Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek

Aleja Willowa - Życie w Dolinie toczy się swoim spokojnym rytmem, ale czasem człowiek tak się zafrasuje, albo zwyczajnie przemęczy, że należy się mu długo wyczekiwany odpoczynek. A gdzie jak nie we własnych czterech ścianach... Herrenhausgasse to strefa mieszkalna, gdzie można ze spokojem zasiąść na przydomowej ławeczce i bez pośpiechu wypić przepyszną herbatkę z szarotki.
Regulamin forum
Obrazek
Awatar użytkownika
Albert Fryderyk de Espada Stempel
Faktotum
Posty: 3011
Rejestracja: 01 marca 2022, 21:26
Lokalizacja: Glänzberg

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek

Post autor: Albert Fryderyk de Espada »

Zmierzch zapadał, gdy sportowy automobil wtoczył się na podjazd Zielonego Dworku. Silnik zgasł z cichym, precyzyjnym pomrukiem, a przez moment w otoczeniu zapanowała cisza przerywana tylko dźwiękami z wnętrza dworku. Albert Fryderyk de Espada przez chwilę siedział nieruchomo, obserwując rozświetlone okna rezydencji. Stamtąd dobiegały stłumione dźwięki rozmów i śmiechu - przyjęcie najwyraźniej było w pełnym rozkwicie.

Obrazek

Westchnął cicho, poprawiając mankiet marynarki. Mimo że tego typu zgromadzenia nie były jego ulubioną formą spędzania czasu, na prośbę Lieselotte warto było zrobić wyjątek.

Wysiadł, zabierając z tylnego siedzenia starannie zapakowane pudełko. Przez chwilę stał, rozglądając się po otoczeniu - ciepłe światło w oknach, kwiaty w donicach przy schodach, zapach świeżo skoszonej trawy. Zupełnie inny świat niż sztabowe biuro czy warsztat, w którym spędzał ostatnie tygodnie pracując. Ruszył w stronę wejścia, a jego kroki odbijały się echem od kamiennych stopni.

Gdy przekroczył próg, na moment zatrzymał się w holu. Zza drzwi prowadzących do salonu dobiegał gwar rozmów. Wyraźnie słychać było kilka znajomych głosów. Uznał, że nie ma sensu zwlekać - wszedł do środka.

W salonie było gwarno. Przy stole i w jego okolicy zgromadziło się więcej osób, niż się spodziewał. Jego wzrok powędrował po zgromadzonych, rozpoznając znajome sylwetki. Heinz stał w towarzystwie kilku osób, z którymi prowadził ożywioną rozmowę. Gdzieś obok dostrzegł Isabellę z Augustem, Joachima, Petera z Mandaryną, a także Krzysztofa, który najwyraźniej również postanowił zaszczycić to zgromadzenie swoją obecnością. Wszyscy ubrani z elegancją, która w naturalny sposób przystawała do tego miejsca.

Nie umknęło mu też, że praktycznie każdy z gości ma u boku partnerkę. On, jak to zwykle bywa w jego przypadku, stał sam. Uśmiechnął się w myślach, uznając, że nie ma co roztrząsać tej różnicy.

Właśnie wtedy dostrzegł gospodynię. Stała wśród gości, promienna i uśmiechnięta. Ruszył w jej stronę, starając się nadać swojemu krokom możliwie największej lekkości by nie specjalnie zwracać na siebie uwagę.

- Frau Lieselotte... dobry wieczór - powiedział Albert, skłaniając lekko głowę, gdy stanął przed nią. Jego głos był spokojny, - Wybacz moje spóźnienie. Ostatnie dni w sztabie i w warsztacie były bardziej absorbujące, niż zakładałem. Ale zdaję sobie sprawę iż wypadało mi się zjawić w obliczu personalnego zaproszenia -

Przekazł jej starannie zapakowane pudło, które przez cały czas trzymał w dłoniach. Lieselotte przyjęła je z ciekawością, a Albert uśmiechnął się, widząc jej zainteresowanie.

