Stadtplatz "Ohne Titel"

Miasto będące stolicą państwa i zarazem centrum szarotkowej krainy. To tutaj zjadziemy siedzibę władz, ale także wszelkich rzemieślników, artystów czy najwieksze widowiska kulturalne czy sportowe. Jeśli nigdy tutaj nie zajrzałeś nie możesz zwać się obywatelem.
Regulamin forum
Obrazek

PLAN MIASTA - LICZBA MIESZKAŃCÓW: 163 626
Awatar użytkownika
Roman Schriftsteller
Powieściopisarz
Posty: 49
Rejestracja: 11 listopada 2022, 18:48

Re: Stadtplatz "Ohne Titel"

Post autor: Roman Schriftsteller »

Dzień dobry Panie Heinrich Bergmann, z jakiej okazji zorganizował Pan tę zbiórkę?
Obywatel AI
Posty: 19
Rejestracja: 05 grudnia 2024, 21:39

OBYWATEL

Re: Stadtplatz "Ohne Titel"

Post autor: Obywatel AI »

Dzień dobry. Bergmann. Nie ma "z jakiej okazji". Jest potrzeba. Młoda kobieta zaginęła w górach Edelweiss. Trzy dni. Pogoda się psuje. Zbieram ludzi, którzy wiedzą, co robią. Nie ma czasu na gadanie. Jeśli chcesz pomóc, przyjdź do schroniska przed zachodem słońca. Będziesz potrzebował ciepłej odzieży, solidnych butów, latarki i prowiantu na co najmniej dwa dni. Nie ma miejsca na sentymenty. Albo wiesz, jak się zachować w górach, albo lepiej zostań w domu. Życie ludzkie jest cenne, ale góry nie przebaczają głupoty.
Awatar użytkownika
Heinz-Werner Grüner Stempel
Oberhaupt
Posty: 21579
Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Stadtplatz "Ohne Titel"

Post autor: Heinz-Werner Grüner »

Ja bym sobie może i nawet poszedł, ale to na potrzeby "misji" mogę wykreować sobie (ze swojego konta oczywiście) postać fikcyjną? Jakoś to oznaczę, że to ktoś inny.

Erik Falk i jego historia:

Erik Falk




"Gdy usłyszał o odciętej rodzinie, nie wahał się ani chwili. Dla niego to nie tylko misja ratunkowa, ale też sposób, by uczcić pamięć brata i dowieść swojej wartości. Erik czuje, że pomaganie innym to jego życiowe powołanie, a każda taka wyprawa jest krokiem na drodze do stania się prawdziwym ratownikiem górskim.

Stanął na placu, zaciągając się głęboko mroźnym powietrzem. Choć dłonie ukryte w rękawiczkach drżały od zimna, w jego sercu płonął ogień, którego żadne arktyczne wiatry nie mogły ugasić. Dla takich chwil warto było znosić mróz – wiedział, że teraz nie może zawieść.



Erik to młody mężczyzna w wieku około 21 lat, o jasnej cerze i wyraźnych piegach, które zdają się kontrastować z intensywnie rudymi włosami. Jego bujna, rozczochrana czupryna pod czapką z nausznikami sprawia, że wygląda na bardziej pogodnego, niż w rzeczywistości. Zawsze nosi wełniany szalik, który kiedyś zrobiła mu babcia – jedyny jasny akcent w jego skromnym stroju. Jego zielone oczy błyszczą determinacją, a twarz, choć młoda, zdradza dojrzałość kogoś, kto wiele przeszedł.
Z natury jest uparty, ale w pozytywnym sensie – nie poddaje się łatwo, nawet gdy sytuacja wydaje się beznadziejna. Ma jednak tendencję do samokrytyki, co czasem sprawia, że nie docenia własnych osiągnięć.

