Górnicze miasteczko znajdujące się w północno-zachodniej części kotliny u źródeł rzeki Hirschfluss oraz wysokich zachodnicz szczytów. Cały region żyje dzięki wydobyciu lokalnych zasobów naturalnych w tym występujących tu, nader obfito, złóż złota. Sa to również dziewicze obszary nieobjęte do tej pory ludzkim okiem z bogatą fauną i florą.
Neu Glänzberg 26' - to ambitny plan rozbudowy miasta Glänzberg przewidziany na rok 1926 przez Oberstam Glänzbergu. Strategia ta zakłada kompleksową modernizację regionu poprzez pięć kluczowych filarów: dalszą ekspansję dzielnicy przemysłowej wraz z rozbudową zaplecza magazynowego i dróg, budowę nowoczesnego szpitala regionalnego zapewniającego opiekę mieszkańcom, a także rozpoczęcie szeroko zakrojonych badań geologicznych w poszukiwaniu nowych złóż surowców naturalnych. Plan przewiduje również realizację projektów rekreacyjnych oraz przełomowe utworzenie pierwszej w Kotlinie jednostki transportu publicznego, łączącej dzielnice mieszkalne z nabrzeżem i strefą fabryczną. Realizacja tych założeń ma na celu nie tylko usprawnienie logistyki i gospodarki, ale przede wszystkim podniesienie standardu życia mieszkańców i ugruntowanie nowoczesnego wizerunku miasta.
Pierwszym elementem przewidzianym do realizacji w ramach strategii staje się budowa nowoczesnego centrum medycznego, które ma stanowić fundament bezpieczeństwa socjalnego regionu. Na potrzeby urzeczywistnienia tego ambitnego przedsięwzięcia do Glänzbergu zaproszono renomowanych specjalistów z prestiżowej Edel Medi-Akademie w Wolkenbad. Eksperci ci, słynący w całej Kotlinie Edelweiss z pionierskich metod oraz doskonałej organizacji struktur medycznych, obejmą merytoryczny oraz potencjalnie rzeczywisty nadzór nad powstawaniem placówki.
Współpraca z przedstawicielami Akademii ma zagwarantować, że obiekt nie tylko spełni obecne standardy, ale stanie się najnowocześniejszym tego typu ośrodkiem w Kotlinie, wyznaczając kierunki rozwoju opieki zdrowotnej na nadchodzące lata. Dzięki tej strategii Glänzberg ma szansę zyskać placówkę, która swoją funkcjonalnością i profesjonalizmem zapewni jeden z bodźców do dalszego rozwoju regionu.
karol flibustier pisze: ↑22 marca 2026, 20:38
Ojciec Tadeo obrazi się, ani słowa o geotermi!!! Proszę natychmiast poprawić to niefortunne niedoopaczenie!!!
Śmiem twierdzić, że Glänzberg nie będzie płakał za Herr Tadkiem.
Isabella i August wyruszyli o świcie w dalszą podróż, kiedy mgła jeszcze snuła się nisko nad doliną, a pierwsze odgłosy pracy w kopalni dopiero zaczynały rozbrzmiewać w oddali. Droga do Glanzbergu była długa i kamienista, wijąca się między zboczami porośniętymi ciemnymi świerkami. W powietrzu unosił się zapach wilgotnej ziemi i dymu – znak, że zbliżają się do górniczego miasteczka.
Isabella siedziała na koniu, owinięta grubym płaszczem, August szedł obok konia, z notatnikiem w ręku. Co jakiś czas coś zapisywał, marszcząc przy tym brwi w skupieniu.
— Myślisz, że będą mieli już przygotowane miejsce pod fundamenty? — zapytał, nie podnosząc wzroku.
— Jeśli nie, to znaczy, że czekają na nas bardziej, niż przypuszczaliśmy — odparła spokojnie Bella. — Ale to dobrze. Lepiej zacząć od podstaw, niż poprawiać cudze błędy. - August skinęł głową.
