Grüner
OBERHAUPT EDELWEISS
Obrazek Obrazek ..
oberhauptokration
Awatar użytkownika
Joachim Cargalho Stempel
Graue Eminenz
Posty: 6084
Rejestracja: 18 stycznia 2022, 20:21

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Lawina śnieżna - Grunerwaldzki Goniec Górski

Post autor: Joachim Cargalho »

- Kurna! - wykrzyknął wręcz z poirytowania, odstawiając od biurka krzesło, na którym za chwilę przysiadł.
Opowiedział Oberhauptowi ciąg wydarzeń, które doprowadziły go do kartki z informacją o śmierci Robina. Wskazał miejsce pochówku, zaświadczył, że widział jego dane na płycie nagrobnej.
- Jak to możliwie, że chowają człowieka nam pod nosem, a my nic nie wiemy? - pytał mocno wkurzony.

Jak zwykle podszedł do okna, nie zważając na Oberhaupta i tam wyglądając na rynek na chwilę się zamyślił. Mimo, że zima nadchodziła wielkimi krokami, plac przed der Sitz ciągle był pełen życia. Cargalho obserwował jak jakaś starsza kobieta handluje bukietami ułożonymi z sezonowych kwiatów i liści, które powoli zaczynały odrywać się od korony drzew. Odwrócił się nagle do Heinza i zapytał - Widziałeś kiedykolwiek, by w Edelweiss wyrosła czarna róża? . Nie czekał na odpowiedź, bowiem doskonale zdawał sobie sprawę, że nie ma tu takiej nawet w najlepszej kwiaciarni.
- Musiał ktoś tu przybyć, kogo jeszcze nie znamy - stwierdził tajemniczo.
Obrazek
Awatar użytkownika
Heinz-Werner Grüner Stempel
Oberhaupt
Posty: 21579
Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Lawina śnieżna - Grunerwaldzki Goniec Górski

Post autor: Heinz-Werner Grüner »

--Jakaś tajna organizacja nam wyrosła na "preriach"? Co to ma być, Mein Faktotum, że nie wiemy, że Ty nie wiesz?Jak to tak? - Oberhaupt zirytował się.
-No, ale zastanówmy się co można zrobić? Jak czarna róża? U nas tylko białe szarotki, kolorowe polne kwiaty, ale żeby czarna? To tylko potwierdza fakt, że dzieje się coś, o czym nie mamy pojęcia! Szpiegujemy po całym mikroświecie, a u siebie na podwórku mamy lisa? Trzeba zarządzić polowanie! - dodał stanowczo, po czym wstał i sam stanął przy oknie, tuż obok gościa i wpatrując się w uliczny harmider rzekł:
-No, nie stać tak Herr Cargalho, działać. Odmaszerować - Grüner pozwolił sobie podnieść nieco ton wypowiedzi, wyznawał zasadę, że rozkaz to rozkaz, wykonać go należy. A sam patrzył dalej w dal, jednak teraz przeniósł wzrok na dal, patrzył na Jelonkę.
(-)Heinz-Werner Grüner
OBERHAUPT EDELWEISS
Obrazek Obrazek ..
oberhauptokration
Awatar użytkownika
Joachim Cargalho Stempel
Graue Eminenz
Posty: 6084
Rejestracja: 18 stycznia 2022, 20:21

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Lawina śnieżna - Grunerwaldzki Goniec Górski

Post autor: Joachim Cargalho »

- Powinieneś tę sprawę skierować gdzie indziej - zbył trochę polecenie Oberhaupta. Nienawidził, gdy mu się rozkazuje i w głębi, gdzieś tkwiła w nim potrzeba buntu i anarchii. Nie zamierzał jednak dyskutować nad tym, a załatwić jedynie tę sprawę po swojemu.

Wychodząc, rzucił okiem na biurko, na którym leżał akt odwołania prezesa banku. Był to dla niego dziwny zbieg okoliczności...
- Należy chyba otworzyć archiwum dla dokumentów martwych obywateli - rzucił nieco złośliwie i wyszedł nie zamykając za sobą drzwi. Zrobił to za niego Herr Hagyma.
Obrazek
Awatar użytkownika
Joachim Cargalho Stempel
Graue Eminenz
Posty: 6084
Rejestracja: 18 stycznia 2022, 20:21

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Lawina śnieżna - Grunerwaldzki Goniec Górski

Post autor: Joachim Cargalho »

Sprawa mogła się wydawać już zapomniana, jednak Joachimowi nie dawał spokoju brak jakiegokolwiek śladu odnośnie kogoś, kto pozostawił czarną różę przy miejscu spoczynku Robina. Cała ta sytuacja była dla niego swego rodzaju zagadką. Mając chwilę, ponownie udał się na nekropolię, by zerknąć na wyryte imię i nazwisko współobywatela.
Kwiat, który wprowadził w jego głowę tyle rozmyślań powoli przegrywał walkę z siłami natury - kawałek po kawałku przyzywały go z powrotem do swojego systemu. Edelweisska jesień dawała o sobie coraz mocniej znać. Cargalho potarł dłonie o siebie, chcąc wytworzyć trochę ciepła. Wyprostował kołnierz swojego płaszcza, by chronił kark przed porywami wiatru strącającego coraz bardziej pożółkłe liście.
- Życie stąd powoli ucieka - pomyślał nieco ironicznie, opuszczając teren cmentarza. Rzeczywiście, już niedługo śnieg na wiele tygodni powinien zakryć powierzchnię całego kraju.