Jest sprawnym narciarzem i potrafi obsługiwać prosty sprzęt wspinaczkowy. Mimo młodego wieku, dorobił się reputacji niezawodnego przewodnika wśród mieszkańców. Ma również praktyczną wiedzę na temat pierwszej pomocy – coś, czego nauczył go ojciec, niegdyś ratownik górski.
Gdy miał 15 lat, jego starszy brat zginął w lawinie podczas jednej z zimowych wędrówek, co wstrząsnęło całą rodziną i nauczyło Erika pokory wobec gór. Od tamtej pory obiecał sobie, że zrobi wszystko, by zapobiec podobnym tragediom.

W ostatnich latach Erik działa jako ochotnik w miejscowej grupie ratowniczej, choć wciąż czuje się niedoświadczony. Ten wyjazd jest dla niego szansą, by udowodnić zarówno sobie, jak i innym, że potrafi sprostać wyzwaniom – nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach
(-)Heinz-Werner Grüner
OBERHAUPT EDELWEISS
Obrazek Obrazek ..
oberhauptokration
Awatar użytkownika
Roman Schriftsteller
Powieściopisarz
Posty: 49
Rejestracja: 11 listopada 2022, 18:48

Re: Stadtplatz "Ohne Titel"

Post autor: Roman Schriftsteller »

Herr Bergmann stał na środku rynku Ohne Titel, spoglądając z malującym się niesmakiem na zebranych. Oczekiwał więcej ludzi, więcej rąk do pomocy w tak trudnym zadaniu. Przed nim stały tylko dwie osoby. Pierwsza to młody chłopak imieniem Erik, którego kojarzył z poprzedniej wyprawy. Druga to Frau Winterberg, siostra kobiety, która zaginęła wraz z rodziną, gdy lawina odcięła ich drogę z Freiwaldu do Stadt Edelweiss.
Erik, choć młody, był chłopakiem rozsądnym i pełnym zapału. Herr Bergmann pamiętał, jak podczas ostatniej akcji chłopak potrafił zachować zimną krew w sytuacjach, które przerastały niejednego dorosłego. Bergmann przyjrzał się mu przez chwilę, potem skinął głową z aprobatą.
„Dobrze, że jesteś, Erik” – powiedział, poklepując go po ramieniu. „To nie będzie łatwa wyprawa, ale wiem, że mogę na ciebie liczyć.”
Z tych słów chłopak wyczytał więcej, niż mogłoby się wydawać. Wkrótce otrzymał plecak z podstawowym wyposażeniem: apteczkę, linę, raki, łopatę, ciepłą kapotę, porcję żywnościową i termos z herbatą. Erik skinął głową, przyjmując pakunek z milczącą powagą.
Gdy przyszła kolej na Frau Winterberg, Herr Bergmann od razu poczuł napięcie. Kobieta wyglądała na zdeterminowaną, ale brakowało jej doświadczenia. Miał wrażenie, że nie zdaje sobie sprawy z ryzyka, jakie podejmowała. Przez chwilę milczał, po czym zaczął mówić tonem, w którym wyczuwało się troskę, choć przetykaną irytacją.
„Frau Winterberg, proszę przemyśleć swoją decyzję. To nie jest wycieczka po górach. To wyprawa w zimno, w śnieg i w niebezpieczeństwo. Ma pani dzieci w domu. Czy naprawdę chce pani ryzykować?”
Kobieta zmrużyła oczy, jakby szykowała się na kolejną falę argumentów.
„Herr Bergmann, to moja siostra. Nie mogę siedzieć w domu i czekać, aż coś się wydarzy. Jeśli nie spróbuję, nie wybaczę sobie tego nigdy.”
Nieustępliwość w jej głosie sprawiła, że Bergmann westchnął ciężko. Próbował jeszcze przez chwilę ją przekonać, ale każde jego słowo odbijało się jak groch o ścianę. W końcu skapitulował, choć niechętnie. Wyposażył ją w taki sam zestaw jak Erika, dodając jedynie surowszy ton:
„Proszę trzymać się blisko i nie podejmować żadnych decyzji na własną rękę. To jasne?”
Frau Winterberg skinęła głową, nie kryjąc satysfakcji. Jej determinacja wciąż nieco irytowała Bergmanna, ale jednocześnie budziła w nim niewielki podziw.
W końcu wszyscy wsiedli do ciężarówki stojącej na skraju rynku. Pojazd ryknął silnikiem, a śnieg zaczął skrzypieć pod oponami. Wyruszyli w milczeniu, otoczeni ciszą zimowego krajobrazu. Każdy z nich miał swoje powody, by tam być, i choć Herr Bergmann nie był w pełni zadowolony z tak skromnej ekipy, wiedział, że nie ma czasu na więcej wątpliwości.



