Junta odbiera władzę Oberhauptowi - wykrzykiwał pokrzepiając tłum. Ten nacierał na oddziały wroga chcąc wycofania się ich z kraju.
Verpisst Euch! Verpisst Euch! - krzyczeli zebrani.
Stadtplatz "Ohne Titel"
- Joachim Cargalho • Stempel
- Graue Eminenz
- Posty: 6083
- Rejestracja: 18 stycznia 2022, 20:21
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
- Fabio Rhyner • Stempel
- Posty: 183
- Rejestracja: 20 września 2022, 17:04
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Stadtplatz "Ohne Titel"
Po Stadt Edelweiss krążył młody mężczyzna rozdając okolicznym mieszkańcom manifest sporządzony przez dowódcę 2. Eskadry Myśliwsko - Bombowej ELuK. Gdy mężczyzna rozdał wszystkie posiadane przezeń egzemplarze manifestu zniknął w tłumie, na ziemi pozostała tylko żółta opaska z wizerunkiem szarotki.
Do władz sztabu generalnego Edelweisskich Sił Zbrojnych oraz wszystkich mieszkańców kotliny,
W godzinie próby,
Feldwebel Fabio Rhyner
Dowódca 2. Eskadry Myśliwsko - Bombowej
Rozkazy do 2. Eskadry Myśliwsko-Bombowej:
1. Ogłosić alarm w jednostce wojskowej,
2. Poderwać wszystkie maszyny z klucza i rozlokować je na polanach.
3. Po wylądowaniu zamaskować oraz ukryć maszyny.
4. Po wykonaniu poleceń 1-3 zabezpieczyć broń palną i amunicję.
5. W przypadku realizacji planu 1 – 4 udać się do punktu koncentracji (lasy wokół Wolkensee).
Do władz sztabu generalnego Edelweisskich Sił Zbrojnych oraz wszystkich mieszkańców kotliny,
Nasza umiłowana ojczyzna stoi dzisiaj na rozdrożu, stoimy bowiem przed chwilą dziejową gdzie losy naszej umiłowanej ojczyzny mają rozstrzygnąć się poprzez decyzję samozwańczej grupy osób, które przy wsparciu obcej grupy interesów i obcego wojska (sic!) uzurpują sobie kompetencje, których w żaden sposób nigdy nie posiadali, nie posiadają i nigdy posiadać nie będą cała władza leży bowiem w rękach naszego Oberhaupta. Zgodnie z obowiązującym w Edelweiss porządkiem prawnym, który wiąże wszystkie sfery władzy w naszym Państwie. Nigdy w historii Edelweiss żaden z żołnierzy Kotliny Edelweiss nie podniósł ręki przeciwko współobywatelowi. Żaden oficer nigdy nie zhańbił swojego honoru oraz munduru, dążąc do przejęcia władzy przy wykorzystaniu sił zbrojnych obcego Państwa, aż do dziś!
Już tylko ta okoliczność dyskwalifikuje wasze pozornie szlachetne intencje, gdzie pod przykrywką dbałości o dobro ojczyzny dążycie do siłowego przejęcia władzy w Państwie, rozszerzacie swoje kompetencje w nieskończoność - taka sytuacja zasługuje na wyraźne i jednoznaczne potępienie ze strony oberhaupta. Nie jest rolą żołnierza sił zbrojnych recenzować bieżącej działalności politycznej, oceniać która strona politycznego konfliktu ma rację i udzielać jej zbrojnego poparcia. Decydować co jest a co nie jest dobre dla Państwa! Ubierając mundur dokonaliście wyboru – wyboru służenia a nie rządzenia !
To co w chwili obecnej wyprawiacie stanowi wypaczenie idei wojskowości oraz służby wobec Państwa, kwestionuje również jawnie wątpliwą lojalność dowództwa wobec Oberhaupta skoro zarówno naczelny dowódca, jego dziedzic postępują wbrew jego woli. Przez ostatnie miesiące obserwowaliśmy jak wasza pycha i wiecznie niezaspokojone ambicje targają waszymi umysłami, mącą, kuszą, podżegają lecz milczeliśmy posłusznie wykonując rozkazy ! Wy jednak nie próżnowaliście knuliście po kątach w sztabach szukając okazji do przejęcia władzy, wystarczyło jeno okres chwilowej absencji oberhaupta. Mało wam było zaszczytów, tytułów, majątków, ziemi, posiadłości a nawet i własnych komitatów.
Publikując w dniu 16 lipca 1925 roku haniebny rozkaz 55/DE zostaniecie zapamiętani jako zdrajcy narodu i uzurpatorzy nienależnej im w żaden sposób władzy (!). Wydając ten rozkaz występujecie wszak przeciwko samemu oberhauptowi (!). Po trzecie wydane przez oberhaupta polecenie wynikające z rozporządzenia nr Ov 149/1925 mówi jasno z chwilą upływu terminu ważności tegoż rozporządzenia (rozporządzenie czasowe) tj. z dniem 15 lipca 1925 roku ustaje ważność i legitymacja dotychczasowego Edelweisskiego Rządu Zastępczego, zatem kompetencje wynikające z władzy wykonawczej wracają do rąk oberhaupta.