— Szpital w takim miejscu… to nie będzie zwykła lecznica. Tu ludzie nie chorują jak w miastach. Tu są urazy, zatrucia, zmiażdżenia… i pył w płucach. Właśnie dlatego musi być solidny — mruczał August. — Oddzielne sale dla rannych i dla chorych. Dobra wentylacja. I przede wszystkim miejsce do szybkich zabiegów.
Isabella uniosła wzrok.
— Sala operacyjna blisko wejścia. Żeby nie trzeba było ich przenosić przez pół budynku.
— Tak. I szerokie drzwi — dodał August. — Nosze muszą przechodzić bez problemu.
Przez chwilę jechali w ciszy, przerywanej tylko stukotem kopyt.
— Myślałam też o łaźni — odezwała się znów Isabella. — Górnicy wracają brudni, często z ranami. Jeśli nie zadbamy o higienę, infekcje będą się szerzyć szybciej niż jesteśmy w stanie je leczyć.
August uśmiechnął się lekko. — Widzisz dalej niż wielu lekarzy, Bella.
— Nie dalej. Po prostu słucham tego, co ludzie mówią — odparła cicho.
Droga zaczęła się wznosić. W oddali pojawiły się pierwsze zabudowania Glanzbergu — surowe, drewniane domy, a za nimi ciemne wejścia do szybów kopalnianych.
— Apteka — powiedział nagle August. — Musimy zadbać o dobrze zaopatrzoną aptekę. Nie tylko zioła, ale też środki przeciwbólowe, opatrunki… i coś na zatrucia metalami.
— I miejsce dla rekonwalescentów — dodała. — Nie każdy wróci od razu do pracy. Niektórzy będą potrzebowali tygodni… może miesięcy.
August spojrzał na nią uważnie.
— A czy miasteczko na to pozwoli? Górnicy nie są cierpliwi. Ani właściciele kopalń.
— Dlatego ten szpital musi być czymś więcej niż tylko miejscem leczenia — odpowiedziała stanowczo. — Musi dawać im szansę wrócić do życia. Inaczej będą tylko wymienialni.
Zbliżali się do centrum miasteczka. Coraz wyraźniej słychać było stuk młotów, skrzypienie wozów i przytłumione rozmowy ludzi.
Na głównym placu miasta, zebrała się niewielka grupa mieszkańców Glanzbergu. Górnicy w przykurzonych ubraniach, kobiety z dziećmi, starszy mężczyzna oparty na lasce. Wszyscy patrzyli z mieszaniną ciekawości i nieufności na przyjezdnych.
Bella stała nieco z przodu, trzymając notatnik Augusta, gdy ten przywiązywał konie. Chciała porozmawiać z ludźmi, chciała wiedzieć czego potrzebują. Podeszła więc do grupki zebranej na placu.
— Dzień dobry — zaczęła spokojnie. — Przyjechaliśmy pomóc zbudować szpital. Ale żeby miał sens, musi być taki, jakiego potrzebujecie. Powiedzcie nam… czego wam tu najbardziej brakuje?
Przez chwilę nikt się nie odzywał. W końcu jeden z górników, szeroki w barach, z ręką owiniętą prowizorycznym bandażem, zrobił krok naprzód.
— Lekarza, który nie każe czekać — burknął. — Jak człowieka przygniecie w szybie, to nie ma czasu na kolejki. - August skinął głową.
— Czyli szybki dostęp do pomocy. Punkt przyjęć zaraz przy wejściu. Ktoś, kto oceni stan od razu.
— I światło — dodał inny mężczyzna. — W sztolniach i tak mamy dość ciemności. Jak już trafiamy na powierzchnię, chcemy widzieć, co się z nami robi. - Bella zapamiętała to i spojrzała na Augusta.
— Duże okna. I lampy, które nie gasną przy pierwszym podmuchu.
Z tyłu odezwała się kobieta, trzymająca dziecko na rękach.
