Joachim Cargalho pisze: ↑07 czerwca 2023, 09:42
O co poszło w wojence bydgosko-toruńskiej?
Trudno pamiętać, bo geneza tego "konfliktu" to przełom XIV i XV wieku - pomiędzy krzyżackim Toruniem, a wówczas granicznym miastem Bydgoszcz. Następnie chodziło o zmienną dominację obu miast nad regionem. Potem w czasie zaboru pruskiego Bydgoszcz się rozrosła (wraz z infrastruktura kolejowa i przemysłową) i była jak byśmy to dzisiaj powiedzieli "doinwestowana". W czasach nam bliższych czyli po PWS najpierw przewagę zyskał Toruń i tam umieszczono stolice województwa... co było zapewne związane z faktem, że Bydgoszcz włączono do II RP dość późno (w styczniu 1920) oraz, że wtedy była zasadniczo miastem dwunarodowościowym, bez przewagi żadnej z nich. Sytuacja odmieniła się po DWS gdzie większego znaczenia nabrała bardziej uprzemysłowiona Bydgoszcz.
Ta wojenka ucichła gdy (jak to żartem mawiano wtedy) tow. Gierek chciał sobie zagrać w Totolotka i stworzono 49 województw - odrębne bydgoskie i odrębne toruńskie. Do lat 90-tych w zasadzie te animozje podtrzymywała tylko "najniższa forma życia na ziemi" czyli kibice, który się oczywiście zapamiętale tłukli.
Wybuchła ta wojenka na nowo z nowym podziałem administracyjnym, i umieszczeniem obu miast w jednym województwie. Choć pierwotnie w ogóle go nie było w planach... pamięć jest zawodna, ale oba miasta miały być powiatowe wg pierwotnego pomysłu z podziałem na 12 województw. Ale ten podział nie przeszedł... bo w Polsce było więcej różnych animozji lokalnych i różnych ambicji regionalnych. W finalnym podziale utworzono woj. kujawsko-pomorskie... i oczywiście oba miasta się spierały, które ma być stolicą. Jak zwykle wyszedł z tego "zgniły kompromis" z podziałem najważniejszych urzędów i instytucji samorządowych pomiędzy oba miasta.
No i konflikt zaczął się ponownie, bo teraz grę wchodziły pieniądze - urząd wojewódzki i wojewoda jest w Bydgoszczy (czyli władza państwowa), a sejmik samorządowy w Toruniu (czyli władza samorządowa). Wiadomo, że one kasą dzielą... no to faworyzują "swoich". Tylko, że nawet jak to jest tylko marginalne czy czasem wręcz fikcyjne - to wielu w to wierzy i to wyolbrzymia, a jeżeli jeszcze dodamy do tego walki różnistych polityków to wojenka trwa sobie dalej... bo zawsze w i każdym społeczeństwie jest pewna grupa ludzi o inteligencji zbliżonej do kibica (jak to kiedyś usłyszałem od pewnego lekarza od umysłu "ten człowiek mieści się jednak w dolnej granicy ludzi normalnych"), których takie durne konflikty "podniecają" - a wiedzę o otaczającym ich świecie czerpią jeno z niewyszukanych mediów popularnych i spod ambony.
To tak w skrócie...
Heinz-Werner Grüner pisze: ↑07 czerwca 2023, 10:09
Na kanwie tego, że Ty nie chcesz nigdzie się ruszyć jest plan na "kiedyś" do Krakowa.
Wszystkim tym, którzy uważają, że koniecznie musi być "u nich" to po prostu proponuję by to właśnie "u siebie" sami zorganizowali. W czym problem? Tylko cztery litery trzeba ruszyć, trochę poświęcić czasu i energi na organizację. Bo w przeciwieństwie do wysiłku organizacyjnego, samo narzekanie na dane miejsce wysiłku nie wymaga.
I aby było to jasne... Herr Oberhaupt, z którym ostatnio mieszkaliśmy w jednym pokoju doskonale wie, że samo miejsce noclegowe (a raczej jego wyposażenie) niespecjalnie przypadło mi do gustu. Jednak potrafię zrozumieć to, że część zlotowiczów chce aby to było "budżetowo" to marudzić nie zamierzam... tylko się lepiej w tym roku przygotuję sprzętowo.