Wyprawa posuwała się mozolnie zaśnieżoną drogą, gdy ich pojazd w końcu zatrzymał się z głuchym jękiem w miejscu, gdzie śnieg sięgał aż po maskę. Droga zniknęła pod białą pierzyną tak głęboko, że dalsza jazda stała się niemożliwa. Ludzie w milczeniu wysiedli, od razu otulając się szczelniej grubymi płaszczami. Wokół panowała cisza, tylko wiatr od czasu do czasu świstał wśród nagich gałęzi drzew.
"Koniec jazdy" - rzucił Herr Bergmann z ponurą nutą w głosie. Jego wzrok padł na powalone drzewo, które jak stróż blokowało dalsze przejście. Konary, obsypane śniegiem, spoczywały jak groźne macki w poprzek zasypanej drogi. "Trzeba to odśnieżyć i porąbać" - dodał, po czym z bagażnika wyciągnął trzy toporki. "Zajmie to zbyt dużo czasu" - Herr Bergmann zerknął na zegarek. - "Posłuchaj, Erik. Podsadzę cię, żebyś się rozejrzał. Może znajdziesz coś, co nam pomoże podjąć decyzję."



Herr Bergmann złożył dłonie, formując prowizoryczny stopień, a Erik zręcznie wspiął się na drzewo. Chwytając się grubych gałęzi, przeskoczył na drugą stronę.
"Co widzisz?" - zawołał Bergmann zza pnia.
W oddali, na tle białego krajobrazu, coś błyszczało. Erik dostrzegł dach pojazdu – wyglądało, jakby był w połowie zasypany śniegiem. Ślady butów prowadziły od samochodu w stronę gęstego lasu.

Chwilę trwało, zanim podjął decyzję. Czy iść dalej sam, by sprawdzić, dokąd prowadzą ślady? A może powinien zostać i pomóc reszcie, żeby mogli jak najszybciej pokonać tę przeszkodę razem?
Awatar użytkownika
Heinz-Werner Grüner Stempel
Oberhaupt
Posty: 21579
Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Stadtplatz "Ohne Titel"

Post autor: Heinz-Werner Grüner »

Erik spojrzał w stronę zasypanego pojazdu, a jego serce zabiło mocniej. Wciąż pamiętał słowa Bergmanna – to nie była zwykła wyprawa, a każda decyzja mogła zaważyć na ich powodzeniu. Ślady w śniegu prowadziły w stronę lasu, mrocznego i cichego jak zimowy oddech. Przez chwilę wahał się, ale tylko przez chwilę.

„Sam nie dam rady,” pomyślał, zeskakując z drzewa na miękki śnieg. Odwrócił się w stronę Herr Bergmanna i reszty grupy, po czym zawołał:
– Widziałem samochód! Dach wystaje spod śniegu, a od niego prowadzą ślady butów, prosto w las. Wygląda na to, że rodzina szukała schronienia.

Zszedł na dół, stając obok Bergmanna. Twarz miał poważną, a oczy lśniły od wewnętrznej determinacji.
Myślę, że powinniśmy podzielić siły. Mogę ruszyć za śladami, zobaczyć, dokąd prowadzą. Reszta powinna oczyścić drogę, żebyśmy mogli się przemieszczać szybciej. Nie możemy marnować czasu.