- To drobny upominek... - wyjaśnił, wskazując ruchem głowy na paczkę. - Edelweisski schnapps. Mówią, że to jeden z najlepszych w całej Kotlinie. Widząc po towarzystwie być może przyda się on nawet wcześniej niżeli bym zakładał. - dodał lekko uśmiechając się pod nosem wodząc wzrokiem po znajdujących się do okoła gościahc

Gdy Lieselotte kiwnęła głową z wdzięcznością, Albert sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki i wyjął małe, skórzane pudełeczko. Otworzył je i podał jej. W środku, na ciemnym aksamicie, spoczywała stara złota moneta. Jej powierzchnia nosiła ślady czasu - ostre już zatarte rysy i przetarcia świadczące o tym, że przez lata przechodziła z rąk do rąk. Na awersie, mimo upływu lat, wciąż można było dostrzec zarys popiersia starca z dostojną brodą. U dołu widniał podpis: "Harad, Rex Victoria". Na rewersie wyryto nominał: "1 Hrotgar".

Lieselotte wzięła monetę do ręki, przyglądając się jej z rosnącym zaciekawieniem. Jej palce delikatnie przesunęły się po powierzchni, jakby próbowały odczytać historię, którą przedmiot skrywał. Gdy podniosła wzrok, w jej oczach pojawiło się pytanie.

Albert zauważył to zainteresowanie i przez chwilę zawahał się, zanim odpowiedział.

- To… interesujący drobiazg - przyznał, uśmiechając się enigmatycznie. Jego wzrok na chwilę zatrzymał się na monecie, po czym powrócił do Lieselotte. - Pracujemy obecnie nad czymś bardzo ważnym w sztabie. Ta moneta trafiła do mojego biura z Archiwum, wraz z masą innych dokumentów. Nie mam ona dla mnie jakiejś większej wartości w kontekście tej pracy, ale uznałem, że to odpowiedni i całkiem ciekawy upominek dla ciebie.

Nie rozwinął tematu. Część spraw, nad którymi pracowali, objęta była ścisłą tajemnicą którą nawet gdyby chcial nie mógłby się podzielić z gośćmi poza jednym wyjątkiem. A poza tym w tym momencie ważniejsza była sama wizyta niż szczegóły.

Rozejrzał się po salonie, jakby dopiero teraz w pełni doceniając zgromadzone towarzystwo.

- Widzę, że zebrało się tu sporo znajomych... i też nie znajomych twarzy - dodał Albert, starając się nadać głosowi nieco bardziej formalny ton. Jego dłoń wykonała nieokreślony gest w stronę zgromadzonych.
- Mam nadzieję, że nie przeszkadza wam, że dołączyłem tak późno. Przyznam, że Grünes Herrenhaus to dla mnie nowe miejsce, nie jestem sobie nawet w stanie przypomnieć kiedy ostatnio mogłem tu być. - dodał drapiąc się po policzku próbując sobie przypomniejć

Jego wzrok zatrzymał się na Heinznie, który stał nieopodal, prowadząc rozmowę z jednym z gości. Albert zastanowił się przez chwilę, czy nie podejść do niego, by porozmawiać o nowej limuzynie którą wspólnie projektują. W końcu jednak uznał, że najpierw wypada przywitać się z resztą zgromadzonych.

Uśmiechnął się lekko, gotowy do powitania z pozostałymi gośćmi. Mimo że przyjęcia nie były jego ulubioną dziedziną, czuł, że ten wieczór może okazać się wyjątkowo interesujący.
/-/ AF de Espada
Lewy Faktotum

ObrazekObrazekObrazek
Awatar użytkownika
Sophie Stempel
Posty: 797
Rejestracja: 01 marca 2022, 21:52

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek

Post autor: Sophie »

Do bramy Zielonego Dworku podjechał kolejny pojazd. Czarna limuzyna, swoimi reflektorami rozświetlając całe 10 metrów przed sobą, pędziła przez czarną jak myśli w poniedziałek noc. U celu zastała jednak zamkniętą bramę. Na początku obsługa Dworku odmówiła wjazdu:

- Trwa ważna wizyta z Sarmacji. Nie mamy nikogo więcej na liście - tłumaczyli.

