1d100
63 - zwierzyna duża
Heinz-Werner Grüner ruszył wyżej, czując w kieszeni ciepło srebrnego naboju. Każdy jego krok na ośnieżonym zboczu był teraz pewniejszy. Nie musiał czekać długo. Na tle surowych, czarnych szczytach, niemal zlewając się z lodowcem, ukazała się ona – wielka koza śnieżna.
Był to okaz wyjątkowy, o potężnej posturze i rogach czarnych jak węgiel, które ostro kontrastowały z jej nieskazitelnie białym futrem. Heinz uniósł strzelbę, a dłoń niemal sama powędrowała po "krwawy" nabój. Gdy tylko srebrna łuska znalazła się w komorze, czas zdawał się zwolnić. Myśliwy nacisnął spust, a huk wystrzału nie był zwykłym grzmotem prochu – brzmiał jakby samo powietrze między lufą a zwierzęciem rozdało się w pół.
Pocisk przeciął mroźne powietrze z niesamowitą precyzją, jakby prowadzony niewidzialną nicią prosto do celu.
Koza śnieżna padła w mgnieniu oka, nie wykonawszy nawet jednego kroku w stronę przepaści. Gdy Heinz podszedł do zdobyczy, zauważył, że rana jest czysta, a w oczach zwierzęcia zastygł spokój.