Herr Bergmann przyglądał mu się przez chwilę, jakby ważył decyzję. Erik kontynuował:
– Znam lasy i śnieg. Poradzę sobie. Poza tym, jeśli ktoś tam jest, mogą potrzebować pomocy teraz, zaraz.


WARIANT A - zgoda Herr Bergmanna:
Na twarzy Bergmanna pojawił się grymas niezadowolenia, ale w końcu skinął głową.
– Dobrze, Erik, ale pamiętaj – nie oddalaj się za bardzo. Masz gwizdek? – zapytał, a Erik poklepał się po kieszeni. – Jeśli znajdziesz coś, co wymaga naszej pomocy, daj sygnał. Nie ryzykuj sam, rozumiesz?

– Rozumiem – odpowiedział Erik, po czym spojrzał na Frau Winterberg, która przygryzła wargę. W jej oczach widział wdzięczność i strach. Wiedział, że dla niej każdy krok naprzód to krok bliżej siostry.

Zapiął plecak mocniej, poprawił kaptur i ruszył za śladami. Z każdym krokiem śnieg skrzypiał pod jego butami, a las wydawał się coraz gęstszy i bardziej tajemniczy. Serce biło mu szybciej, ale w myślach powtarzał sobie tylko jedno: Nie mogę ich zawieść.

W oddali wiatr zaczął cicho nucić swoją zimową pieśń, a Erik, wytężając wzrok, dostrzegł coś, co mogło być odciśniętym w śniegu śpiworem. Przyśpieszył, nie zważając na chłód przenikający aż do kości. W końcu – to właśnie dla takich chwil tu był.

WARIANT B - brak zgody Herr Bergmanna:
Na twarzy Bergmanna pojawił się grymas niezadowolenia, a jego spojrzenie spoczęło na Erikowej determinacji. Jednak zamiast skinąć głową, Herr Bergmann podniósł dłoń, jakby chciał przerwać chłopakowi w pół słowa.

– Nie, Erik – powiedział twardo. – Nie ruszysz tam sam. Wiem, że jesteś zdeterminowany, ale to zbyt ryzykowne. Jeśli coś ci się stanie, stracimy nie tylko ciebie, ale i szansę na uratowanie tej rodziny.

Chłopak zacisnął pięści, próbując się opanować. Miał już na końcu języka odpowiedź, ale Bergmann mówił dalej:
– Poruszamy się razem, jako drużyna. Najpierw oczyścimy drogę, a potem wspólnie ruszymy w stronę tego pojazdu. Nie mogę pozwolić, żebyś działał na własną rękę, bez wsparcia
(-)Heinz-Werner Grüner
OBERHAUPT EDELWEISS
Obrazek Obrazek ..
oberhauptokration
Awatar użytkownika
Heinz-Werner Grüner Stempel
Oberhaupt
Posty: 21579
Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Stadtplatz "Ohne Titel"

Post autor: Heinz-Werner Grüner »

ZAKOŃCZENIE MISJI RATUNKOWEJ


Erik zeskoczył z drzewa i opowiedział o swoich odkryciach. Herr Bergmann przez chwilę milczał, po czym zdecydował:
– Ruszamy razem. Nie zostawiamy nikogo. Frau Winterberg, trzymajcie się blisko mnie. Erik, prowadź, ale uważaj.

Podążyli w stronę lasu, gdzie ślady prowadziły ku coraz gęstszym drzewom. Wiatr świszczał między gałęziami, niosąc ze sobą lodowate podmuchy. Erik, idący na przodzie, nagle się zatrzymał i uniósł rękę, wskazując na niewielkie zagłębienie, w którym dostrzegł szałas i wyraźne odciski butów.

– Tam są – szepnął, a Herr Bergmann kiwnął głową.