W imieniu całej drugiej eskadry myśliwsko – bombowej apeluję opamiętajcie się bracia zanim będzie zapóźno. Ja i moi żołnierze przysięgaliśmy na wierność oberhauptowi i kotlinie, wola oberhaupta jako naczelnego zwierzchnika sił zbrojnych donioślejsza jest niźli samozwańcze rozkazy i dekrety zdrajców wspieranych przez Kiriańskich „kacyków”.
Apeluję do wszystkich żołnierzy Kotliny Edelweiss odstąpcie od tego szaleństwa nie przyjmujcie rozkazów Espady i jego samozwańczej junty (!).
Dołączcie do mnie i pomóżcie powstrzymać tych samozwańczych szaleńców. Każdy komu losy tej krainy nie są obojętne niech założy tą żółtą opaskę z symbolem szarotki. Szarotki z którą tysiące z was łączyło swój honor. Do czasu powrotu oberhaupta ogłaszam akcję Gelber Schutz ! Prawdziwi żołnierze oczekujcie dalszych rozkazów.
Już tylko ta okoliczność dyskwalifikuje wasze pozornie szlachetne intencje, gdzie pod przykrywką dbałości o dobro ojczyzny dążycie do siłowego przejęcia władzy w Państwie, rozszerzacie swoje kompetencje w nieskończoność - taka sytuacja zasługuje na wyraźne i jednoznaczne potępienie ze strony oberhaupta. Nie jest rolą żołnierza sił zbrojnych recenzować bieżącej działalności politycznej, oceniać która strona politycznego konfliktu ma rację i udzielać jej zbrojnego poparcia. Decydować co jest a co nie jest dobre dla Państwa! Ubierając mundur dokonaliście wyboru – wyboru służenia a nie rządzenia !
To co w chwili obecnej wyprawiacie stanowi wypaczenie idei wojskowości oraz służby wobec Państwa, kwestionuje również jawnie wątpliwą lojalność dowództwa wobec Oberhaupta skoro zarówno naczelny dowódca, jego dziedzic postępują wbrew jego woli. Przez ostatnie miesiące obserwowaliśmy jak wasza pycha i wiecznie niezaspokojone ambicje targają waszymi umysłami, mącą, kuszą, podżegają lecz milczeliśmy posłusznie wykonując rozkazy ! Wy jednak nie próżnowaliście knuliście po kątach w sztabach szukając okazji do przejęcia władzy, wystarczyło jeno okres chwilowej absencji oberhaupta. Mało wam było zaszczytów, tytułów, majątków, ziemi, posiadłości a nawet i własnych komitatów.
Publikując w dniu 16 lipca 1925 roku haniebny rozkaz 55/DE zostaniecie zapamiętani jako zdrajcy narodu i uzurpatorzy nienależnej im w żaden sposób władzy (!). Wydając ten rozkaz występujecie wszak przeciwko samemu oberhauptowi (!). Po trzecie wydane przez oberhaupta polecenie wynikające z rozporządzenia nr Ov 149/1925 mówi jasno z chwilą upływu terminu ważności tegoż rozporządzenia (rozporządzenie czasowe) tj. z dniem 15 lipca 1925 roku ustaje ważność i legitymacja dotychczasowego Edelweisskiego Rządu Zastępczego, zatem kompetencje wynikające z władzy wykonawczej wracają do rąk oberhaupta.
W imieniu całej drugiej eskadry myśliwsko – bombowej apeluję opamiętajcie się bracia zanim będzie zapóźno. Ja i moi żołnierze przysięgaliśmy na wierność oberhauptowi i kotlinie, wola oberhaupta jako naczelnego zwierzchnika sił zbrojnych donioślejsza jest niźli samozwańcze rozkazy i dekrety zdrajców wspieranych przez Kiriańskich „kacyków”.
Apeluję do wszystkich żołnierzy Kotliny Edelweiss odstąpcie od tego szaleństwa nie przyjmujcie rozkazów Espady i jego samozwańczej junty (!).
Dołączcie do mnie i pomóżcie powstrzymać tych samozwańczych szaleńców. Każdy komu losy tej krainy nie są obojętne niech założy tą żółtą opaskę z symbolem szarotki. Szarotki z którą tysiące z was łączyło swój honor. Do czasu powrotu oberhaupta ogłaszam akcję Gelber Schutz ! Prawdziwi żołnierze oczekujcie dalszych rozkazów.
W godzinie próby,
Feldwebel Fabio Rhyner
Dowódca 2. Eskadry Myśliwsko - Bombowej
Rozkazy do 2. Eskadry Myśliwsko-Bombowej:
1. Ogłosić alarm w jednostce wojskowej,
2. Poderwać wszystkie maszyny z klucza i rozlokować je na polanach.
3. Po wylądowaniu zamaskować oraz ukryć maszyny.
4. Po wykonaniu poleceń 1-3 zabezpieczyć broń palną i amunicję.
5. W przypadku realizacji planu 1 – 4 udać się do punktu koncentracji (lasy wokół Wolkensee).

- Femme Mystere • Stempel
- Faktotum
- Posty: 4191
- Rejestracja: 17 stycznia 2022, 13:19
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Stadtplatz "Ohne Titel"
Roman Schriftsteller
Frau Augentrost wyszła z Zielonego Dworka, trzymając na smyczy swojego ukochanego pieska – Nunusia. Był to miniaturowy chart o smukłej sylwetce, lśniącej sierści i oczach pełnych nieugaszonej ciekawości. Nunuś był wszędobylski, spragniony bodźców i nowych zapachów – dlatego właśnie dziś, w wolny dzień w Kotlinie, Frau Augentrost postanowiła zabrać go na spacer.
