Polowanie w Kotlinie, to zabawa terenowa odbywająca się w dniach 27.02 - 5.03 podczas Schmelzfest 1923. Kto umie strzelać z czegokolwiek jest mile widziany w zabawie.
- No, Oberhauptcie! Miło Cię widzieć - Joachim był wyraźnie uradowany. @Heinz-Werner Grüner postanowić balansować pomiędzy dobrym łowem, a skutecznym tropieniem. - Gdy już zabijesz zwierzaka, kolejne Ci tak szybko nie przyjdzie w to samo miejsce. Pamiętaj, że musisz obowiązkowo zmienić wtedy pozycję. Dobrze to wykorzystaj - posłużył radą.
Jako pole startowe musisz wybrał Łąkę, czyli pola oznaczone literą Ł.
Łowca potrzebuje jedną turę na zmianę pola. Przejść można wyłącznie na pola sąsiednie.
Po oddanym strzale, zabija zwierzynę, kolejną turę musi poświęcić na zmianę pola.
W pierwszej turze oprócz pola startowego, deklarujesz również swoją akcję (poluję, czekam, zmieniam pole).
Słońce jeszcze nie wzeszło, a w Der Sitz już dało się zauważyć lekkie oświetlenie lampy oliwnej. Oberhaupt wstał prędko, przemył twarz zimną wodą, dopełnił formalności porannej kosmetyki, ubrał się w przygotowane dzień wcześniej odzienie. Wydobył spod łóżka futerał, w którym znajdowała się broń mysliwska, jeszcze z czasów jego pobytu w austro-węgierskich Szanach. W Edelweiss polował z niej raz, towarzyszący mu wtedy Joachim Cargalho zapewne miło wspomina udane łowy. Kilka dzików zostało trafionych...
Do miejsca zbiórki udał się nieśpiesznie... Tym razem skorzystał z pomocy Herr Hagymy, który podwiózł go jego własnym Puchem Alpenwagen XIV pod samą Polanę Wolności. Tam znalazłszy się na Ł5, podziękował mu za pomoc i pożegnał. Wegier odjechał, a Grüner został wreszcie sam. Wciągnął głęboko powietrze, poczuł świeżą poranną bryzę. Wypuścił z płuc nadmiar zgromadzonego tlenu, a tuż przed jego ustami ukazał się niewielki obłok. Wszak mieliśmy jeszcze poranne przymrozki.
Wschód słońca był zapewne cudowny w tym miejscu...
Oberhaupt na Wielkim Polowaniu
Nie wzlekając zbyt długo meżczyzna skocznym i prężnym krokiem ruszył do przodu. Jego cel był jasny, jak najszybciej znaleźć się w pobliżu leśnych drzew. Zapach modrzewiososen wpływał na niego kojąco. Udał się zatem na L7 licząc na to, że trafi mu się solidna zwierzyna.
(Każdy myśliwy ma swój wątek dla czytelności prowadzenia polowania. Natomiast w swoich postach możecie oczywiście zauważać obecność innych. Faktycznie, ich obecność nie wpływa na Waszą rozgrywkę. )
@Heinz-Werner Grüner nie chce tracić czasu na wygibasy na łące i postanawia udać się od razu do lasu. Zmiana pola.
W następnej turze możesz znowu podjąć akcję polowania lub kolejnego przejścia na następne pole.
Heinz trafił w końcu do lasu. Zeszło mu trochę czasu na to,, gdyż niestety potknął się na łące o wystający kamień i skręcił kostkę... Kuśtykając nieco dotarł więc do lasu z niemałym opóźnieniem...
Postanowił zapolować... Szukał zwierzyny, dużej i małej- średnią także by nie pogardził...
ETAP: POLOWANIE
Grüner przez dłuższą chwilę zerkał na zegarek. Nie dowierzał, że już poranek, a on nadal nie wytropił żadnej zwierzyny. Niby gdzieś w oddali widział "coś większego", ale, pomijając celność, musiałby chyba mieć armatę by nabój doleciał. Skupił się więc na leśnym runie, zgłodniał co nieco. Miał, co prawda, niewielki zapas kanapek z ulubionym serem, przygotowany przez kogoś z Der Sitz, nigdy jednak nie przywiązywał do tego większej wagi kto mu je przyrządza. Teraz miał ochotę na coś innego. Spojrzał co nieco po gałęziach leżących na lekko zmrożonej glebie, nic. Dalej rzucił wzrokiem, kora, wyschnięty mech, no nie spróbuje... Jakieś dzika jarzębina, jagody...
Palnął się jednak w czoło, przecież to nie pora na to! Pokiwał głową na znak wyraźnej dezaprobaty wobec swoich pomysłów, po czym usiadł na pieńku drzewa, w nieco zacienionym miejscu, zdjął karabin z ramienia, po czym otworzył plecak i delikatnie wyjął, a następnie rozwinął pożywienie jakie miał ze sobą.
Chleb nie był już pierwszej świeżości, wszak minęło już ponad 24 godziny odkąd był "na polowaniu", ale woń sera kusząco zachęcała do zjedzenia. Oberhaupt uwielbiał wszelakiej maści sery edelwajskie, stąd tak wielką wagę przywiązywał do produkcji w Molkerei Kuhlächeln, często tam się pojawiał i doradzał serowarom...
Tym razem bezproblemowo wyczuł, że na kanapce miał podany dosć sowity w swojej grubości plaster "leszka special". Sentyment miał ogromny do tego rodzaju sera...
Przypomniał sobie od razu przedwczorajszą rozmowę ze swoim synem @Leszek Ebe-Grüner, którą przeprowadził za pomocą tego nowego urządzenia, co mu postawili w Der Sitz - telefonu. Nie wie jak i nie wie skąd, ale ukochany syn odezwał się, jednak nie zapowiedział, że prędko wróci. Nadal zamierzał "podbijać świat" i dzielić się wypadami w góry, tym razem chyba jednak nie w edelwajskie, ale te realne. Ach ta dzisiejsza młodzież- pomyślał sobie oberhaupt i po skończeniu posiłku, ruszył w dalsze poszukiwania zwierzyny.