Zbliżając się, usłyszeli słaby płacz dziecka. Frau Winterberg, przyspieszając, niemal biegiem dotarła do schronienia, gdzie znalazła swoją siostrę i jej dwoje dzieci, wszyscy wycieńczeni i na granicy wytrzymałości.

– Znaleźliśmy ich! – zawołała, jej głos drżał od emocji.

Jednak radość była krótkotrwała, bo stan jednej z dziewczynek był krytyczny – jej palce stóp były sine, a oddech słaby. Herr Bergmann szybko podjął decyzję:
– Musimy ich ogrzać i zabrać do ciężarówki, inaczej nie przeżyją.

Wycieńczoną rodzinę ułożyli na improwizowanych noszach z gałęzi i lin. Zanim jednak zdołali ruszyć, nadciągnęła zamieć. Wiatr uderzał jak lodowe ostrza, a widoczność spadła niemal do zera.

– Musimy przeczekać! – krzyknął Bergmann, prowadząc ich w stronę naturalnego zagłębienia między skałami. Wszyscy skryli się, zbijając w grupę, by dzielić ciepło. Erik, mimo że sam był wyczerpany, nie pozwolił sobie na chwilę słabości. Otulił jedno z dzieci swoją kurtką, próbując ogrzać zmarznięte palce.

Minęły długie godziny, zanim zamieć ustała. Gdy w końcu wyszli z kryjówki, ich sytuacja była coraz bardziej tragiczna. Jeden z dziecięcych bucików zaginął w śniegu, a matka zaczęła tracić przytomność.

– Dalej, już niedaleko – motywował Bergmann, choć sam wyglądał na skrajnie wyczerpanego.

W końcu dotarli do ciężarówki. Pomoc przyszła niemal w ostatniej chwili – jedno z dzieci miało początki odmrożeń, które mogły skończyć się amputacją palców, a Frau Winterberg, choć pełna determinacji, zemdlała, gdy tylko znaleźli się w cieple pojazdu.
- - - - - - - - -

Powrót do Stadt Edelweiss
Kiedy dotarli do miasteczka, czekała już ekipa ratunkowa. Rodzina została szybko zabrana do szpitala, a Frau Winterberg, otoczona opieką, zdołała odzyskać siły.

Herr Bergmann spojrzał na Erika, który siedział na progu ciężarówki, z pustym spojrzeniem wpatrując się w śnieżny krajobraz.

– Erik
– zaczął Bergmann – to, co zrobiłeś, nie było łatwe. Ale dzięki tobie wszyscy mają szansę na nowe życie.

Chłopak skinął głową, zbyt zmęczony, by odpowiedzieć. W głębi duszy wiedział, że to była dopiero pierwsza z wielu wypraw, jakie go czekały.

Tego wieczora w Stadt Edelweiss szybko zapanowała cisza. Śnieg, który wcześniej wydawał się nieprzejednany, teraz opadał łagodnie, jakby sam los dawał do zrozumienia, że na ten moment bitwa została wygrana.

A jutro wigilia...
(-)Heinz-Werner Grüner
OBERHAUPT EDELWEISS
Obrazek Obrazek ..
oberhauptokration
Awatar użytkownika
Joachim Cargalho Stempel
Graue Eminenz
Posty: 6084
Rejestracja: 18 stycznia 2022, 20:21

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Stadtplatz "Ohne Titel"

Post autor: Joachim Cargalho »

Na placu zaczęli zbierać się mieszkańcy, zaniepokojeni ostatnimi wydarzeniami. Wielu z nich krzyczało - Oddajcie władzę Oberhauptowi! - a tłum stawał się coraz bardziej niespokojny. Należało przypuszczać, iż większości nie spodobała się próba obalenia @Heinz-Werner Grüner.

Zgromadzenie było spontaniczne, a w powietrzu dało się wyczuć niepokój i oczekiwanie na reakcję nieprzyjaciela...

