Roman Schriftsteller pisze: Historia ta zaczęła się dawno temu, gdy
@Roman Schädel dopiero uczył się życia w Edelweiss. Jego pojawienie się wzbudziło niezwykłe zainteresowanie - nie tylko prawych obywateli Kotliny ale również rodzimych rzezimieszków, którzy w zagubionym przybyszu szukali łatwej ofiary. On sam z kolei nie mógł być niczego świadomy...
Urządził swoje mieszkanie nieco modernistycznie, a centrum salonu zajmował Franz - pluszowy miś, który wzbudził zainteresowanie wielu. Damy piszczały na jego widok, Panowie choć przechodzili obojętnie, zerkali ukradkiem na pluszowy pyszczek jegomościa.
Wraz z remontem, który został przeprowadzony w mieszkaniu, Franz utracił swoje miejsce w centrum i został wrzucony do szafy. Jakiś czas później, zniknął na zawsze...
2 listopada 1922 r. nastąpiło włamanie do mieszkania Romana Schadela, podczas którego nie zniknęło nic oprócz Franza. Zrozpaczony właściciel rozpoczął poszukiwania na własną rękę, gdyż jako wojskowy zwiadowca znał się na tej robocie. Sprawa jednak stawała się coraz bardziej zagadkowa, aż w końcu zaczęła dochodzić do innych śledczych, którzy odnajdując misia, chcieli zapewnić sobie sławę po wsze czasy.
* * *
- Jestem gotowy pomóc - powiedział niespodziewany przybysz, który otworzył drzwi mieszkania chwilę po dwukrotnym zapukaniu.
Płaszcz ociekał mu wodą, która wsiąknęła podczas spaceru po mieście. To był parszywy, deszczowy dzień - niepodobny do większości wiosennych chwil.
- Jestem Ingall Lutter - wyciągnął rękę na przywitanie.
- Zajmuję się sprawą Franza. Chciałbym pomóc go znaleźć - zaczął rozmowę i choć oczekiwał na przyzwolenie, mówił w sposób, jakby miała to być tylko formalność.
W tym czasie napychał tytoniu do fajki, którą chwilę później podpalił.
- Herr Schadel, powiem wprost... Ludzie różne plotki wywlekli już w tej sprawie. Teraz to już nawet nie wiadomo jak ten Misio wyglądał - powiedział poważnie i zapytał
- może mógłbyś go opisać, Herr?