Benjamin przybył na szlak pierwszy i przystanął przy wejściu numer S1 wyposażony w zielony plecak, w którym to miał wytrzymałą taśmę, przynoszący szczęście talizman, wskazujący drogę kompas i przewodnik oraz jego ulubioną żywność. Nie mógł się doczekać momentu, w którym obsługa pozwoli mu na rozpoczęcie wyprawy, był coraz to bardziej niecierpliwy...
Spojrzał na swój przewodnik i postanowił, że pójdzie na punkt S2. Był strasznie podekscytowany, gdyż nie wiedział, co na niego czyha. Szedł sam, ale to mu pasowało. Uważał, że samotne wędrówki po górach są wspaniałe, ale równie dobrze wiedział, że mogą przynieść wielkie niebezpieczeństwo.
Tak, @Benji Rockwell nie mógł spodziewac sie tego, co czeka go na szlaku w edelweisskie, niebezpieczne góry. I też zapewne nie spodziewał się, że zaraz na początku swojej drogi, napotka na ... o nieszczęście... leżącego w krzakach, pijanego mężczyznę, który po nocnym otwarciu Oktoberfest najwidoczniej mocno zabalował.
- Chłopcze, wspomóż biedaka. Obudziłem się tutaj gdzieś na środku polany. Nie wiem, jak wrócić do domu... Żona mnie zabije...
A. Osobiście odprowadzasz mężczyznę za szlaku, by mógł trafić do Stadt Edelweiss.
B. Oddajesz mężczyźnie swój przewodnik. Może pomoże mu lepiej niż tobie?
C. Mówisz mu, że mógł nie opijać się do tego stopnia. A żona oczywiście powinna mu za to spuścić w domu manto. Potem idziesz dalej.
Nie wiadomo, o co dokłądnie chodzi. Czy to jakieś tutejsze krzaki, ostry kamień, czy jakiś ptak, ale właśnie w tym mijescu niejednemu Bergsteigerowi pękły gacie. Już wystartowałeś w innym kierunku, ucieszony, że pomogłes pijaczkowi trafić do domu i idziesz przed siebie, gdy… nosz co za pech. Czujesz, jak spodnie rozrywają ci się… na śrosku tyłka, tak samo jak @Albert Fryderyk de Espada ! Co robić?
A. Mam taśmę! (jeśli posiadasz w ekwipunku)
B. Zakrywam dziurę peleryną (jeśli posiadasz w ekwipunku)
C. Idę z dziurą na tyłku. Co za wstyd.