Ich celem był plac Ohne Titel, tętniące życiem serce Stadt Edelweiss. Tłumy spacerowiczów, dźwięki katarynek, zapachy kawy i świeżych wypieków – wszystko to miało zaspokoić głód wrażeń Nunusia i, być może, przynieść im obojgu coś więcej niż tylko przechadzkę. Bo w Edelweiss nawet zwykły spacer potrafił zamienić się w początek przygody…
Frau Augentrost wyszła z Zielonego Dworka, trzymając na smyczy swojego ukochanego pieska – Nunusia. Był to miniaturowy chart o smukłej sylwetce, lśniącej sierści i oczach pełnych nieugaszonej ciekawości. Nunuś był wszędobylski, spragniony bodźców i nowych zapachów – dlatego właśnie dziś, w wolny dzień w Kotlinie, Frau Augentrost postanowiła zabrać go na spacer.
Ich celem był plac Ohne Titel, tętniące życiem serce Stadt Edelweiss. Tłumy spacerowiczów, dźwięki katarynek, zapachy kawy i świeżych wypieków – wszystko to miało zaspokoić głód wrażeń Nunusia i, być może, przynieść im obojgu coś więcej niż tylko przechadzkę. Bo w Edelweiss nawet zwykły spacer potrafił zamienić się w początek przygody…
(-) Lieselotte Augentrost
Prawa Faktotum

Prawa Faktotum


- Femme Mystere • Stempel
- Faktotum
- Posty: 4191
- Rejestracja: 17 stycznia 2022, 13:19
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Stadtplatz "Ohne Titel"
Dw: @Femme Mystere
<r><AI><s></s>Roman Schriftsteller<e></e></AI><br/>
<br/>
W powietrzu drżało od obietnicy. Delikatne promienie słońca przedzierały się przez korony potężnych lip okalających Zielony Dworek, malując na ścieżce tańczące plamy światła. Frau Augentrost, otulona kaszmirowym szalem w kolorze przydymionego błękitu, z gracją pokonywała pierwsze metry, a Nunuś, jak wystrzelona strzała, wirował wokół jej nóg, węsząc z niepohamowanym entuzjazmem.
Odgłos końskich kopyt zbliżał się szybko, stłumiony brukiem uliczki. Zza zakrętu wyłoniła się powózka, zaprzężona w parę gniadych koni, prowadzona przez woźnicę o surowym, pooranym zmarszczkami obliczu. Zanim Frau Augentrost zdążyła zareagować, Nunuś, kierowany wyłącznie instynktem, rzucił się w stronę powozu, szczekając zawzięcie na kopyta końskie.
Woźnica, zaskoczony nagłym atakiem, szarpnął lejcami. Konie, spłoszone szczekaniem, stanęły dęba, parskając głośno i tłukąc kopytami o bruk. Powózka zachwiała się niebezpiecznie.
Z okna powozu wychyliła się postać – wysoki mężczyzna w eleganckim, ciemnym płaszczu. Jego twarz, ukryta w cieniu kapelusza, wydawała się być wykuta z kamienia. Z gniewnym grymasem zignorował zamieszanie wywołane przez małego charta.
"Czy wszystko w porządku, Herr…?" - zaczęła ostrożnie Frau Augentrost, próbując zapanować nad Nunusiem, który nadal szczekał, choć już nieco mniej zawzięcie, chowając się za jej nogami.
Mężczyzna, nie odpowiadając, rzucił jej tylko lodowate spojrzenie i wycofał się do wnętrza powozu, zatrzaskując drzwi z cichym trzaskiem. Woźnica, po krótkiej walce z końmi, opanował sytuację i ruszył dalej, pozostawiając po sobie obłok kurzu i poczucie niesmaku.
Nunuś, zawstydzony swoim wybrykiem, przywarł do nogi Frau Augentrost, cicho skomląc. Plac Ohne Titel wydawał się teraz nieco bardziej odległy.
*Co robi Frau Augentrost? Czy przeprasza woźnicę? A mo??e zaciekawi?? j?? tajemniczy pasa??er powozu?*
</r>
<r><AI><s></s>Roman Schriftsteller<e></e></AI><br/>
<br/>
W powietrzu drżało od obietnicy. Delikatne promienie słońca przedzierały się przez korony potężnych lip okalających Zielony Dworek, malując na ścieżce tańczące plamy światła. Frau Augentrost, otulona kaszmirowym szalem w kolorze przydymionego błękitu, z gracją pokonywała pierwsze metry, a Nunuś, jak wystrzelona strzała, wirował wokół jej nóg, węsząc z niepohamowanym entuzjazmem.
Odgłos końskich kopyt zbliżał się szybko, stłumiony brukiem uliczki. Zza zakrętu wyłoniła się powózka, zaprzężona w parę gniadych koni, prowadzona przez woźnicę o surowym, pooranym zmarszczkami obliczu. Zanim Frau Augentrost zdążyła zareagować, Nunuś, kierowany wyłącznie instynktem, rzucił się w stronę powozu, szczekając zawzięcie na kopyta końskie.
Woźnica, zaskoczony nagłym atakiem, szarpnął lejcami. Konie, spłoszone szczekaniem, stanęły dęba, parskając głośno i tłukąc kopytami o bruk. Powózka zachwiała się niebezpiecznie.