Nagle tylne drzwi się otworzyły i pasażerka wyszła z pojazdu. Podeszła bliżej... i bliżej. Gdy tylko padło na nią na tyle światła, aby obsługa mogła ją rozpoznać, sprawa została rozwiązana. Kobieta wróciła do pojazdu.

- Możemy jechać, Herr Wolf - oznajmiła swojemu kierowcy.

Brama wjazdowa została otwarta. Czerwone felgi limuzyny znów zaczęły się obracać i w końcu znalazły się przed drzwiami posiadłości. Kierowca zatrzymał pojazd.

- Jesteśmy na miejscu, Fräulein Sophie - powiedział do pasażerki i opuścił swoje miejsce.

Podszedł do tylnych drzwi, aby je otworzyć. Gdy tylko to zrobił, z limuzyny wyszła Sophie.

- Zaparkuj i koniec na dzisiaj! - powiedziała.

Sama udała się w stronę wejścia do posiadłości. Podeszła do drzwi. Wdech. Wydech. Otworzyła je i weszła do środka.
/-/Sophie Susanne Cargalho
Dumna obywatelka Kotliny
ObrazekObrazek
Awatar użytkownika
Joachim Cargalho Stempel
Graue Eminenz
Posty: 6126
Rejestracja: 18 stycznia 2022, 20:21

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek

Post autor: Joachim Cargalho »

- @Sophie! - powiedział radośnie na widok kolejnej z gości.
- Jak dobrze Cię widzieć! - kontynuował i podszedłszy do niej, pomógł się rozgościć.

- Bardzo... ciekawy wieczór - powiedział z lekkim zawahaniem, patrząc na zgromadzone w dworku osoby. - Każdy z kolejnych gości okazuje się coraz bardziej niespodziewany! - mówił z ekscytacją. Miał poczucie, że to na jej widok ucieszył się najbardziej.
- Wiesz, sam nie zdążyłem się ze wszystkimi przywitać - zaśmiał się lekko i gestem zaprosił ją wgłąb salonu, jakby był u siebie.
Obrazek
Awatar użytkownika
Heinz-Werner Grüner Stempel
Oberhaupt
Posty: 21738
Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek

Post autor: Heinz-Werner Grüner »

OFFTOP:
Jakie to jest piękne w mikronacjach! Tym co nie wiedzą, a mogliśmy przez te lata zapomnieć... szybko wyjaśniam:
Zjawia się Herr Kryspin - dla gospodyni (przypomnę, że pełnie tam tylko rolę narzeczonego pani gospodyni Lieselotte) to członek rodziny, dla pozostałej części gości szef rządu Księstwa Sarmacji
Zjawia się Herr Krzysztof - dla gospodyni były zięć, dla mnie znamienity edelweisski pieśniarz i kompozytor, dla gości - Jego Królewska Mość Krzysztof I... aha byłbym zapomniał... dla Sophie - eksmąż. :)
Zjawia się Frau Sophie - dla gospodyni i Joachima- córka, dla Izy siostra, Krzysztofa eksżona...
Zjawia się Herr Joachim - to taki nasz wspólny "eks" (żarcik, ale musiałem ;) ) - ekskonkubent dla gospodyni, ojciec Sophie i Izy, eksfaktoum i szara eminencja Szarotkowej Krainy
Zjawia się Herr Albert - to obecny faktotum, Szef Sztabu Generalnego ESK, człowiek od zadań specjalnych. O dziwo z nikim z nas niespokrewniony. :)
(-)Heinz-Werner Grüner
OBERHAUPT EDELWEISS
Obrazek Obrazek ..
oberhauptokration
Awatar użytkownika
Femme Mystere Stempel
Faktotum
Posty: 4225
Rejestracja: 17 stycznia 2022, 13:19

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek

Post autor: Femme Mystere »

Tak, jak spodziewała się Liese, Kryspin przybył epatując teutońskim stylem, którego już tak dawno nie miała okazji obserwować. Wręczył jej kosz pełen tego, co mógł przywieźć najlepszego i takie gesty doceniała w szczególności. Chwyciła koszt w ręce, a potem przykucnęła, aby pogłaskać zwierzaka Kryspina między uszami, o ile na to pozwolił. Jego pobyt tutaj z pewnością będzie również dla niego pełen wrażeń, gdyż obszar Zielonego Dworku był duży, obejmował rozległe jezioro, a także pola, po których można było jeździć konno. Ponadto znajdowała się tu ptaszarnia i ścieżka wiodąca prosto na górski szlak.