Szedł uliczkami Grunerwaldu w głębokiej zadumie, gdy w końcu postanowił udać się pod dom Robina. Był tam tylko raz, jednak doskonale pamiętał przyjęcie, jakie gospodarz domu zorganizował, to właśnie te wspomnienia dały mu trochę do myślenia. W końcu dotarł do budynku, na którym wisiała tablica Mietshaus "Schwarze Rose".
- Czarna róża, towarzyszyła mu przez całe życie - wysuwał kolejne wnioski, łącząc fakty. Drzwi do wnętrza jego domostwa nie były cudownie otwarte. Ciężko było stwierdzić czy ktokolwiek ma jeszcze dostęp do tego lokum.

Usiadł na ławce na ulicy, zbierając myśli. Nie zdążył dobrze poznać Robina zanim zaginął. Nigdy nie łączyłby go z różą. Był pewien, że niewielu Edli byłoby w stanie to skojarzyć. Widział więc, że tajemniczy przybysz musiał doskonale znać Robina. Tylko jak do niego dotrzeć...
Obrazek
Awatar użytkownika
Heinz-Werner Grüner Stempel
Oberhaupt
Posty: 21579
Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Lawina śnieżna - Grunerwaldzki Goniec Górski

Post autor: Heinz-Werner Grüner »

Wiatr hulał nie tylko na cmentarzysku, dało się też go odczuć w centrum miasta. Co bardziej wrażliwy na przenikliwy chłód jaki przedostawał się pod warstwę ubrań, a dziś już niemal paźdzernik, to i taki powiew mógł spowodować u nich pojawienie się "gęsiej skórki". Całkiem elegancko ubrany poważny mężczyzna , ale raczej młody, choć postronny przechodzień raczej dodałby mu lat, niż odjął przebył właśnie taką trasę. Znalazł się Arkadenallee, gdzieś w pobliżu numeru 18. Rozglądał się dookoła, widać, że próbował dostać się do kamienicy, ale nikt, zupełnie nikt nie zwracał na to uwagi. Widocznie to normalne o tej porze dnia. Wyglądał jakby zapomniał kluczy i próbował sforsować podwójne drzwi do starego budynku przy tym właśnie numerze posesji.
Ktoś naprzeciwko otworzył okno, na chwilę zaiskrzyło się w okolicach jego ust. Odpalił zapewne papierosa czy innego rodzaju tytoń. Chwilę popatrzył na "wiszącego" przy głównym wejściu mężczyznę, ale całkowicie go zignorował jak tylko poczuł, że tytoń rozgrzewa już mu obślinione usta. Palił widocznie jakiegoś skręta bez tzw.filtra...

Historia może i potoczyłaby się dalej gdyby nie pojawił się... rowerzysta...



@Fabio Rhyner
@Joachim Cargalho

[Offtop]
1. Panowie kontynuujemy z czarną różą, czy zapominamy o sprawie Robina?
2. Pytanko do Was. Co robimy z wątkiem pod Arkadenallee 18? Jako, że Robin von Eisenhut zmarł to może i zamieszkanie w tym miejscu (chodzi o wątek) winno być zamknięta?
(-)Heinz-Werner Grüner
OBERHAUPT EDELWEISS
Obrazek Obrazek ..
oberhauptokration
Awatar użytkownika
Fabio Rhyner Stempel
Posty: 183
Rejestracja: 20 września 2022, 17:04

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Lawina śnieżna - Grunerwaldzki Goniec Górski

Post autor: Fabio Rhyner »

Joachim Cargalho pisze: 30 września 2022, 14:27 Sprawa mogła się wydawać już zapomniana, jednak Joachimowi nie dawał spokoju brak jakiegokolwiek śladu odnośnie kogoś, kto pozostawił czarną różę przy miejscu spoczynku Robina. Cała ta sytuacja była dla niego swego rodzaju zagadką. Mając chwilę, ponownie udał się na nekropolię, by zerknąć na wyryte imię i nazwisko współobywatela.
Kwiat, który wprowadził w jego głowę tyle rozmyślań powoli przegrywał walkę z siłami natury - kawałek po kawałku przyzywały go z powrotem do swojego systemu. Edelweisska jesień dawała o sobie coraz mocniej znać. Cargalho potarł dłonie o siebie, chcąc wytworzyć trochę ciepła. Wyprostował kołnierz swojego płaszcza, by chronił kark przed porywami wiatru strącającego coraz bardziej pożółkłe liście.
- Życie stąd powoli ucieka - pomyślał nieco ironicznie, opuszczając teren cmentarza. Rzeczywiście, już niedługo śnieg na wiele tygodni powinien zakryć powierzchnię całego kraju.

Szedł uliczkami Grunerwaldu w głębokiej zadumie, gdy w końcu postanowił udać się pod dom Robina. Był tam tylko raz, jednak doskonale pamiętał przyjęcie, jakie gospodarz domu zorganizował, to właśnie te wspomnienia dały mu trochę do myślenia. W końcu dotarł do budynku, na którym wisiała tablica Mietshaus "Schwarze Rose".
- Czarna róża, towarzyszyła mu przez całe życie - wysuwał kolejne wnioski, łącząc fakty. Drzwi do wnętrza jego domostwa nie były cudownie otwarte. Ciężko było stwierdzić czy ktokolwiek ma jeszcze dostęp do tego lokum.

Usiadł na ławce na ulicy, zbierając myśli. Nie zdążył dobrze poznać Robina zanim zaginął. Nigdy nie łączyłby go z różą. Był pewien, że niewielu Edli byłoby w stanie to skojarzyć. Widział więc, że tajemniczy przybysz musiał doskonale znać Robina. Tylko jak do niego dotrzeć...
(Offtopic)
zamknięcie/usunięcie wątku arkadenalle 18. Mając na uwadze rozbudowany wątek Robina w Edelweiss musiałem w drodze fabularyzacji uśmiercić naszego sympatycz