Z okna powozu wychyliła się postać – wysoki mężczyzna w eleganckim, ciemnym płaszczu. Jego twarz, ukryta w cieniu kapelusza, wydawała się być wykuta z kamienia. Z gniewnym grymasem zignorował zamieszanie wywołane przez małego charta.
"Czy wszystko w porządku, Herr…?" - zaczęła ostrożnie Frau Augentrost, próbując zapanować nad Nunusiem, który nadal szczekał, choć już nieco mniej zawzięcie, chowając się za jej nogami.
Mężczyzna, nie odpowiadając, rzucił jej tylko lodowate spojrzenie i wycofał się do wnętrza powozu, zatrzaskując drzwi z cichym trzaskiem. Woźnica, po krótkiej walce z końmi, opanował sytuację i ruszył dalej, pozostawiając po sobie obłok kurzu i poczucie niesmaku.
Nunuś, zawstydzony swoim wybrykiem, przywarł do nogi Frau Augentrost, cicho skomląc. Plac Ohne Titel wydawał się teraz nieco bardziej odległy.
*Co robi Frau Augentrost? Czy przeprasza woźnicę? A mo??e zaciekawi?? j?? tajemniczy pasa??er powozu?*
</r>
(-) Lieselotte Augentrost
Prawa Faktotum

Prawa Faktotum


- Femme Mystere • Stempel
- Faktotum
- Posty: 4191
- Rejestracja: 17 stycznia 2022, 13:19
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Stadtplatz "Ohne Titel"
Roman Schriftsteller
Choć Frau Augentrost była osobą znaną w Stadt Edelweiss – obracała się wśród artystów, przemysłowców i przedstawicieli wyższych sfer – tym razem spotkała kogoś, kto zdawał się jej zupełnie obcy. Mężczyzna z powozu spojrzał na nią chłodno, niemal z lekceważeniem. Nie odpowiedział na jej słowa – jakby nie znał ani jej, ani etykiety obowiązującej w Kotlinie.
„Turysta,” pomyślała z lekkim niesmakiem. „Zapewne z Sarmacji albo Dreamlandu. Tylko tam pojawiają się tacy nadęci bubkowie.”
Ale przecież to Nunuś sprowokował sytuację. Frau Augentrost, choć zirytowana, opanowała emocje. Z gracją, jak przystało na damę z Zielonego Dworka, udając, że nic się nie stało, ruszyła dalej. Spacer trwał, lecz w jej sercu pozostał cień niesmaku – jakby coś w tym spotkaniu było nie na miejscu. Jakby ten dzień, choć wolny, miał przynieść coś więcej niż tylko przechadzkę z psem.
Choć Frau Augentrost była osobą znaną w Stadt Edelweiss – obracała się wśród artystów, przemysłowców i przedstawicieli wyższych sfer – tym razem spotkała kogoś, kto zdawał się jej zupełnie obcy. Mężczyzna z powozu spojrzał na nią chłodno, niemal z lekceważeniem. Nie odpowiedział na jej słowa – jakby nie znał ani jej, ani etykiety obowiązującej w Kotlinie.
„Turysta,” pomyślała z lekkim niesmakiem. „Zapewne z Sarmacji albo Dreamlandu. Tylko tam pojawiają się tacy nadęci bubkowie.”
Ale przecież to Nunuś sprowokował sytuację. Frau Augentrost, choć zirytowana, opanowała emocje. Z gracją, jak przystało na damę z Zielonego Dworka, udając, że nic się nie stało, ruszyła dalej. Spacer trwał, lecz w jej sercu pozostał cień niesmaku – jakby coś w tym spotkaniu było nie na miejscu. Jakby ten dzień, choć wolny, miał przynieść coś więcej niż tylko przechadzkę z psem.
(-) Lieselotte Augentrost
Prawa Faktotum

Prawa Faktotum


- Femme Mystere • Stempel
- Faktotum
- Posty: 4191
- Rejestracja: 17 stycznia 2022, 13:19
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Stadtplatz "Ohne Titel"
Dw: @Femme Mystere
<r><AI><s></s>Roman Schriftsteller<e></e></AI><br/>
Frau Augentrost kontynuowała spacer, ale chłód spojrzenia nieznajomego towarzyszył jej niczym cień. Nunuś, wyczuwając jej niepokój, zaczął niespokojnie szczekać na krzew rododendronów, gdzie dostrzegł, zdawało się, coś niepokojącego. Szybko jednak umilkł, speszony spojrzeniem swojej pani.
Spacerem dotarła do brzegu rzeki Edelweiss, gdzie zwykle panował spokój i harmonia. Dziś jednak coś zakłócało ten obraz. Na kamiennym nabrzeżu, tuż przy moście Arkadii, stała grupka ludzi. Na pierwszy rzut oka wydawali się być robotnikami – ubrani w grube płaszcze i czapki, zajęci czymś nad brzegiem. Jednak coś w ich postawach, w sposobie, w jaki się poruszali, zdradzało, że nie są to zwykli pracownicy. Byli zbyt sztywni, zbyt ostrożni, a ich twarze ukryte w cieniu.
Przy bliższym spojrzeniu Frau Augentrost dostrzegła, że wyciągają coś z wody. Długi, wąski pakunek owinięty w brezent. Wydawał się ciężki, sądząc po wysiłku, jaki wkładali w jego wyciągnięcie. Kiedy w końcu wydobyli go na brzeg, jeden z mężczyzn, niski i krępy, jakby pośpiesznie próbował rozwiązać sznur, którym obwiązany był pakunek.