— Nie tylko górnicy chorują — powiedziała cicho, ale stanowczo. — Dzieci też. Gorączki, kaszel… czasem nie wiadomo, co robić.
Bella od razu podeszła bliżej. — Czyli oddzielna przestrzeń dla dzieci — powiedziała łagodnie. — Spokojniejsza, mniej hałaśliwa.
— I czysta — wtrąciła inna kobieta. — Bo jak przychodzimy z chorym dzieckiem, to boimy się, że złapie coś jeszcze gorszego.
August spojrzał na tłum. — Higiena będzie dla nas kluczowa. Łaźnia, dostęp do czystej wody, miejsce do mycia ran… ale też do mycia ludzi.
Starszy mężczyzna z laską odchrząknął.
— A co z tymi, co już nie wrócą do roboty? — zapytał. — Nie każdy, kto tu trafia, wychodzi o własnych siłach.
Zapadła cisza. To było największe zmartwienie górników i ich rodzin. Bella spuściła na chwilę wzrok, po czym odpowiedziała spokojnie:
— Potrzebne będą miejsca dla tych, którzy dochodzą do siebie. I dla tych, którzy wymagają dłuższej opieki.
— I ktoś, kto z nimi będzie — dodał starzec. — Nie tylko na chwilę.
August przytaknął powoli. — Opieka, nie tylko leczenie.
Nagle odezwał się młody chłopak, może szesnastoletni.
— A jak ktoś się zatruje? — zapytał. — W kopalni czasem coś czuć… dziwnie. Ludzie mdleją.
Bella szybko podniosła głowę. — Zatrucia gazami? Metalami? - Chłopak wzruszył ramionami. — Nie wiem. Ale się zdarza.
— W takim razie potrzebne będą środki na zatrucia i miejsce, gdzie można takich ludzi odizolować i obserwować — powiedziała Bella, już zapisując pierwsze słowa.
Tłum zaczął się rozluźniać. Kolejne głosy pojawiały się śmielej.
— Magazyn na bandaże!
— Ktoś, kto zna się na kościach!
— Cisza… czasem człowiek chce tylko odpocząć bez tego hałasu!
Bella notowała coraz szybciej, a August od czasu do czasu zadawał pytania, doprecyzowywał, porządkował myśli.
W końcu spojrzał na zgromadzonych.
— To ma być wasz szpital — powiedział. — Nie nasz. My tylko pomożemy go zbudować. - Bella zamknęła notatnik i rozejrzała się po twarzach mieszkańców.
— I zrobimy wszystko, żeby był miejscem, do którego przychodzi się po pomoc… a nie ze strachem.
Tym razem kilka osób skinęło głowami. Nieufność nie zniknęła całkiem — ale pojawiło się coś nowego.
Kiedy kurz osiadł po tym spontanicznym zgromadzeniu na placu, a Isabella i August schowali swoje notatniki, postać Alberta de Espady wyłoniła się z cienia ratuszowych kolumn. Oberstam, z właściwą sobie elegancją, lecz i pewnym surowym dystansem, gestem zaprosił przybyłych w stronę wejścia do gmachu budynku.
U jego boku stał mężczyzna o wysokim czole z charakterystycznymi pofałdowaniami, przypominającymi uskoki tektoniczne, w stroju, który mimo wyglądu na fartuch medyczny, zdradzał zamiłowanie do pracy w terenie.
- Szanowni Państwo, witajcie oficjalnie w Glänzbergu - zaczął Oberstam,
- Pozwólcie, że przedstawię wam mojego bliskiego współpracownika, doktora Harza. Proszę jednak nie dać się zwieść jego tytułowi; Harz mimo iż zna się co nieco na medycynie nie zagląda jednak na co dzień w ludzkie gardła, lecz w samo serce ziemi. Jest naszym najwybitniejszym geologiem i to on dba, by to miasto miało na czym stać i z czego budować. - dodał przedstawiajac swojego towarzysza i prowadząc gości do wnętrza Die Erz
Zanim jednak dotarli do gabinetu, gospodarz skierował ich w stronę bocznego skrzydła, gdzie mieściła się sekcja wystawowa „Die Erz”. Przechodzili wśród gablot wypełnionych lśniącymi bryłami kruszców, precyzyjnymi mapami geologicznymi i narzędziami, oraz kilkoma bardziej ekscentrycznymi i niecodziennymi eksponatami. Dr Harz, choć milczący, z dumą wskazywał na najrzadsze okazy rud, dając do zrozumienia, że fundamentem wszystkiego w tej miejscowości jest twarda skała.