Kryspin był w oczach Lieselotte kwintesencją teutońskości. Nawet jego zwierzak musiał być teutoński. A jednak w jego krystalicznych oczach odnajdywała ten sam cień, który i ona sama w sobie nosiła. Teutonia pogrążona była w wojnie domowej. Działania Joanny Isabeli pociągnęły ten kraj na skraj przepaści. I takie osoby jak ona czy Kryspin musiały poszukać domu gdzieś indziej. On w Sarmacji, ona w Edelweiss.

- Dziękuję, Kryspinie. Tak się składa, że w Kotlinie Edelweiss zajmuję się Landwirtschaftsagentur, czyli tutajszą agencją rolną. Tym bardziej doceniam takie podarki. Możemy wymienić się doświadczeniami w kwestii upraw w wolnej chwili, choć pewnie jako Kanclerza zajmuje Cię znacznie więcej tematów niż tylko rolnictwo. – zagaiła i dodała – Czuj się swobodnie w moich progach. Tak samo jak twój towarzysz. Możecie zaglądać w każdy kąt, jeśli taka jest wola tego pięknego zwierzęcia.

Potem pojawił się Heinz, który najwidoczniej poczuł się już zadomowiony w Zielobym Dworku. Liese odczuła ulgę, gdy stał przy niej, gdyż przyjmowanie gości i organizacja takich spotkań wywierała na niej dużą presją, a obecność wsparcia, choćby samą obecnością, dodawała jej odwagi.

- Herr Oberhaupta chyba nie trzeba Ci przedstawiać. Z pewnością mieliście okazję się poznać w Księstwie Sarmacji… - zaczęła Liese, a potem chrząknęła zakłopotana. – Poza tym… od niedawna postanowił postradać zmysły i oświadczył mi się w czasie obchodów Edeliebe. – zażartowała, gdyż to jej pozostawił kwestię odpowiedniego jego przedstawienia w zaistniałej sytuacji. – Przybył także jego syn Peter z partnerem. Niestety starszy syn Heinza, Leszek, opuścił Edelweiss jakiś czas temu, ale z tego, co wiem, chyba miewacie okazję spotykać się w Księstwie Sarmacji. – wyjaśniła, a potem widziała, że rozmowę przejęła Isabell, jej córka, za co była jej niezmiernie wdzięczna. Sama mogła powitać kolejnych gości. Którzy przecież też byli członkami rodziny. Nawet, jeśli nie w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Gdy pojawiło się auto i wysiadł z niego Krzysztof, Lieselotte wyraźnie się ucieszyła. Pomimo, iż niestety jej wymarzona para rozstała się, wciąż pozostawał jej ulubionym ex-zięciem, którego z radością gościła zawsze i wszędzie. Był to człowiek niezwykłej klasy, artystycznej duszy i o anielskim głosie i tak samo pięknej duszy. Nigdy nie odmawiał pomocy i otwarty był na wspólne projekty, czegóż więcej można byłoby chcieć.

- Krzysztofie, cóż za niespodzianka. Wchodź! Zapraszam, rozgość się, posil się po podróży… - powiedziała krótko, gdyż zaraz za nim na podjeździe zjawiła się kolejna osoba, której pojawienie się sprawiło pewien dysonans w Lieselotte. Wiedziała bowiem, że Herr Espada nie jest duszą towarzystwa. Znacznie bardziej woli zacisze swoich pracowni. Współpraca z nim jako Faktotum nie układała się tak łatwo jak dawniej z Joachimem, a jednak Liese doceniała cały jego wkład w Edelweiss oraz gotowość do wsparcia. Gdy go zapraszała, nie robiła sobie dużych nadziei, że rzeczywiście przybędzie. I nie miałaby mu tego za złe. W głębi duszy wolałaby zadbać o jego komfort mentalny niż zmuszać go do spotkań towarzyskich. Tym bardziej więc serce zabiło jej, gdy wyłonił się z auta. To znaczyło dla niej więcej niż wszystkie prezenty, którymi hojnie ją obdarował.

