W tym samym miejscu siedział Fryderyk Orański, ten sam dźwięk usłyszał @Heinz-Werner Grüner. Coś nieporadnie przemierzało okolicę, zahaczając o zwisające nisko gałęzie, łamiąc chrust zawadzający na zmarzniętym podłożu. Poprzedni łowca zauważył wtedy legendarnego jelenia, teraz poroże zwierzyny było równie okazałe, choć zwierzęciem okazał się - nieco mniejszy - daniel.

Aura tego miejsca wymagała niebywałego skupienia przy oddawaniu strzału, bowiem pociski potrafiły tutaj zaskakująco błądzić. Teraz Heinz wciągnął powietrze do płuc i podjął próbę...