Gdy w końcu zasiedli w gabinecie Oberstama, przy niepozornym niskim stole z boku gabinetu de Espada czym prędzej wskazał Harzowi by przyniósł leżące na biurku z nimi dokumenty opisane „Neu Glänzberg 26'”, atmosfera stała się bardziej rzeczowa. Isabella i August powtórzyli to, co wcześniej usłyszeli od górników i ich rodzin – o potrzebie szybkich zabiegów, świetle i godnych warunkach dla chorych.
Albert de Espada oparty wygodnie na krześle jedynie słuchał raz za razem kiwając głową gdy Harz siedzący obok skrupulatnie wszystko notował.
- Wasze spostrzeżenia z placu pokrywają się z naszymi obserwacjami. Skrupulatnie odnotowaliśmy każdą z tych potrzeb i zapewniam, że zostaną one wdrożone w strukturę nowego obiektu bez żadnych ustępstw. Logistyka ratunkowa i higiena to priorytety, które rozumiemy aż nazbyt dobrze w mieście żyjącym z kopalń. Zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach. -
Oberstam pochylił się do przodu, a blask światła wpadającego do pomierzenia zaczął odbijać się od jego okularów praktycznie skrywając za nimi jego oczy.
- Chciałbym jednak pójść o krok dalej. Skoro gościmy umysły z Edel Medi-Akademie, nie możemy ograniczać się tylko do łatania ran. Chcemy pytać o jutro. Czy w waszym projekcie widzicie miejsce na sekcję badawczą? Interesuje nas stworzenie oddziału poświęconego farmaceutyce i biologii – nie tyle dla bieżących potrzeb klinicznych, co dla badań rozwojowych. Glänzberg chce stać się kuźnią nowych metod leczniczych, które pozwolą nam wyprzedzić choroby, zanim one będą miały szansę dotknąć naszych ludzi. Jak oceniacie potencjał na stworzenie takiego zaplecza naukowego w ramach naszego obiektu? - zapyta z głębokim wyrazem zaciekawienia ze strony swoich rozmówców
August spojrzał na Bellę i zamyślił się na chwilę. Po czym zwrócił się do gospodarza- Drogi Albercie, sam zastanawiam się jak to wprowadzić w Wolkenbad. Bo chciałbym skupić się na badaniu różnych leków i szczepionek. Musiałbyś sprecyzować, co konkretnie chciałbyś robić tutaj na miejscu. By można to było wpasować w działanie szpitala. Na pewno dobrym pomysłem byłoby mieć zaplecze laboratoryjne dostosowane do badań krwi. To pozwoliłoby na wykluczenie niektórych chorób czy choćby pomagałoby w oznaczaniu krwi przed transfuzjami. - Doktor urwał i zamilkł.
- Wyposażenie, przede wszystkim budowa takiego miejsca będzie wymagać wysokich okien - by było sporo światła w pomieszczeniach, oraz dobre oświetlenie na noc. Mikroskopy, ręczne wirówki, szkło laboratoryjne. Jest tego cała lista, da się przygotować. Trzeba by jednak wybrać też dobre miejsce w szpitalu, by nie było blisko chorych, ale też nie drugim końcu szpitala. Radziłabym również zastanowić się nad salą sekcyjną. To będzie dobre nie tylko dla lekarzy, do ćwiczeń ale pozwoli też na możliwość poprawy świadczeń i szkoleń kolejnych pokoleń - powiedziała Bella.
