Wśród wysokich Gór Południowych największym miasteczkiem jest Grünerwald. Mieszkańcy to w znacznej części żołnierze i społecznosć związana z branżą militarną. Nie znaczy to, że jest ono smutne i nudne, wręcz przeciwnie. Tętni radosnym życiem z icznymi kawiarniami i wspaniałymi, uśmiechniętymi ludźmi.
Gdy tylko trafisz do dzielnicy mieszkalnej Grindelwald od razu będziesz chciał w niej zamieszkać. Urocze małe kamienniczki, od których wprost nie da się oderwać wzroku.
W małej kamienicy blisko centrum w mieszkaniu nr 17 mieszka Roman Schädel. Mieszkanie jest małe i skromne, godne przyszłego samotnego żołnierza. Żołnierz do koszarów może dojeżdżać tramwajem.
Ostatnio zmieniony 13 czerwca 2025, 22:58 przez Roman Schädel, łącznie zmieniany 3 razy.
Heinz nie często bywałw w Grünerwald, ale akurat dzisiaj przygnało go w te strony, gdyż musiał stawić się w koszarach w celu podpisania dokumentów. Chciał wolny czas poświęcić na zbieranie grzybów w pobliskim lesie. Dostał informacje, że podobno w tym roku obrodziło.
Oberhaupt wysiadł ze swojego Puch Alpenwagen XIII z zamiarem zakupu gazety w kiosku niedaleko starych, ale urokliwych kamienic. Przechodząc na drugą stronę poczuł jednak wspaniałą woń Erbsensuppe. Uwielbiał ją i jeszcze jako młody chłopiec zajadał się nią do syta. Od razu przyszło mu na myśl, że musi zatrudnić w Der Sitz kucharkę. Już HerrZoltan kiedyś mu o tym wspominał, ale w natłoku obowiązków po prostu zapomniał.
Wracając jednak to tej grochówki, której zapach rozchodził się po całym Grindelwald, oberhaupt koniecznie chciał się dowiedzieć skąd aromat dochodzi. Gdy już ustalił, z którego domostwa rozejrzał się czy ktoś nie patrzy, podstawił sobie stojącą nieopodal skrzynkę na butelki po mleku i zajrzał przez okno. Tam, jak w ukropie uwijał się w kuchni jakiś mężczyzna nie znał go, ale poczuł, że to chyba dobry czas by to zmienić. Nie zdążył jednak nic powiedzieć, usłyszał za to strzęk łamiącego się drewna. Skrzynka pod jego ciężarem połamała się i runęła na chodnik niczym domek z kart, a Grüner razem z nią. Narobił przy tym takiego hałasu, że tylko kwestia czasu aż ktoś go ujrzy... -Szlag by to... - zdążył tylko siarczyście zaklnąć, a już w oknie zjawił się ciekawski gospodarz spod "siedemnastki".
-Ja tak tylko przejazdem, ale skoro Szanowny Pan nalega. Trudno oprzec się takim zapachom. Za chwilę pół miasteczka się zbiegnie, oj jeśli smakuje tak jak pachnie to w Grand Hotel von Edelweiss ma chyba powaznego konkurenta w kuchennym wyrafinowaniu.- Grüner zerwał się na równe nogi, szybko otrzepał i pozwolił się zaprosić. -To którędy do Pana Szanownego?- wskazał ręką na drzwi do klatki schodowej, ale nie czekając na opowiedź udał siępod właściwy adres...
Roman Schädel pisze: ↑15 października 2022, 12:40
I jak? Smakowało?
-Przepychota - powiedział oberhaupt, po czym wytarł twarz chusteczką, którą wcześniej wydibył z kieszeni. Sądzę, żę to idealny posiłek na Jarmark na Oktoberfeści. Może powinien Szanowny spóbować i się wystawić.
Roman Schädel pisze: ↑02 listopada 2022, 08:39
Wczoraj miało miejsce włamanie do mieszkania Romana Schädela. Jedyną rzeczą, która została skradziona był miś Franz.
Jedyne czym mogę wspomóc to kotem...kotem Zonkiem...
@Heinz-Werner Grüner może jednak należałoby wszcząć jakieś poszukiwania? Choć w sumie w EDL chyba nie mamy służb porządkowych... więc wojsko musiałoby się tym zająć?