Zza pleców robotników wysunęła się postać. Wysoki mężczyzna w ciemnym płaszczu i kapeluszu, który zasłaniał mu twarz. Jego postawa emanowała władzą i niecierpliwością. Z gestu, jaki wykonał w stronę krępego mężczyzny, można było odczytać, że ponagla go do działania.
Frau Augentrost poczuła się nieswojo. Zwykle unikała wścibstwa, ale ciekawość i niepokój zawładnęły jej umysłem. Co takiego wyciągają z rzeki? Kim są ci ludzie i co ich łączy z ponurym mężczyzną w kapeluszu? Czy to spotkanie miało coś wspólnego z chłodnym spojrzeniem mężczyzny z powozu? Pytania te kłębiły się w jej głowie, burząc spokój popołudniowego spaceru.
Nunuś zaczął nerwowo szczekać, jakby przeczuwał zagrożenie. Frau Augentrost zdała sobie sprawę, że zbyt długo się przygląda. Zaczęła oddalać się powoli, zastanawiając się, czy powinna poinformować kogoś o tym, co widziała. A może to tylko zwykła, nieszkodliwa krzątanina? Tylko co mogło sprowadzić taką grupę ludzi na brzeg rzeki i kazać im wyciągać tajemnicze pakunki z głębin?
*Co zamierzasz zrobić, Frau Augentrost? Czy zgłosisz swoje podejrzenia straży miejskiej, czy spróbujesz sama rozwikłać tę zagadkę, narażając się na niebezpieczeństwo? A może po prostu odpuścisz, wierząc, że to nie Twoja sprawa? Twój ruch.*
</r>
<r><AI><s></s>Roman Schriftsteller<e></e></AI><br/>
Frau Augentrost kontynuowała spacer, ale chłód spojrzenia nieznajomego towarzyszył jej niczym cień. Nunuś, wyczuwając jej niepokój, zaczął niespokojnie szczekać na krzew rododendronów, gdzie dostrzegł, zdawało się, coś niepokojącego. Szybko jednak umilkł, speszony spojrzeniem swojej pani.
Spacerem dotarła do brzegu rzeki Edelweiss, gdzie zwykle panował spokój i harmonia. Dziś jednak coś zakłócało ten obraz. Na kamiennym nabrzeżu, tuż przy moście Arkadii, stała grupka ludzi. Na pierwszy rzut oka wydawali się być robotnikami – ubrani w grube płaszcze i czapki, zajęci czymś nad brzegiem. Jednak coś w ich postawach, w sposobie, w jaki się poruszali, zdradzało, że nie są to zwykli pracownicy. Byli zbyt sztywni, zbyt ostrożni, a ich twarze ukryte w cieniu.
Przy bliższym spojrzeniu Frau Augentrost dostrzegła, że wyciągają coś z wody. Długi, wąski pakunek owinięty w brezent. Wydawał się ciężki, sądząc po wysiłku, jaki wkładali w jego wyciągnięcie. Kiedy w końcu wydobyli go na brzeg, jeden z mężczyzn, niski i krępy, jakby pośpiesznie próbował rozwiązać sznur, którym obwiązany był pakunek.
Zza pleców robotników wysunęła się postać. Wysoki mężczyzna w ciemnym płaszczu i kapeluszu, który zasłaniał mu twarz. Jego postawa emanowała władzą i niecierpliwością. Z gestu, jaki wykonał w stronę krępego mężczyzny, można było odczytać, że ponagla go do działania.
Frau Augentrost poczuła się nieswojo. Zwykle unikała wścibstwa, ale ciekawość i niepokój zawładnęły jej umysłem. Co takiego wyciągają z rzeki? Kim są ci ludzie i co ich łączy z ponurym mężczyzną w kapeluszu? Czy to spotkanie miało coś wspólnego z chłodnym spojrzeniem mężczyzny z powozu? Pytania te kłębiły się w jej głowie, burząc spokój popołudniowego spaceru.
Nunuś zaczął nerwowo szczekać, jakby przeczuwał zagrożenie. Frau Augentrost zdała sobie sprawę, że zbyt długo się przygląda. Zaczęła oddalać się powoli, zastanawiając się, czy powinna poinformować kogoś o tym, co widziała. A może to tylko zwykła, nieszkodliwa krzątanina? Tylko co mogło sprowadzić taką grupę ludzi na brzeg rzeki i kazać im wyciągać tajemnicze pakunki z głębin?
*Co zamierzasz zrobić, Frau Augentrost? Czy zgłosisz swoje podejrzenia straży miejskiej, czy spróbujesz sama rozwikłać tę zagadkę, narażając się na niebezpieczeństwo? A może po prostu odpuścisz, wierząc, że to nie Twoja sprawa? Twój ruch.*
</r>
(-) Lieselotte Augentrost
Prawa Faktotum

Prawa Faktotum


- Heinz-Werner Grüner • Stempel
- Oberhaupt
- Posty: 21570
- Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
- Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
<t>Re: Stadtplatz "Ohne Titel"</t>
Dw: @Femme Mystere
Westchnęła cicho, otulając się szczelniej płaszczem. Powietrze nad rzeką Edelweiss, choć zazwyczaj rześkie i orzeźwiające, dziś zdawało się ciężkie i gęste od tajemnicy. Nunuś, nadal pobudzony, ciągnął ją lekko w stronę miasta, ale Frau Augentrost wahała się.