(-) Isabella Marie Augentrost-Cargalho Neumann-Swann [von Lichtenstein]
- Frau Isabell… - zaczął spokojnie Oberstam, splatając dłonie na blacie stołu - Nie ukrywam, że kierunek, który proponujecie, jest dokładnie tym, czego Glänzberg potrzebuje, jeśli ma myśleć nie tylko o przetrwaniu, ale o rozwoju. - Na chwilę zawiesił głos, jakby ważył kolejne słowa.
- Zaplecze laboratoryjne, badania krwi, przestrzeń do kształcenia i… nawet sala sekcyjna, to wszystko są elementy, które wpisują się w naszą ambicję budowy ośrodka i zapewniam was, że każdy z tych postulatów zostanie przez nas poważnie rozważony. - Kontynuował opierając się nieco wygodniej, nabierając jedna bardzo charaktetystycznie powierza po zakończeniu zdania po którym musi nadejść nieodzowne "ale".
- Musimy jednak podejść do tego zagadnienia z należytą rozwagą. Glänzberg, mimo swoich aspiracji, nadal jest miastem górniczym, oznacza to ograniczone zasoby, zarówno finansowe, jak i ludzkie. Każdy dodatkowy segment, każda funkcja wykraczająca poza podstawową opiekę medyczną, to nie tylko koszt budowy… ale i utrzymania. - oparł ponownie pochylając się nad stołem ze wzrokiem wpatrzonym przed siebie
Lekko stuknął palcem w dokument oznaczony „Neu Glänzberg 26’”.
- Dlatego naszym zamiarem jest stworzenie fundamentu solidnego i funkcjonalnego, który z czasem będzie można rozwijać. Na tą chwilę będziemy musieli zastanowić się które z elementów są dla nas kluczowe lub przedstawiają największe perspektywy pod dalszą rozbudowę jednocześnie odkładając w czasie i planując kolejne kroki jakie przedsięwziemy. - zakończył unosząc głowę i kierując wzrok na zasiadających na przeciwko gości
- Pozostaje jednak równie istotka kwestia - odparł spojrzeniem najpierw na Augusta, potem na Bellę. - Personel. -
Krótka pauza.
- Nawet najlepiej zaprojektowany szpital pozostanie pustą skorupą bez ludzi, którzy nadadzą mu sens. Dlatego pozwolę sobie zapytać wprost, jak zapatrujecie się na możliwość współpracy w tym zakresie? Czy Edel Medi-Akademie widzi przestrzeń, by wesprzeć Glänzberg kadrowo? Choćby na etapie początkowym. - powiedział przechylając lekko głowę
Bella i August spojrzeli po sobie i w milczeniu kiwnęli do siebie głowami. Po czym August zwrócił się do Alberta:
- Jeszcze nie mówiliśmy z Bellą o tym wszystkim, ale sprowadziłem do Wolkenbad dwóch swoich kolegów ze studiów z rodzinami. Więc jeśli dobrze się zastanowić, moglibyśmy jednego z nich przekierować do Was na stale, jeśli zgodzisz się udostępnić mu jakieś mieszkanie. Poza tym i Ja, i Bella też jesteśmy do waszej dyspozycji. - zanikł August i spojrzał na swoją żonę. Ona łagodnie się uśmiechnęła i sama dodała:
- Może ja będę w mniejszej ilości dostępna, ze względu na swoje obowiązki w Wolkenbad. Ale możesz na mnie liczyć w weekendy, kiedy odwiedzałabym męża. August mógłby być tutaj przez kilka pierwszych tygodni, by dopomagać we wszystkim. Ja osobiście planuję w niedługim czasie popracować nad nowymi lekami na różne choroby wraz w Sorchą. Natomiast na pewno możesz liczyć na naszą pomoc w dłuższej perspektywie.
(-) Isabella Marie Augentrost-Cargalho Neumann-Swann [von Lichtenstein]