Kilka dni bezkresnego chodzenia po nieodkrytych lasach i szczytach kotliny bez żadnego tropu mogłoby wybić z równowagi nawet najbardziej upartego łowcę. To zapewne wina Oberhaupta śledzącego każdy krok @Piotr Romanow i płoszącego cała zwierzynę w okolicy.
Ostatnie prawie półtora dnia zabójczego tempa marszu okazały się być jednak dość dobrym pomysłem gdyż Herr Romanow zostawił wszystkich swoich towarzyszy daleko za sobą i w końcu miał okazję wypróbować swój sprzęt i umiejętności.
Ułożywszy się więc w dogodnej pozycji i miejscu na skraju lasu począł wypatrywać swojej pierwszej ofiary. Mimo tego że ręce już mu zaczynały drętwieć a plecy strzelać w krzyżu trwał w praktycznym bezruchu.
Jak się miało okazać była to kosztowna lecz warta wysiłku decyzja gdyż po dłuższej chwili gdzieś z oddali myśliwy zaczął słyszeć jakby szczekanie które z każdą chwilą zmieniało miejsce z którego dochodzi wtedy też coś przemknęło miedzy drzewami kawałek przed nim i wystawiło łeb zza jednego.

1d100



