- Ach, Edelweiss. Witaj ponownie. Niby tak cały czas tutaj zerkam, a jednak tak dawno nie czułem twojego zapachu. Jak zawsze cudny - Alfred nie mógł powstrzymać się od głośnego prawienia komplementów gdy tylko przekroczył przejście graniczne i w trakcie trasy zanim pojawił się ostatecznie w Edelweiss Stadt. Przybywał tutaj w wielu różnych celach, niemniej jednak wiele z nich dopiero klarowały się przed nim. Kolejne kroki już nie były tak pewne, w końcu grunt, chociaż pewny przyjaźni i troski czy to o Edli, czy też o gości - nadal nie był mu na tyle znajomy, aby się bez problemu po nim poruszać. Znaki na niebie i ziemi wskazywały, że pierwszym jego gospodarzem będzie Lieselotte Augentrost, wspaniała kobieta, a przede wszystkim lojalna. Wiedział, że mógł na nią liczyć, chociaż de facto, to nawet nie darzył ją ani krztą tego samego gorącego uczucia, co w czasach, kiedy dla niej nawet zmienił imię.
- Die Lawine - zapisy - Alfred nie był może biegły w języku edelweisskim, ale bez problemu domyślił się, że to właśnie za tymi drzwiami zastanie Lieselotte. - Wchodzić... Nie wchodzić... - myślał przez dłuższy czas, stwierdzając ostatecznie, że jeszcze ma chwilę i wchodząc do sąsiedniego lokalu.
- Die Lawine - zapisy - Alfred nie był może biegły w języku edelweisskim, ale bez problemu domyślił się, że to właśnie za tymi drzwiami zastanie Lieselotte. - Wchodzić... Nie wchodzić... - myślał przez dłuższy czas, stwierdzając ostatecznie, że jeszcze ma chwilę i wchodząc do sąsiedniego lokalu.



