adresatem, którego jest:
HEINZ-WERNER GRÜNER
Heinz-Werner Grunerze, Ty łotrze!
Czy kiedyś serce, w miejscu kamienia Tobie wyrośnie?
Drążona ta skała przez uczucia wielu Dam,
A Ty niewzruszony pozostajesz, boś Ty cham.
Nie mąż rodziny, a stanu mąż wielki.
Gdy chadzasz ulicą, rozdajesz cukierki.
Dzieci szczęśliwe, Panny skruszone.
Każda by chciała, byś wziął ją za żonę.
Kroczysz przed nami, jak mama kaczuszka,
kolejna kobieta szepcze Ci do uszka.
"Bądź mój i oddaj mi serce"
A każda kolejna zazdrosna jest wielce.
Los uciążliwy, los jest niełaskawy.
Wiecznym amantem będziesz nazwany.
Gdy znajdzie się jedna, co serce zdobędzie,
to chyba różowe będą łabędzie.
Powie kto jeden, że to pelikany,
a my uznamy, że się nie znamy.
Jak Gruner powiedział, tak przecież być musi,
choć czasem sprzeciwić się trochę pokusi.
Kończąc te wszystkie ubogie rymy,
Miłości i Szczęścia Tobie życzymy.
Niech Edeliebe trwa w każdej chwili,
bądźmy dla siebie wiecznie życzliwi.
Ośmielił się wyznać:
Nieznajomy