
Na jarmarku postanowiła się pojawić również i Anastasia ze swoją firmą. Od czwartkowego wieczoru stoisko ustawiało kilku pracowników, którzy również przywieźli cały reklamowy asortyment. Pod czerwonym namiotem stały ciemne, dębowe stoły, na których wyłożono część produktów, pojawiły się również drewniane manekiny oraz stojaki. Całość uświetniało stanowisko, na którym właśnie postawiono parujące gary.
Na pierwszym że stołów po prawej leżały produkty pochodzące z farm Berklehopf i Everrun. Znaleźć tam można było sery owcze, wełnę, mleko, zboża czy drobne przetwory, jak dżemiki. Na następnym z blatów ustawiono po dwa rzędy każdej z produkowanych przez rodzinne destylarnie nalewek i... whisky. Znaleźć można było złotą jabłówkę, którą wykonano z brzozopolańskich jabłek, malinówkę z malin, których rzędy sadziła między innymi sama Anastasia, mahoniówkę, która była pewnym eksperymentem i czekała na śmiałków do spróbowania czy... rabarbarówkę, którą już niektórzy zdołali posmakować. Teraz była już po wskazanym według przepisu okresie dojrzewania także ciekawe, co przyniesie... Najciekawsza jednak była w tym wszystkim whisky. Eksperyment Anastasii, który powstał w starej destylarni nieopodal Zamku Windsachen w Everrun. Liöwen głosiła etykieta. Słód z jęczmienia zebranego na everruńskich polach, woda z krystalicznie czystej rzeki, która codziennie uderza o te same kamienie od setek tysięcy lat... Do każdego rządku dołożono po kilka szklanek z wygrawerowanym herbem rodowym. Również do wszystkich pozycji dodana była mała tabliczka, która zawierała krótki opis produktu.
Na pierwszym stole po przeciwległej stronie leżały skryte pod kocem do ostatniej chwili tartany. Złożone w kostkę, dwumetrowe próbki każdego stworzonego do tej pory wzoru oraz jeden, specjalnie zaprojektowany na tę okazję, edelweisski wzór. Utrzymany przez Anastasię w tajemnicy przed prawie każdym tak bardzo, że sama siedziała nad krosnem i go wyszywała. Obok wzorzystych kwadratów leżały przygotowane zawczasu szarfy, kilty, spodnie czy... skarpety. Wszystko to również było wystawione na manekinach, które pozwalały zobaczyć, jak taki na przykład kilt damski leźy na ciele.

Tartan Edelweiss "Szarotka"

Nowy Tartan Rodu Windsachen "Windsachen"

Tartan Leocki "Duma Leocji"

Tartan Piotra vel Bociana "Bocian"

Tartan Rodu Popow "Popow"

Stary Tartan Rodu Windsachen (bez nazwy z racji wycofania z użytku)
Na stojakach, które ustawiono naprzeciw wejścia stały cromagchy czyli nic innego, jak dzisiaj już częściej zdobione kije do chodzenia, kiedyś laski pasterskie. Zdobione rączki wykonane z drewna lub kości były tym, co znacząco wyróżniało je spośród podobnych im wyrobów. Sama Anastasia posiadała kilka własnych, które na bieżąco wykorzystywała podczas wspinaczek po wyżynach czy po prostu długich spacerów lub wizyt, zwłaszcza teraz, gdy odezwał się wiek i zmęczenie. Ostatnie, burzliwe zmiany i wydarzenia oraz mocny atak realiozy nie przeszły bez zostawienia pamiątek. Wyźsze niż zwykłe laski pozwały na oparcie się na nich i chwilę odpoczynku czy po prostu zajęcie wygodnej pozycji.
Na środku stoiska stał natomiast stół z garami, które skrywały parującą zawartość. A były nią żur i grochówka własnoręcznie przez Anastasię ugotowanę. Odwiedzający windsacheńskie stoisko mieli więc okazję posmakować wszystkiego po trochu, nauczyć się, co nieco o krótkiej kulturze, oglądając tartany i zjeść w drewnianej misce lub wydrążonej bułce, gorący posiłek przygotowany samą Królową i Generallisimę zarazem, która czuwała nad całością od piątkowego wieczoru, służąc od rana pomocą i garścią anegdotek.
Na pierwszym że stołów po prawej leżały produkty pochodzące z farm Berklehopf i Everrun. Znaleźć tam można było sery owcze, wełnę, mleko, zboża czy drobne przetwory, jak dżemiki. Na następnym z blatów ustawiono po dwa rzędy każdej z produkowanych przez rodzinne destylarnie nalewek i... whisky. Znaleźć można było złotą jabłówkę, którą wykonano z brzozopolańskich jabłek, malinówkę z malin, których rzędy sadziła między innymi sama Anastasia, mahoniówkę, która była pewnym eksperymentem i czekała na śmiałków do spróbowania czy... rabarbarówkę, którą już niektórzy zdołali posmakować. Teraz była już po wskazanym według przepisu okresie dojrzewania także ciekawe, co przyniesie... Najciekawsza jednak była w tym wszystkim whisky. Eksperyment Anastasii, który powstał w starej destylarni nieopodal Zamku Windsachen w Everrun. Liöwen głosiła etykieta. Słód z jęczmienia zebranego na everruńskich polach, woda z krystalicznie czystej rzeki, która codziennie uderza o te same kamienie od setek tysięcy lat... Do każdego rządku dołożono po kilka szklanek z wygrawerowanym herbem rodowym. Również do wszystkich pozycji dodana była mała tabliczka, która zawierała krótki opis produktu.
Na pierwszym stole po przeciwległej stronie leżały skryte pod kocem do ostatniej chwili tartany. Złożone w kostkę, dwumetrowe próbki każdego stworzonego do tej pory wzoru oraz jeden, specjalnie zaprojektowany na tę okazję, edelweisski wzór. Utrzymany przez Anastasię w tajemnicy przed prawie każdym tak bardzo, że sama siedziała nad krosnem i go wyszywała. Obok wzorzystych kwadratów leżały przygotowane zawczasu szarfy, kilty, spodnie czy... skarpety. Wszystko to również było wystawione na manekinach, które pozwalały zobaczyć, jak taki na przykład kilt damski leźy na ciele.

Tartan Edelweiss "Szarotka"

Nowy Tartan Rodu Windsachen "Windsachen"

Tartan Leocki "Duma Leocji"

Tartan Piotra vel Bociana "Bocian"

Tartan Rodu Popow "Popow"

Stary Tartan Rodu Windsachen (bez nazwy z racji wycofania z użytku)
Na środku stoiska stał natomiast stół z garami, które skrywały parującą zawartość. A były nią żur i grochówka własnoręcznie przez Anastasię ugotowanę. Odwiedzający windsacheńskie stoisko mieli więc okazję posmakować wszystkiego po trochu, nauczyć się, co nieco o krótkiej kulturze, oglądając tartany i zjeść w drewnianej misce lub wydrążonej bułce, gorący posiłek przygotowany samą Królową i Generallisimę zarazem, która czuwała nad całością od piątkowego wieczoru, służąc od rana pomocą i garścią anegdotek.