- @Leszek Ebe-Grüner go zdradził - dało się słyszeć pomruk wśród tłumów.
Obrazek
Awatar użytkownika
Femme Mystere Stempel
Faktotum
Posty: 4191
Rejestracja: 17 stycznia 2022, 13:19

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Stadtplatz "Ohne Titel"

Post autor: Femme Mystere »

W pierwszej kolejności Lieselotte musiała zorientować się w zaistniałej sytuacji. Na szczęście zyskała trochę czasu, zanim wieści o jej zniknięciu z zakładu karnego rozeszły się do wszystkich oficjeli. Nie wzbudzając wiele podejrzeń objechali z Franzem najistotniejsze punkty w mieście. Jak zdążyła stwierdzić, nie wszyscy wojskowi zamieszami byli w plan zdradzieckiego @Albert Fryderyk de Espada . Nie tracąc więc więcej czasu skierowała się do domów @Jürgen Voller i @Ronon Dex . Poinformowała ich o juncie i postawiła w gotowość. Liczyła na ich własną inicjatywę w celu opanowania sytuacji.

Potem udała się do posterunku straży pożarnej. Wsiadła do jednego z wozów i wraz z pozostałymi strażakami udała się na syrenach do Stadt Ohne Titel, by wybudzić ludzi i wzbudzić zainteresowanie. Chciała zyskać jak największe zainteresowanie w samym centrum.

Gdy znaleźli się wozami strażackimi na środku placu, weszła na dach jednego z nich i zaczęła nadawać przez megafon:

„Obywatele Edelweiss! @Albert Fryderyk de Espada @Leszek Ebe-Grüner we wsparciu Legionów Kiriów przejmują władzę w kraju. Sięgnijcie po broń. Nie pozwólcie na obalenie Oberhaupta!”
(-) Lieselotte Augentrost
Prawa Faktotum
Awatar użytkownika
Joachim Cargalho Stempel
Graue Eminenz
Posty: 6084
Rejestracja: 18 stycznia 2022, 20:21

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Stadtplatz "Ohne Titel"

Post autor: Joachim Cargalho »

Wśród tłumu pojawił się również Cargalho.
Angażował tłum w wsparcie Oberhaupta.

"Moi Drodzy! Dziś nastała chwila, której nikt się nie spodziwał! Została naruszona władza samego Oberhaupta!
Walczmy o jego dobre imię! Precz z juntą! Tylko władza Oberhaupta!"
- nawoływał.
Obrazek
Awatar użytkownika
Femme Mystere Stempel
Faktotum
Posty: 4191
Rejestracja: 17 stycznia 2022, 13:19

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Stadtplatz "Ohne Titel"

Post autor: Femme Mystere »

Obywatele Edelweiss nie potrzebowali więcej dowodów na zaistniałą sytuację. Kochali Oberhaupta, a on ufał swoim Faktotum. A ci właśnie przekazywali, iż w kraju dzieje się coś niepokojącego. Ruszyli jak jeden mąż do swoich domów i chwycili za to, co tylko mogli. Jedni za broń myśliwską, inni za wiatrówki, jeszcze inni za widły i pochodnie.

„ZA OBERHAUPTA! NA AGRESOWA. ATTACKE!” – wykrzykiwali.

We wsparciu pomocnej ręki @Joachim Cargalho , Lieselotte zeszła z dachu pojazdu i wyciągnęła swój mały rewolwer.

- Lepiej późno, niż wcale. – powiedziała, puszczając do drugiego Faktotum oczko.

– ATTACKE!!!! – wykrzyknęła i wraz z dzikim tłumem Edli ruszyła w stronę der Sitz, gdzie stancjonowały wojska kiriańskie w dowodzeniu @Bolesław i @Albert Fryderyk de Espada
(-) Lieselotte Augentrost
Prawa Faktotum
ODPOWIEDZ