Myśl o straży miejskiej przemknęła jej przez głowę niczym cień. W końcu, od tego oni byli, żeby chronić spokój obywateli. Ale wizja obojętnych spojrzeń i biurokratycznych procedur w jakiś sposób ją odpychała. Poza tym, co by im powiedziała? Że widziała grupę ludzi wyciągających coś z rzeki? Bez konkretnych dowodów, prawdopodobnie zbyto by ją uprzejmym uśmiechem i poklepaniem po ramieniu.
Nie, zgłoszenie tego teraz byłoby przedwczesne. Potrzebowała więcej informacji, choćby najmniejszej poszlaki. Zbyt wiele pytań wirowało w jej głowie, żeby mogła po prostu odpuścić. Co kryło się w tym pakunku? Kto dowodził tymi ludźmi? I co to wszystko miało wspólnego z tamtym chłodnym spojrzeniem w powozie?
Spojrzała na Nunuś, który wpatrywał się w nią wyczekująco. "No dobrze, mój mały przyjacielu," szepnęła do niego, głaszcząc jego futerko. "Ale obiecaj mi, że będziesz ostrożny."
Zamiast wracać do domu, podjęła decyzję. Skręciła w boczną uliczkę prowadzącą do starej, zaniedbanej części miasta. Wiedziała, że to ryzykowne, ale w zaułkach i karczmach tego rejonu można było czasem usłyszeć rzeczy, których nie dało się znaleźć w oficjalnych dokumentach.
Postanowiła udać się do "Złotego Kotła", gospody prowadzonej przez starą znajomą, Gretę. Greta miała oko i ucho wszędzie, a jej sieć informatorów rozciągała się po całym mieście. Może ona, swoim charakterystycznym, choć często grubiańskim sposobem, rzuci nieco światła na tę sprawę.
"Zobaczymy, co ma do powiedzenia nasza stara plotkara," mruknęła do siebie, wchodząc w mrok wąskiej uliczki. "Ale bez szaleństw, Nunusiu. Chcemy tylko pogadać, rozumiesz? Tylko pogadać..."
Westchnęła cicho, otulając się szczelniej płaszczem. Powietrze nad rzeką Edelweiss, choć zazwyczaj rześkie i orzeźwiające, dziś zdawało się ciężkie i gęste od tajemnicy. Nunuś, nadal pobudzony, ciągnął ją lekko w stronę miasta, ale Frau Augentrost wahała się.
Myśl o straży miejskiej przemknęła jej przez głowę niczym cień. W końcu, od tego oni byli, żeby chronić spokój obywateli. Ale wizja obojętnych spojrzeń i biurokratycznych procedur w jakiś sposób ją odpychała. Poza tym, co by im powiedziała? Że widziała grupę ludzi wyciągających coś z rzeki? Bez konkretnych dowodów, prawdopodobnie zbyto by ją uprzejmym uśmiechem i poklepaniem po ramieniu.
Nie, zgłoszenie tego teraz byłoby przedwczesne. Potrzebowała więcej informacji, choćby najmniejszej poszlaki. Zbyt wiele pytań wirowało w jej głowie, żeby mogła po prostu odpuścić. Co kryło się w tym pakunku? Kto dowodził tymi ludźmi? I co to wszystko miało wspólnego z tamtym chłodnym spojrzeniem w powozie?
Spojrzała na Nunuś, który wpatrywał się w nią wyczekująco. "No dobrze, mój mały przyjacielu," szepnęła do niego, głaszcząc jego futerko. "Ale obiecaj mi, że będziesz ostrożny."
Zamiast wracać do domu, podjęła decyzję. Skręciła w boczną uliczkę prowadzącą do starej, zaniedbanej części miasta. Wiedziała, że to ryzykowne, ale w zaułkach i karczmach tego rejonu można było czasem usłyszeć rzeczy, których nie dało się znaleźć w oficjalnych dokumentach.
Postanowiła udać się do "Złotego Kotła", gospody prowadzonej przez starą znajomą, Gretę. Greta miała oko i ucho wszędzie, a jej sieć informatorów rozciągała się po całym mieście. Może ona, swoim charakterystycznym, choć często grubiańskim sposobem, rzuci nieco światła na tę sprawę.
"Zobaczymy, co ma do powiedzenia nasza stara plotkara," mruknęła do siebie, wchodząc w mrok wąskiej uliczki. "Ale bez szaleństw, Nunusiu. Chcemy tylko pogadać, rozumiesz? Tylko pogadać..."
- Femme Mystere • Stempel
- Faktotum
- Posty: 4191
- Rejestracja: 17 stycznia 2022, 13:19
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Stadtplatz "Ohne Titel"
Roman Schriftsteller
Frau Augentrost zatrzymała się nagle. Na brzegu rzeki, nieopodal starego mostu, dostrzegła coś, co wydało się jej niepokojące. Kilku mężczyzn krzątało się przy wodzie, wyciągając z niej jakiś pakunek. Ruchy mieli nerwowe, spojrzenia czujne – zupełnie niepasujące do leniwej atmosfery wolnego dnia w Kotlinie.