- Herr Espada… dziękuję, że znalazłeś dla nas chwilę, pomimo tak licznych obowiązków, jakie na Ciebie spadają. – powiedziała najpierw, potem spojrzała na sznapsa, podziękowała i przekazała ją Heinzowi. On wiedział, co z tym zrobić. – Dziękuję, zaraz wspólnie spróbujemy tych specjałów. – potem Liese wzięła do ręki monetę. Obejrzała ją i odrobiła w dłoniach. Był to ciekawy upominak, który schowała w bezpieczne miejsce do swojej torebki. – Dziękuję, Albert. Nie trzeba było! Naprawdę, to niezwykle miłe z twojej strony. Dziękuję. – mówiła szczerze i posłała mu uśmiech. Szczegółami tej monety zamierzała zająć się w bardziej sprzyjających okolicznościach. – Widzisz, nigdy mnie nie odwiedzasz! – skwitowała na koniec, a potem wskazała mu przejście. – Zapraszam do środka, służba wskaże ci salon, chociaż pewnie powiodą Cię dźwięki muzyki.

Gdy goście weszli do środka, Liese objęła Heinz w pasie i złożyła głowę na jego torsie. – Uff, wybacz, mam rollercoaster emocji w dniu dzisiejszym. Już dawno nie było tu tak tłoczno i wesoło. – wyznała i już sami mieli wchodzić do środka, gdy na podjeździe zamajaczył jeszcze jeden pojazd. A z niego wysiadła…

- SOPHIE! – wykrzyknęła Liese i wprost zbiegłą po schodkach, by osobiście przytulić ją, ująć za ręce i ujrzeć. – Sophie, tak dawno cię nie było, jak wspaniale, że się pojawiłaś. Chodźmy do środka, dzisiaj jest mój najszczęśliwszy dzień w tym roku! – wyznała, i już w głowie roiła scenariusze, co by się stało, gdyby tak Sophie i Krzysztof zdecydowali się wrócić do siebie. Albo gdyby tak udało się znaleźć innego kandydata dla niej…
:E :E :E
W salonie zabawa trwała w najlepsze. Część osób, mocno rozluźnionych sporymi dawkami alkoholu, tańczyła w solnej przestrzeni. Inni stali przy stolikach bankietowych i gawędzili. Salon nie był bardzo przestronny, gdyż cały dworek nie był przeznaczony do wyprawiania wystawnych bali, ale wystarczająco duży i przytulny, by z przyjemnością spędzać tam wspólnie czas na zabawie.

Liese zdecydowała się korzystać z rzadko nadarzającej się okazji i znów podeszłą do Kryspina.

- Jakie są twoje wrażenia z Edelweiss, mój Bracie? – zagadnęła szczerze zainteresowana tym, jak ocenia to wyjątkowe miejsce. – Gdybyś zechciał bywać częściej, to może i tobie znaleźlibyśmy jakies przytulne lokum! - dodała - Czy zarezerwowałeś sobie więcej czasu dla nas także na dzień jutrzejszy? Wiem, że masz wiele obowiązków w Sarmacji. Ale szkoda byłoby nie zobaczyć innych miejsc w Kotlinie poza moim dworkiem. Co byś wolał, wyprawę w góry czy wizytę w Wolkenbadzie w Sanatorium Quelle?
(-) Lieselotte Augentrost
Prawa Faktotum
Awatar użytkownika
Joachim Cargalho Stempel
Graue Eminenz
Posty: 6126
Rejestracja: 18 stycznia 2022, 20:21

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek

Post autor: Joachim Cargalho »

Nie zdążył dobrze nacieszyć się z obecności Sophie, gdy @Lieselotte przybyła przywitać ją równie emocjonująco. Pozwolił im chwilę porozmawiać, odchodząc z miejsca i szukając jakiegoś punktu obserwacyjnego.

