I tak, i nie. Różne ludy górskie,w tym germańskie i słowiańskie też naprodukowały tego rodzaju zabobonnych bredni, które można by wykorzystać, w tym te dziwne prace młodopolskie. Chociaż są to raczej rzeczy biedne, i tutaj się z Frau @Femme Mystere zgadzam, że zaproponowany kierunek zmierza ku "czemuś więcej".
OK, kierunek zbliżony do słowiańskich mitologii bardziej mi się podoba niż skandynawski. Choć pewnie też kojarzy się ludziom obecnie w głównej mierze z Wiedźminem, więc... nie wiem, czy to jest dobry kierunek.
Co jeszcze moglibyśmy wykorzystać. Jeśli nie chcemy skandynawii ani słowian, to co moglibyśmy jeszcze wykorzystać? Odrzuciłabym arabskie i japońskie klimaty. Mongolia była już w Loardii, po co kalkować.
Czyli Szanowna @Femme Mystere chciałaby mieć społeczeństwo w pełni zintegrowane z resztą, coś jak choćby właśnie na Alasce? W sensie żyje sobie "indianin" i "biały" obok siebie... Ok. Ma to sens.t
Chyba dobrze to było pokazane w "Przystanek Alaska", albo "poza" Alaską w "Sadze Zmierzch", tak by lepiej zobrazować, gdzie potomkowie indian mieli styczność w codziennym życiu z "białymi". Domyślam się, że przykładów jest sporo, ale skoro już poruszyliśmy temat, to chciałem sobie zobrazować...No tak wzorokowiec...
Bingo, Herr Oberhaupt.
Cały czas mnie zastanawia do czego ma służyć ta odmienność wizualna?
Czy ja jako określony wizerunkiem Chrisa nie mogę wierzyć w "pradawne wierzenia"? W czym to ma służyć? Czy rudy spod sklepu nie będzie potomkiem lokalnych mieszkańców Kotliny? Tuta nasuwa się kolejne zróżnicowanie kulturowe. Skoro inaczej wyglądają, wierzą w co innego, inaczej się ubierają, jedzą itd, to odmienny winien być także ich język, prawda?
Chris może wierzyć w, jak to ujął Herr
@Ignats ik Ruth , różne brenie

, i nikt mu tego nie zabroni. Nie chodzi o to, że rdzenni mieszkańcy wciąż wierzą w te brenie, tylko o to, że w niektórych aspektach i ch życia, te brendnie są wciąż widoczne, najczęściej w postaci zaboboniarskich zachowań oraz w znajomości starych legend. Wróćmy do tematu legend. Jeśli mają się pojawiać i nie będą nawiązywać do austriackiej kultury, ponieważ będą zawierały elementy mistycyzmu, to rodzi się naturalne pytanie - skąd te legendyw ogóle się pojawiły. Musiały wnikać z jakichś pierwotnych wierzeń. Jak już ustaliliśmy, gryzie się to z kulturą austro-węgierską. Więc skąd w Edelweiss te legendy? Według mnie musi to wynikać z jakichś wierzeń pogańskich ludności etnicznej. I tak, Rudy spod sklepu też może być potomkiem miezkańców Kotliny. Myślę jednak, że jest to spójniejsze i bardziej odpowiada klimatowi, jeśli pogańskie wierzenia ludności etnicznej będą zwizualizowane dla was w jakiejś formie wizualnej. Nie muszą oni wyglądać jak indianie. Mogą być rudzi, piegowaci i brzydcy, dla mnie OK. Gdy więc będziemy tworzyć jakąś fabułę, opowiadanie, sesję rpg, cokolwiek związanego z fabularyzacją i opiszemy w niej, że pod sklepem siedzi jakiś rudy typ z piegami, to gracz będzie naturalnie nadawał tej postaci łatkę osoby etnicznej. Będzie można przypuszczać, że jest mu bliżej znany mistycyzm regionu Edelweiss.
Tak jak mówię - nie upieram się przy tym pomyśle. Nie chcę go na siłę forsować. Dla mnie to jest miłe urozmaicenie, zarówno w kwestii kulturowej jak i fabularnej.
Jedyna "legenda", do której się odwołujemy miała przedstawiać symbol oberhaupta, skąd sie wziął na pieczęci itd.
Wydaje mi się, że powinniśmy sięskupić na tym by to zwierzęta były tym "mistycyzmem". Od yeti poprzez jelenia czy rysia aż po kota joachimskiego (tak tego co sobie podkradaliście). Nie chciałbym voodoo, a raczej odniesienie do natury. Może nawet modrzewiososna, o której tyle pisze powinna być "mistyczna", nie wiem...
Za bardzo szukamy chyba "magii". A magią jest choćby i wspomniany jeleń...
OK, zgadzam się z tym. Mistycyzm powinien nawiązywać głównie do fauny, może w elementach do flory - zielarstwo, grzybki. Ewentualnie uduchowienie fauny i flory.
Magii w formie zbyt oczywistej, jak zaklęcia, wolałabym nie wprowadzać. Trzymajmy się jak najbardziej realistyki.
Wbrew pozorom voodoo i wiedźmy, które tworzą jakieś laleczki i rzucają przekleństw, mogą bardzo ładnie wpasować się w klimat górski. Znam kilka horrorów nawiązujących do tego.