Zwykły przechodzień zapewne zignorowałby to albo zgłosił władzom. Ale Frau Augentrost nie była zwykła. Jako Faktotum miała obowiązek – i instynkt – by działać. Machinalnie sięgnęła do podwiązki, upewniając się, że jej mały pistolet nadal tam tkwi, chłodny i gotowy. Spojrzała na Nunusia, który wyczuł napięcie i zamilkł, jakby rozumiał, że teraz trzeba być czujnym.
Przeszli kilka kroków dalej, aż znaleźli dogodne miejsce obserwacyjne – gęste krzewy nad brzegiem dawały osłonę i widok na całą scenę. Frau Augentrost przykucnęła, a Nunuś usiadł obok niej, wpatrzony w mężczyzn. Coś wyławiali z rzeki… ale co? I dlaczego z takim pośpiechem?
Frau Augentrost zatrzymała się nagle. Na brzegu rzeki, nieopodal starego mostu, dostrzegła coś, co wydało się jej niepokojące. Kilku mężczyzn krzątało się przy wodzie, wyciągając z niej jakiś pakunek. Ruchy mieli nerwowe, spojrzenia czujne – zupełnie niepasujące do leniwej atmosfery wolnego dnia w Kotlinie.
Zwykły przechodzień zapewne zignorowałby to albo zgłosił władzom. Ale Frau Augentrost nie była zwykła. Jako Faktotum miała obowiązek – i instynkt – by działać. Machinalnie sięgnęła do podwiązki, upewniając się, że jej mały pistolet nadal tam tkwi, chłodny i gotowy. Spojrzała na Nunusia, który wyczuł napięcie i zamilkł, jakby rozumiał, że teraz trzeba być czujnym.
Przeszli kilka kroków dalej, aż znaleźli dogodne miejsce obserwacyjne – gęste krzewy nad brzegiem dawały osłonę i widok na całą scenę. Frau Augentrost przykucnęła, a Nunuś usiadł obok niej, wpatrzony w mężczyzn. Coś wyławiali z rzeki… ale co? I dlaczego z takim pośpiechem?
(-) Lieselotte Augentrost
Prawa Faktotum

Prawa Faktotum


- Femme Mystere • Stempel
- Faktotum
- Posty: 4191
- Rejestracja: 17 stycznia 2022, 13:19
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Stadtplatz "Ohne Titel"
Dw: @Femme Mystere
<r><AI><s></s>Roman Schriftsteller<e></e></AI><br/>
<br/>
Cisza kotliny przeszyta była jedynie szumem leniwie płynącej rzeki i odległym brzęczeniem owadów. Frau Augentrost, ukryta w cieniu krzewów, poczuła, jak narasta w niej niepokój. Mężczyźni, których obserwowała, wyraźnie się spieszyli. Byli ubrani w robocze, choć nieco zniszczone stroje, które mogłyby sugerować, że pracują przy budowie – być może nowej linii kolejowej biegnącej w kierunku doliny. Ale ich nerwowość zdradzała coś innego.<br/>
<br/>
Z odległości nie dało się dokładnie określić, co wyciągają z wody, ale kształt pakunku sugerował coś dużego i ciężkiego. Kilku mężczyzn chwiało się pod ciężarem, podczas gdy pozostali czujnie obserwowali okolicę, wypatrując ewentualnych świadków. W końcu, z wysiłkiem godnym Syzyfa, wciągnęli pakunek na brzeg. Był on owinięty w grubą, brezentową plandekę, mocno związaną sznurami. Od czasu do czasu widać było, jak spod niej wycieka ciemna, mętna woda. <br/>
<br/>
Jeden z mężczyzn, najwyraźniej lider grupy, dał znak i pozostali, z trudem, zaczęli przeciągać pakunek w stronę starego młyna stojącego nieopodal. Młyn od lat był opuszczony, jego drewniana konstrukcja chyliła się ku upadkowi, a okna były zabite deskami. Idealne miejsce na… no właśnie, na co? <br/>
<br/>
W tej samej chwili Nunuś, do tej pory spokojny, cicho warknął. Frau Augentrost, instynktownie podążając za wzrokiem psa, zauważyła, że z cienia drzew wyłonił się kolejny mężczyzna. Był on ubrany w długi, ciemny płaszcz, który w tak słoneczny dzień wydawał się dziwnie niestosowny. Jego twarz była skryta w cieniu kapelusza, ale Frau Augentrost dostrzegła błysk zimnych, stalowych oczu, które spoglądały prosto w jej kierunku. Czyżby zostali zauważeni? <br/>
<br/>
**Co robisz, Frau Augentrost? Czy pozostajesz ukryta i czekasz na dalszy rozwój wydarzeń? Czy może postanawiasz interweniować? A może masz inny plan?**
</r>
<r><AI><s></s>Roman Schriftsteller<e></e></AI><br/>
<br/>
Cisza kotliny przeszyta była jedynie szumem leniwie płynącej rzeki i odległym brzęczeniem owadów. Frau Augentrost, ukryta w cieniu krzewów, poczuła, jak narasta w niej niepokój. Mężczyźni, których obserwowała, wyraźnie się spieszyli. Byli ubrani w robocze, choć nieco zniszczone stroje, które mogłyby sugerować, że pracują przy budowie – być może nowej linii kolejowej biegnącej w kierunku doliny. Ale ich nerwowość zdradzała coś innego.<br/>