Kilka chwil później, gdy gospodyni dworku rozmawiała z @Kryspin von Lichtenstein, podszedł do nich.
- Pozwolę i ja się przywitać z Szanownym... - zastanowił się chwilę - Kanclerzem, prawda? - powiedział nieco pytająco.
- Wiesz Lieselotte - kontynuował - czasami drobne przejęzyczenie, może być języczkiem u wagi dla dobrych relacji międzyludzkich - mówił, spoglądając na Sarmatę.
- Ale na szczęście to już zamierzchłe czasy! Szanowny Kanclerz pewnie już tego nie pamięta. - uśmiechnął się szeroko w kierunku gościa.

Spojrzał jeszcze na przyprowadzonego przez niego psa.
- Czy wszyscy Teutończycy mają takie... długie trąby? - zapytał, nie ukrywając zdziwienia.
Obrazek
Awatar użytkownika
Krzysztof Windsor Stempel
Ambasador Królestwa Voxlandu
Posty: 353
Rejestracja: 28 marca 2022, 19:31

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek

Post autor: Krzysztof Windsor »

Windsor ucieszył się na widok dawnej teściowej@Femme Mystere. Wciąż pałał do niej sympatią i wspominał dawne projekty. Równie coeszył się, że po tak długim czasie odwiedził znów Zielony Dworek.

-Witaj, cieszę się, że cię widzę! Dziękuję bardzo. Przepięknie wyglądasz.


Gdy wszedł już na dobre do dworku okazało się, że jest już tam całkiem sporo gości. Wzrokiem wyłapał też Sophie. Przyszedł się z nią przywitać.

- Dobry wieczór Sophie, co u Ciebie słychać. Dawno się w sumie nie widzieliśmy.
Awatar użytkownika
Isabella M. Neumann-Swann Stempel
Posty: 2744
Rejestracja: 15 marca 2022, 19:57
Lokalizacja: Wien/Wolkenbad

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek

Post autor: Isabella M. Neumann-Swann »

Bella stała z Augustem nieco na uboczu, obserwując przez chwilę gości zgromadzonych w Dworku. Z każdą kolejną osobą, która pojawiała się w salonie, coraz bardziej zdawała sobie sprawę, jak wyjątkowe grono udało się tego wieczoru zgromadzić.

— August… — odezwała się półgłosem. — Czy ty widzisz, kto tutaj dzisiaj jest? - August zerknął w stronę salonu.
— Widzę. I zaczynam podejrzewać, że „niespodziewany wieczór” twojej Mamy przerodził się w całkiem poważne przyjęcie. - Bella uśmiechnęła się nerwowo.
— Właśnie o to chodzi. Spójrz tylko na tę śmietankę. Ludzie z najwyższych kręgów, osoby, które zwykle ogląda się przy oficjalnych okazjach… a teraz wszyscy są tutaj, w jednym Dworku. Trochę mnie to przeraża.
— Czego się boisz? — spytał August. Bella westchnęła.
— Czuję się trochę niezręcznie.
— Dlaczego?
— Bo mam wrażenie, że każdy mój gest jest obserwowany. Czy właściwie się przywitałam, czy powiedziałam coś odpowiedniego, czy zachowuję pozory godne córki gospodyni. - August uśmiechnął się spokojnie.
— Bello, spójrz na nich. Nikt nie przyjechał tutaj oceniać Ciebie, jeśli już to Twoją Matkę. Wszyscy przyjechali tutaj jako rodzina.
— Łatwo ci mówić.
— W takim razie będę stał obok i przypominał ci o tym przez cały wieczór. - Bella spojrzała na niego z wdzięcznością.
— Dobrze, ale jeśli zacznę się kompromitować, masz obowiązek mnie stąd wyciągnąć.
— Umowa stoi. - Bella uśmiechnęła się nieco pewniej.
— Skoro ty jesteś obok, rzeczywiście będzie dobrze.
(-) Isabella Marie Augentrost-Cargalho Neumann-Swann [von Lichtenstein]
Awatar użytkownika
Albert Fryderyk de Espada Stempel
Faktotum
Posty: 3011
Rejestracja: 01 marca 2022, 21:26
Lokalizacja: Glänzberg

ODZNACZENIA

OBYWATEL