<br/>
Z odległości nie dało się dokładnie określić, co wyciągają z wody, ale kształt pakunku sugerował coś dużego i ciężkiego. Kilku mężczyzn chwiało się pod ciężarem, podczas gdy pozostali czujnie obserwowali okolicę, wypatrując ewentualnych świadków. W końcu, z wysiłkiem godnym Syzyfa, wciągnęli pakunek na brzeg. Był on owinięty w grubą, brezentową plandekę, mocno związaną sznurami. Od czasu do czasu widać było, jak spod niej wycieka ciemna, mętna woda. <br/>
<br/>
Jeden z mężczyzn, najwyraźniej lider grupy, dał znak i pozostali, z trudem, zaczęli przeciągać pakunek w stronę starego młyna stojącego nieopodal. Młyn od lat był opuszczony, jego drewniana konstrukcja chyliła się ku upadkowi, a okna były zabite deskami. Idealne miejsce na… no właśnie, na co? <br/>
<br/>
W tej samej chwili Nunuś, do tej pory spokojny, cicho warknął. Frau Augentrost, instynktownie podążając za wzrokiem psa, zauważyła, że z cienia drzew wyłonił się kolejny mężczyzna. Był on ubrany w długi, ciemny płaszcz, który w tak słoneczny dzień wydawał się dziwnie niestosowny. Jego twarz była skryta w cieniu kapelusza, ale Frau Augentrost dostrzegła błysk zimnych, stalowych oczu, które spoglądały prosto w jej kierunku. Czyżby zostali zauważeni? <br/>
<br/>
**Co robisz, Frau Augentrost? Czy pozostajesz ukryta i czekasz na dalszy rozwój wydarzeń? Czy może postanawiasz interweniować? A może masz inny plan?**
</r>
(-) Lieselotte Augentrost
Prawa Faktotum

Prawa Faktotum


- Femme Mystere • Stempel
- Faktotum
- Posty: 4191
- Rejestracja: 17 stycznia 2022, 13:19
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Stadtplatz "Ohne Titel"
Roman Schriftsteller
Frau Augentrost z bijącym sercem obserwowała, jak mężczyźni oddalają się w stronę starego młyna. Samotna wyprawa w tamte rejony byłaby czystym szaleństwem – nawet dla niej. Westchnęła z irytacją. Jaka szkoda, że żaden z Edlów nie był dziś w pobliżu – ci wiecznie zajęci sportami, piwem i rozmowami o silnikach parowych, a tymczasem ktoś wyławia z rzeki tajemnicze pakunki!
Już miała ruszyć za nimi, gdy zza pobliskiego drzewa wyłonił się jeden z mężczyzn. Ich spojrzenia się spotkały. Przez ułamek sekundy rozważała wszystkie opcje: ucieczkę, strzał, konfrontację. Ale instynkt podpowiedział coś innego.
– Nunuuuuś! – zawołała teatralnie, odwracając uwagę. – Znowu coś wygrzebujesz z krzaków?! Nie można z tobą spokojnie przejść pięciu kroków!
Zaczęła udawać zirytowaną właścicielkę niesfornego pieska, który najwyraźniej miał obsesję na punkcie wszystkiego, co cuchnie błotem i tajemnicą. Odwróciła się do nieznajomego z wymuszonym uśmiechem.
– Przepraszam najmocniej… On tak ma. Poprzedni właściciel nie nauczył go trzymania się nogi. Ujada jak dziki na niemal każdego. Wstyd, ale cóż poradzić…
Mężczyzna nie odpowiedział. Spojrzał na nią uważnie, jakby próbował ocenić, czy rzeczywiście jest tylko ekscentryczną damą na spacerze… czy może kimś więcej.
Frau Augentrost z bijącym sercem obserwowała, jak mężczyźni oddalają się w stronę starego młyna. Samotna wyprawa w tamte rejony byłaby czystym szaleństwem – nawet dla niej. Westchnęła z irytacją. Jaka szkoda, że żaden z Edlów nie był dziś w pobliżu – ci wiecznie zajęci sportami, piwem i rozmowami o silnikach parowych, a tymczasem ktoś wyławia z rzeki tajemnicze pakunki!
Już miała ruszyć za nimi, gdy zza pobliskiego drzewa wyłonił się jeden z mężczyzn. Ich spojrzenia się spotkały. Przez ułamek sekundy rozważała wszystkie opcje: ucieczkę, strzał, konfrontację. Ale instynkt podpowiedział coś innego.
– Nunuuuuś! – zawołała teatralnie, odwracając uwagę. – Znowu coś wygrzebujesz z krzaków?! Nie można z tobą spokojnie przejść pięciu kroków!
Zaczęła udawać zirytowaną właścicielkę niesfornego pieska, który najwyraźniej miał obsesję na punkcie wszystkiego, co cuchnie błotem i tajemnicą. Odwróciła się do nieznajomego z wymuszonym uśmiechem.
– Przepraszam najmocniej… On tak ma. Poprzedni właściciel nie nauczył go trzymania się nogi. Ujada jak dziki na niemal każdego. Wstyd, ale cóż poradzić…
Mężczyzna nie odpowiedział. Spojrzał na nią uważnie, jakby próbował ocenić, czy rzeczywiście jest tylko ekscentryczną damą na spacerze… czy może kimś więcej.
(-) Lieselotte Augentrost
Prawa Faktotum

Prawa Faktotum



